Gratuluję awansu na stanowisko szefa Holdingu IMCG. To niewątpliwy sukces. Czy oznacza to, że w Polsce pozycja Seata jest już tak mocna, że niewiele zostało do zrobienia?
- To oznacza tylko jedno – docenione zostały nasze dokonania w Polsce i teraz sprawdzone rozwiązania chcemy przeszczepić na inne rynki. Know-how transfer będzie dotyczył stworzonego na polskim gruncie programu IMCG Excellence, którego założeniem jest, mówiąc najogólniej, podnoszenie jakości naszej pracy, a w efekcie zadowolenie klienta.
Będzie Pan odpowiedzialny za całość operacji Seata w Polsce, Rosji, a także na Ukrainie i Litwie. Jakie są różnice w rozwoju tych rynków? - Pod jednym względem wszystkie rynki samochodowe na świecie są takie same: wszędzie głównym celem jest sprzedaż jak największej liczby pojazdów. Oczywiście każdy rynek ma też właściwe tylko sobie zmienne, które wynikają z lokalnych uwarunkowań. Pierwsza sprawa to rozmiar i skala rynku. Mówiąc o tym, przede wszystkim mam na myśli Rosję. Prognozy na bieżący rok wskazywały, że rynek rosyjski może stać się numerem jeden w Europie. Kryzys zweryfikował te założenia.
Kolejna rzecz to preferencje klientów. Rosjanie czy Ukraińcy nie kupują samochodów z silnikiem Diesla, za to chętnie wybierają automatyczne skrzynie biegów. W tym względzie wszystko jednak może się zmienić. Osiem lat temu w Polsce sprzedawano niewiele aut z silnikami wysokoprężnymi, a dziś to już połowa rynku. Jednak, w mojej ocenie, w grupie omawianych państw najbardziej zaawansowany rynek posiada Rosja. Jesteśmy daleko w tyle za Rosjanami. I to o ładnych parę lat.
Biorąc pod uwagę doniesienia o kłopotach gospodarczych naszych wschodnich sąsiadów, czeka Pana nie lada wyzwanie. W obecnej sytuacji rynkowej chyba trudno będzie tam zwiększać sprzedaż? - Jeszcze niedawno klient w Rosji akceptował nawet roczny termin dostawy samochodu, byle go tylko dostać. Ale to już przeszłość. Dla nas kryzys to okres wprowadzania zmian, przygotowanie długofalowych rozwiązań. To dobra okazja do tego, by zweryfikować system, kadry, dealerów i strategię działania. W Rosji podjęliśmy decyzję o repozycjonowaniu marki. To, oczywiście, trochę potrwa, lecz już zaczęliśmy ten proces. Zresztą są to rozwiązania wykorzystywane wcześniej u nas, w Iberia Motor Company. Jeszcze w minionym roku, gdy pojawiły się pierwsze sygnały o konieczności dostosowania się do pomniejszonego rynku, przygotowaliśmy projekt racjonalizujący wydatki. W efekcie firma działa sprawnie i może nawet lepiej niż z większą obsadą kadrową.
Będzie Pan odpowiedzialny za politykę personalną w czterech państwach. Oznacza to wiele trudnych decyzji. - W Rosji już wymieniliśmy dyrektora handlowego. To była jedna z pierwszych decyzji. Szukaliśmy człowieka, który będzie pasował do naszej nowej wizji strategicznej, czyli koncentracji na segmencie luksusowym.