Technologie
wielkość czcionki: A A A | 2008-03-13 10:16:10 | rss

Koniec papierowych map

Widok kierowcy pytającego o drogę i bezradnie rozkładającego mapę w samochodzie już niedługo odejdzie do lamusa. Nadeszła era mobilnych nawigacji. Do niedawna gadżety, dziś coraz częściej stają się niezbędnym wyposażeniem samochodów, także firmowych. Prezentujemy test nawigacji Garmin Nüvi 250W, Blaupunkt Lucca 5.3 i Nokia 330.





Podstawowe zalety zastosowania urządzeń nawigacyjnych w samochodach firmowych to oszczędność czasu, a tym samym ograniczenie kosztów, ale przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa. Informacje o korkach, z wyprzedzeniem podawane komunikaty o konieczności zmiany pasa ruchu i ostrzeżenia o przekroczeniu dozwolonej prędkości, to tylko niektóre z elementów poprawiających bezpieczeństwo.

Pierwszy rzut oka
Literka „W” w nazwie Garmin Nüvi 250W, to skrót od angielskiego słowa szeroko (wide); dotykowy ekran ma przekątną 4,3”. W tym modelu zastosowano wbudowaną antenę, co pozwoliło zmniejszyć grubość urządzenia do zaledwie 20 mm. Zmieniono także wygląd i usytuowanie przycisku włączającego urządzenie, ale to raczej kosmetyczna poprawka. Można też zablokować ekran dotykowy – praktyczne, jeżeli obsługujemy urządzenie nieprzymocowane i możemy przypadkowo dotknąć ekranu.
Montaż Nüvi 250W jest bardzo prosty. Całe szczęście zrezygnowano z mocowania na tzw. łabędzią szyjkę. Na polskich drogach przenoszone drgania były zbyt wielkie. Przewagą nad konkurentami jest możliwość zamontowania nawigacji bezpośrednio na desce rozdzielczej za pomocą specjalnej przyssawki.
Także nawigacja Blaupunkta mocowana jest do szyby na sztywno. Chociaż ma taką samą przekątną ekranu dotykowego (4,3”), urządzenie jest większe. To za sprawą inaczej rozlokowanych głośników i przycisku włączającego, umieszczonego poniżej ekranu. Krótkie naciśnięcie guzika powoduje, że nawigacja przechodzi w stan wstrzymania, a po włączeniu pojawia się ostatnio widziany obraz. Jeżeli przycisk przytrzymamy przez trzy sekundy, nawigacja wyłącza się.
Oba urządzenia mają wejścia na kardy SD (plus dla Garmina, ponieważ kartę 1 GB ma w standardzie) i klasyczne ładowarki samochodowe. Niestety, w przypadku Garmina to już koniec osprzętu. Blaupunkt oferuje dodatkowo ładowarkę stacjonarną – i to zarówno do klasycznych gniazdek, jak i do amerykańskich – oraz antenę TMC do odbioru komunikatów o korkach i utrudnieniach w ruchu (opcja niedostępna w Polsce).
Na trasie do i z Mostu w zachodnich Czechach mieliśmy możliwość przetestowania trzeciej nawigacji. Nokia 330, bo o niej mowa, miała polską premierę w połowie ubiegłego roku. W pudełku, oprócz właściwego urządzenia nawigacyjnego, znajdziemy kartę pamięci SD o pojemności 2 GB, ładowarkę samochodową oraz kabel USB, oraz niewygodny i niefunkcjonalny uchwyt na łabędzią szyjkę do mocowania na szybę. Nawigacja na nierównościach opadała co kilka kilometrów. Menu Nokii jest tak samo intuicyjne jak u konkurentów, jednak rozmiar ekranu 3,5” (320 x 240 pikseli) utrudnia wybieranie czy wprowadzanie np. nazwy miasta. Na pewno nie polecamy tej czynności podczas jazdy. Oprócz nawigowania, Nokia – podobnie jak Blaupunkt – oferuje możliwość odsłuchiwania plików mp3, przeglądarkę zdjęć oraz odtwarzacz wideo.

