Technologie
wielkość czcionki: A A A | 2008-07-17 09:48:21 | rss

Bagaż podręczny: laptopy, komórki, palmtopy

Przesłać maila z zamówieniem, zadzwonić w sprawie dostawy, wystawić fakturę, zrobić przelew… Ot, codzienność przedsiębiorcy. Bez komputerów, drukarek i telefonów ani rusz. Ale jeśli już korzystamy ze zdobyczy techniki, to warto zobaczyć, na co stać najnowsze urządzenia.





Nic nie wskazuje na to, by przedsiębiorcy mieli choć najmniejsze szanse na wyzwolenie się od wszechobecnych komputerów. Te zaś stają się stopniowo coraz mniejsze, lżejsze i bardziej wszechstronne.

Lekkie czy trwałe?
Dobrym przykładem może być rodzina laptopów firmy Toshiba o nazwie Protege R500. Każdy z nich waży mniej niż kilogram, a w najgrubszym miejscu ma niewiele ponad 2,5 cm. Mimo to mieszczą w sobie napęd DVD, 250-gigabajtowy dysk twardy i 12-calowy ekran. Ceny zaczynają się od 5500 zł. Producent już zapowiedział, że niebawem na rynek trafi komputer ważący zaledwie 768 gramów.



Osoby, dla których bardziej niż waga liczy się trwałość sprzętu, powinny rozejrzeć się za pancernymi odmianami komputerów. Specjalistką w tej dziedzinie jest firma Getac. Jej flagowy model M230N jest w stanie wytrzymać upadek z wysokości 75 cm, zalanie wodą, zasypanie pyłem, bombardowanie metalowymi kulkami i niemal każdą liczbę wstrząsów. Nic dziwnego, że model ten zdobył certyfikaty wymagane dla sprzętu wojskowego. Choć kosztuje niemało, bo ponad 14 tysięcy złotych, to jego zakup opłaci się osobom, które działają w warunkach, delikatnie mówiąc, niesprzyjających komputerom.

Ale waga i trwałość to nie wszystko. Liczy się jeszcze wygląd. Laptopy w kształcie szarego pudełka już dawno przestały się podobać. Teraz komputer ma być elegancki i dostosowany do gustu właściciela. A co, jeśli ów właściciel jest amatorem sportów motorowych? Wybór może być tylko jeden – Acer Ferrari 1100. Obudowa wykonana z włókna węglowego, system dźwięku dookolnego i waga poniżej dwóch kilogramów, a do tego logo włoskiej stajni. Wszystko za niespełna 7 tys. zł.



Małe, mniejsze, palmtop
Laptopy, mimo że coraz cieńsze, lżejsze i bardziej szykowne, nie dają pełnej swobody działania, bo nie mieszczą się w kieszeni. Co innego palmtopy. Nie mają one wprawdzie tak dużych możliwości jak komputery przenośne, ale można z nich korzystać niemal wszędzie. Dają dostęp do podstawowych programów jak proste arkusze kalkulacyjne, edytory tekstu czy terminarze, ale napisanie nawet niedługiego e-maila na klawiaturze wielkości karty kredytowej może wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej opanowaną osobę.

Kompromis proponuje na przykład firma Aristo. Urządzenie o nazwie Pico 740 jest nieco większe od kartki papieru A5, a jego parametry nie odbiegają znacząco od możliwości laptopów. No, może poza wielkością ekranu, który ma przekątną wynoszącą zaledwie 7 cali. Stało się tak dlatego, że obok ekranu zamontowano słuchawkę telefonu Skype z osobną klawiaturą numeryczną i ciekłokrystalicznym wyświetlaczem. Taki komputerowy kompromis kosztuje niecałe 1800 złotych.

