Które auto wygląda lepiej, to już kwestia gustu. Ale bezsprzecznie oba są ciekawe. Ibiza jest nieco bardziej kontrowersyjna, a Corsa stonowana. Do tego oba auta są w naszym kraju niezwykle popularne.

C'mon!
Corsa zjednała sobie grono wielbicieli atrakcyjnym wyglądem, funkcjonalnością, tanią eksploatacją, niezłą ceną i świetną kukiełkową kampanią reklamową – C'mon – co w slangu (jeśli powiedziane entuzjastycznie) znaczy mniej więcej „chodźmy!”, „no dawaj!”.
Po pewnym czasie wszystko zaczyna się jednak nudzić lub staje się zwyczajne. Opel i na to znalazł lekarstwo. Przygotował specjalny limitowany pakiet dla swego malucha. Tak więc chodźmy! A może raczej „C'mon”.
Pakiet obejmuje, między innymi: białe nadwozie z czarnymi lusterkami, czarnym dachem i siedemnastocalowymi felgami, na których osadzono szerokie, niskoprofilowe opony 215 na 40 – wszystko czarne. Podobnie szyby, począwszy od słupka A do słupka B, mamy jednolitą czarną powierzchnię – to może się podobać. Dodatkowe sportowe ospojlerowanie i mocno zaakcentowane nadkola czynią z Corsy bardzo atrakcyjny samochód. Z zewnątrz może się wydawać, że połyskujący, czarny dach jest panoramiczny. Niestety, po zajęciu miejsc stwierdzamy, że nad naszymi głowami jest tapicerka.
W środku białe elementy znajdują się wokół otworów wentylacyjnych i przy słupku przedniej szyby. Resztę utrzymano w ciemnej tonacji – całość trochę monotonna. Siedzenia są komfortowe i dobrze podtrzymują ciało w zakrętach. Bardzo precyzyjny układ kierowniczy – tu należą się Oplowi brawa – sprawi, że polubimy wszelkie łuki i zakręty. Niestety, to koniec zachwytów.

Samochód wyposażono w zbyt słaby silnik 1.4 Twinport Ecotec o mocy 90 KM przy 5600 obr./min. Według producenta, zapewnia to przyśpieszenie od zera do stu kilometrów na godzinę w 12,4 sekundy. W praktyce auto potrzebuje nieco więcej czasu. Brak mocy i dynamiki odbiera całą przyjemność podróżowania, a o wyprzedzaniu lepiej nie myśleć. Poza tym, samochód ma bardzo mało miejsca z tyłu i źle zaaranżowaną przestrzeń bagażową. Bagażnik, o litr większy niż w Ibizie, wydaje się być znacznie mniejszy.