Liczy się wnętrze
Modele Garmina i Blaupunkta były wyposażone w takie same mapy – City Navigator Europe – zawierające także mapę Polski. Do Garmina dołączona była również GpMapa 2007.3 tylko naszego kraju – to plus modelu Nüvi 250W. W urządzeniu Nokii zainstalowane było oprogramowanie Route 66 Navigate7, ale my korzystaliśmy z nawigacji AutoMapa w wersji 4.0.1.
Oczywiście, dodatkowe mapy można wgrywać na kartach pamięci bądź przez kabel mini USB bezpośrednio do urządzenia. Kabel był tylko na wyposażeniu Blaupunkta i Nokii.
Do obu urządzeń można wgrać niemal dowolne oprogramowanie. Skupmy się zatem na samych cechach funkcjonalnych nawigacji.
We wszystkich trzech urządzeniach ustawienie podstawowych parametrów (godzina, data, język menu i komunikatów głosowych) zajmuje kilkanaście sekund i jest intuicyjne. Pomagają w tym duże ikony.
Garmin może być skonfigurowany do pracy w trybie pieszym, rowerowym i samochodowym, a wyboru trasy dokonuje się między najszybszą, najkrótszą i bezdrożem. Blaupunkt dodatkowo może być skonfigurowany na motocykl, a zamiast bezdroża oferuje obliczenie trasy optymalnej. W obu urządzeniach możemy wykluczyć planowanie trasy przez autostrady bądź drogi płatne. W Garminie urządzenie pokaże drogi nieutwardzone, natomiast Lucca obliczy trasę z uwzględnieniem przepraw promowych. Także Nokia ma możliwość wyboru między trasami krótką i szybką. Jako jedyna ma opcję tras dla pojazdów ciężarowych.
Testowane nawigacje mogą pracować w kilku trybach widokowych. Blaupunkt w 2D bądź 3D, Nokia tak samo, a Garmin w widoku płaskim bądź perspektywie. Wszystkie urządzenia wydają komendy głosowe w wybranym języku, ale tylko Blaupunkt odbiera też komendy głosowe od kierowcy. Niestety, ta funkcja nie jest dostępna w języku polskim. To, co jeszcze jest podobne w testowanych modelach, to: możliwość zobaczenia całej zaplanowanej trasy, możliwość ustawienia punktów pośrednich, w tym zdefiniowania, jakie to mają być punkty (np. stacje benzynowe, banki, apteki, fotoradary). Wszystkie nawigacje pokazują przebytą odległość, aktualną prędkość, dystans do pokonania i orientacyjny czas przybycia. Lucca i Nokia nieco dokładniej sygnalizują graficznie najbliższy manewr (np. skręt, czy zjazd z autostrady).
W Garminie można korzystać z kalkulatora i przelicznika walut, a także podglądać aktualną godzinę w jednej z czterech stref czasowych. Blaupunkt za to oferuje kompas, ekran samościemniajacy się w zależności od pory dnia, przeglądarkę zdjęć (ma to także Garmin), przeglądarkę filmów i plików muzycznych, a także Bluetooth. Na tym polu Lucca zdecydowanie wygrywa.
Urządzenia mogą być chronione kodami PIN.

<< | 1 | 2 | >>
Tomasz Siwiński, Waldemar Stasiak

Zobacz także                                         + więcej
REKLAMA
B2BTV.pl                                               + więcej
Suzuki Swift zwraca uwagę i budzi pozytywne emocje. Można też spotkać się z opinią, że auto ma szansę skusić fanów Mini Coopera, dla których produkt BMW jest po prostu za drogi. Porównujemy dwa, wydawałoby się, różne auta.
Seat Ibiza – miejskie emocje
Citroen C4 Picasso – francuski łącznik
Produkty i usługi flotowe
Testy                                                     + więcej
Testowany przez nas egzemplarz Volvo C30 nie miał chyba dobrego dnia. Nie dość, że przyjechał na letnich oponach, to zepsuł się w nim elektroniczny pilot. Postanowiliśmy jednak dać mu szansę.
Dla wtajemniczonych: Subaru Impreza WRX STI
AVANTgardowe Audi A4
Škoda Superb - auto z aspiracjami
Wybierz inny test:
Kontakt | Reklama | Prenumerata | Informacje prasowe
Copyright © 2004-2007 by IPM Sp. z o.o. | Powered by +CMS