Mercedes E 350 CDI BE Avantgarde sedan - E w stronę S
Nowa Klasa E to bardzo dopracowane auto, które oprócz typowych dla segmentu premium przymiotów atakuje nas dużą liczbą nowoczesnych systemów elektronicznych, do tej pory zarezerwowanych tylko dla topowej Klasy S.
Testowy pojazd wypożyczyliśmy od dilera Mercedesa, firmy Sobiesław Zasada Kraków. Otrzymaliśmy szarego metalizowanego sedana z pakietem wyposażenia Avantgarde i dodatkową stylizacją AMG (tyle, że bez 18-calowych felg, na zimowych mniejszych kołach). Mercedes miał napęd na tylną oś i wysokoprężny silnik V6/231 KM Euro 5 sprzęgnięty z siedmiobiegową automatyczną przekładnią 7 G-Tronic. Pojazd był mocno doposażony, a jego cena w zeszłym roku wyniosła prawie 360 tys. zł, dużo więcej niż cena bazowa tej wersji. To sporo, nawet biorąc pod uwagę ogromną liczbę dodatkowych elementów pojazdu, z drugiej strony – w klasie premium ceny dodatków nigdy nie są niskie, a jak kogoś stać, to czemu miałby sobie ich nie dokupić. Powstają wtedy takie pojazdy klasy średniej wyższej, których cena niebezpiecznie zbliża się do aut luksusowych, ale zdecydowanie mniej rzucają się w oczy. Czy tak jednak jest z nową Klasą E?
AGRESYWNY WYGLĄD W porównaniu z poprzednią generacją (W211) czy też nawet starszym „okularnikiem” (W210) przyznać trzeba, że Mercedes dość odważnie podszedł do nadwozia nowego modelu. Oczywiście nie sposób nie zauważyć typowych podobieństw do większego modelu – Klasę S widać zarówno z przodu, jak i np. w wytłoczeniach tylnych błotników, ale nowe przednie reflektory wielu dotychczasowych użytkowników Mercedesów określi jako odważne. Przypomnijmy jednak, że głosy oburzenia słychać było także wtedy, kiedy w miejsce kwadratowych pojedynczych reflektorów W124 wprowadzono podwójne okrągłe lampy W210. Rynek szybko zweryfikował pierwsze niepochlebne opinie. Podobnie jest zresztą z najnowszą Klasą E, która mimo braku dostępności wersji kombi (do kupienia było jedynie kilka egzemplarzy pod koniec zeszłego roku, a teraz trzeba długo czekać) sprzedaje się bardzo dobrze. Nasz testowy pojazd dodatkowo wyposażony w pakiet stylizacyjny AMG prezentował się bardzo rasowo, oczywiście jak na duże auto klasy średniej wyższej.
Koreańskie samochody przez lata były uważane za niewarte uwagi. Zarzucano im nudną stylistykę, słabe wykończenie i technologie nieprzystające do najnowszych standardów. Każdy, kto przekazywał dalej tę obiegową opinię albo co gorsza robi to nadal, powinien w tym momencie uderzyć się w pierś i przeprosić. Nadszedł bowiem Hyundai i40.
Elantra to strzał w dziesiątkę, rzadko bowiem można spotkać ładnie zaprojektowanego małego sedana. Auto ma szansę na sukces, szkoda tylko, że oferowany jest raptem z jednym silnikiem, który mimo tego, że ma w nazwie literę D, z dieslem nie ma nic wspólnego.
Kolejna generacja hybrydowej Toyoty Prius to kolejny krok naprzód i nie tylko w kwestii technologii, ale również – a może nawet przede wszystkim – w kierunku klienta. Prius to już w zasadzie synonim najnowcześniejszych rozwiązań w dziedzinie motoryzacji, istniejących w pełnej synergii z ekologią, łączących teraźniejszość z przyszłością. Jest przy tym wszystkim także produktem dostępnym dla ogółu i oferującym nieograniczoną użyteczność.
Aspiracje Mondeo do zajęcia miejsca w kategorii Premium mogą mieć swoich zwolenników, chociaż zdaniem niektórych wydają się nieco na wyrost. Testowany model to samochód bardzo poprawny, mogący się podobać. Do tego ma bardzo przyzwoite właściwości jezdne. Słowem, kolejna udana produkcja Forda. Zważywszy na to, że każda nowa generacja Mondeo to milowy krok naprzód, z ciekawością możemy patrzeć w przyszłość.