Jak wylansować swój park samochodowy, żeby był widoczny na drogach, a jednocześnie nie rzucał się w oczy? Kolorowymi okleinami? Mitsubishi ma gotową odpowiedź – nowym Lancerem. Auto przez wielu uważane jest za jeden z najładniejszych modeli w swojej klasie. Trudno się z tym nie zgodzić – w porównaniu do wcześniejszej generacji Lancera, nowy wygląda, jakby przeskoczył stylistycznie poprzednika o 15 lat i, na szczęście, poza nazwą nie ma z nim nic wspólnego.

Design
Przód, zaczerpnięty z wlotu powietrza myśliwca, w rzeczywistości wygląda jak zadziorny nos rekina i stylistyką przypomina Mitsubishi Galanta – nie mniej udany model, z drugiej połowy lat 90. Linia boczna i tył mogą się kojarzyć z Alfą 159, czyli z najwyższą światową półką w klasie designu. Zwarta całość, zwłaszcza na 18-calowych felgach, mało komu nie przypadnie do gustu. Jak twierdzi odpowiedzialny za ten projekt Masaki Matsuhara, szef stylistów Mitsubishi, to dopiero początek, bo nowy Lancer zapoczątkował gamę stylistyczną dla przyszłych modeli tej marki.
Wnętrze zachwyca podobnie jak nadwozie. Harmonijnie poprowadzona linia deski rozdzielczej oraz głęboko osadzone i ładnie zaprojektowane zegary tworzą przyjemny dla oka wygląd, a brak zbyt wielu przełączników pozwala skupić się na jeździe, a nie na szukaniu odpowiedniego ustawienia. Jak na tę klasę aut, nie można też nic zarzucić materiałom wykończeniowym. Wrażenie robi najdroższe wyposażenie Instyle ze skórzanymi fotelami i dotykowym wyświetlaczem (z 30-gigowym dyskiem twardym). Wadą tego wyświetlacza jest brak odpowiedniej osłony przed odbiciem słonecznym.
Sporo jest też miejsca na nogi z tyłu. Nieco gorzej wygląda pojemność bagażnika – zaledwie 400 litrów, tylko sedan Hondy Civic ma mniej.

Prowadzenie
Po przejechaniu pierwszych kilometrów, kierowca ma nieodparte wrażenie, że mimo silnika Diesla (2.0 DI-D, 140 KM) i braku napędu na cztery koła, auto ma coś ze sportowego ducha marki. Fantastyczne, nowe sztywne zawieszenie (z przodu kolumny McPherson, z tyłu wielowahaczowe) i szerszy niż w poprzedniej generacji rozstaw kół sprawiają, że na krętych drogach Lancer bardzo dobrze się prowadzi.
Silniki i ceny
Lancer jest oferowany z trzema silnikami: dwoma benzynowymi: 1,5 litra o mocy 109 KM i 1,8 litra, ze zmiennymi fazami rozrządu o mocy 143 KM, oraz 2-litrowym dieslem (od Volkswagena) o mocy 140 KM. Ciekawa jest opcja silnika 1.8, który jest zaledwie o 3 tys. zł droższy od jednostki 1.5 i może współpracować z 5-biegową manualną skrzynią biegów lub 6-biegową sportową skrzynią CVT. Dla wygody kierowcy, tę ostatnią wyposażono w łopatki zmiany biegów, które umiejscowiono przy kierownicy.

Przedstawiciele polskiego oddziału Mitsubishi Motors Corporation (MMC) twierdzą, że Lancer z takim właśnie silnikiem będzie najpopularniejszym modelem w naszym kraju, a jego sprzedaż sięgnie nawet 80%. Na razie sprzedaż nowych aut w dalszym ciągu napędzają firmy, a ograniczone budżety mogą szybko zweryfikować te założenia i najczęściej wybierana może być podstawowa wersja Inform z silnikiem 1.5, która kosztuje 59 990 zł. Ale taki motor i podstawowe wyposażenie tylko częściowo zadowolą pracowników, bo wygląd to przecież nie wszystko. Prawdziwą radość z jazdy i doskonałe samopoczucie zapewni wersja 1.8 w stylizacji Intense. Z aluminiowymi 18-calowymi felgami i dodatkowym ospoilerowaniem robi piorunujące wrażenie. Lancer wygląda rewelacyjnie i tak samo spisuje się na drodze. Takie auto firma spokojnie może zafundować menedżerowi, niestety, kosztuje już o 17 tys. zł więcej (76 990 zł).
A gdzie nowy Lancer będzie szukał dla siebie miejsca? Chyba przede wszystkim tam, gdzie rządzi Toyota z Corollą i Aurisem, czyli w farmacji, IT oraz firmach usługowych. Podbój polskich firm przez Mitsubishi w dużej mierze będzie zależeć od tego, jak szybko i jak dużo koncern zaoferuje dodatkowo, czyli w obsłudze posprzedażnej.