Zdaniem eksperta:
Paweł Kuźma, business unit manager, Mobile Solutions, Vobis SA
Notebook dla biznesmena to narzędzie pracy, od którego wymaga się ponadprzeciętnego czasu na bateriach (np. rodzina notebooków HP z serii biznes 6510 z możliwością dołączenia dodatkowej baterii), stałego dostępu do sieci (np. Toshiba Portege R500 z wbudowanym modemem UMTS). Notebook powinien być bezpieczny zarówno od strony konstrukcji (magnezowe obudowy), jak i z pozycji zabezpieczeń systemu operacyjnego (system MS Vista Business).
Koszt podstawowego urządzenia dla małego biznesu to około 2,5 tys. zł. Można za to nabyć klasyczną matrycę 15,4'' z 160-GB dyskiem twardym, systemem Vista Business i dedykowaną kartę grafiki. Rozwiązanie bardziej mobilne, np. z wbudowanym modemem UMTS i matrycą 13,3'', to wydatek rzędu 4 tys. zł. Na designerski notebook o ultralekkiej wadze matrycy 12'' z modemem UMTS i ponadprzeciętnym czasem pracy na bateriach należy przeznaczyć ok. 10 tys. zł.

Dla kogo format A5 to jeszcze za dużo, powinien zdecydować się na palmtopa albo smartphona. Ten ostatni to nic innego jak połączenie komputera kieszonkowego z telefonem GSM. Dzięki takiej hybrydzie w urządzeniu niewiele większym od klasycznej komórki mamy dostęp do e-maili, dokumentów, stron internetowych i nawigacji satelitarnej.

Najnowsza Nokia N95 oferuje oprócz tego aparat cyfrowy o rozdzielczości 5 megapikseli, stereofoniczny dźwięk nagrywanych filmów i 8 GB pamięci na zdjęcia, multimedia i aplikacje. Do tego odtwarzane filmy można za pomocą kabla lub technologii bezprzewodowej WLAN/UPnP przesłać bezpośrednio na ekran telewizora. Cena w internetowym sklepie producenta 2599 złotych.
Nieco mniej zapłacimy za telefony LG przygotowane przez firmę Goldstriker International. Wprawdzie nie mają one nawigacji satelitarnej, ale są za to ozdabiane 24-karatowym złotem. Model KF600 kosztuje 1400, a KF750 Secret 2300 złotych.

Niezbędne drobiazgi
Jeśli chcemy mieć nawigację w telefonie, możemy skorzystać z oferty firmy Parrot. Oferuje ona zestaw głośnomówiący wyposażony w moduły GPS i Bluetooth. Po podłączeniu do telefonu lub palmtopa z odpowiednią aplikacją zestaw jest gotowy, by prowadzić nas do celu. Komendy głosowe są przesyłane na głośniki w samochodzie. W czasie rozmowy telefonicznej zarówno one, jak i muzyka są wyciszane. Koszt takiego zestawu to 1100 złotych.

Można również kupić nawigację, na przykład Naviflash 1040 firmy Bury Technologies, która może służyć jako zestaw głośnomówiący Bluetooth. Gdy dokupimy bezprzewodowego montowanego na kierownicy pilota, obsługa połączeń stanie się znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza. Komplet kosztuje 1500 złotych. W podobnej cenie możemy kupić model 1060 umożliwiający nie tylko wyszukiwanie najszybszej drogi do celu, ale również oglądanie telewizji.
Miłosz Cieszyński
autofirmowe.pl

Zobacz także                                         + więcej
REKLAMA
B2BTV.pl                                               + więcej
Produkty i usługi flotowe
Testy                                                     + więcej
Na polskim rynku, zadebiutował Fiat Qubo - osobowa wersja dostawczego Fiorino. Samochód jest na tyle nietypowy i niszowy, że trudno zakwalifikować go do konkretnego segmentu aut.
Subaru Forester - drapieżnik z lasu
Citroen C4 i Peugeot 308 - Francuskie bliźniaki
BMW 6 cabrio - DNA motoryzacji
Wybierz inny test:
Kontakt | Reklama | Prenumerata | Informacje prasowe
Copyright © 2004-2007 by IPM Sp. z o.o. | Powered by +CMS