Jeep Grand Cherokee SRT i Ford Mustang GT: przybysze z Ameryki

Europejską motoryzację można określić dwoma słowami: ekologia i downsizing. Są jednak producenci, którzy uparcie twierdzą, że można w Europie sprzedawać samochody z potężnymi i mocarnymi silnikami, które z ekologią nie mają nic wspólnego. Oto Jeep Grand Cherokee SRT i Ford Mustang GT.

2017-08-21 14:57:29

Oczywiście przykładów jest dużo więcej. Mowa tutaj m.in. o Ferrari, Lamborghini czy Aston Martinie, których samochody napędzane są pokaźnymi jednostkami V8 czy V12. Jednak nie w tym rzecz. Żadne z powyższych aut nie ma amerykańskiego rodowodu. I mimo że Jeep i Ford są bezwzględnie różne, to łączy je kilka wspólnych czynników. I właśnie dlatego postawiliśmy je na redakcyjnym parkingu – aby pokazać, że można na europejskim rynku sprzedawać samochody przybyłe zza wielkiej wody. Jeep Grand Cherokee SRT i Ford Mustang GT to idealne samochody dla największych twardzieli.

Jeep Grand Cherokee SRT

Do testów otrzymaliśmy auto z limitowanej edycji Black Edition. Cechuje się ona m.in. ciemnym lakierem na osłonie chłodnicy, ciemnymi felgami aluminiowymi w rozmiarze 20 cali (wcale nie wyglądają na tak duże!) czy logotypem pokrytym ciemną barwą. Auto kipi ogromną mocą i werwą. Liczne przetłoczenia, wstawki, a nawet delikatne skrzela na masce powodują, że od razu wiemy, jakie auto stoi przed nami. Dodatkowego smaczku dodają delikatny spojler na klapie bagażnika i napompowane zderzaki i nadkola.

Wewnątrz auta zdecydowanie rzuca się w oczy układ zegarów – prędkościomierz wyskalowano do 300 km/h. Deska rozdzielcza została pokryta skórą, fotele mają skórzane obicia (oraz wyszyte logotypy SRT), a do wykończenia reszty użyto m.in. aluminium i włókien węglowych. Plastik, który znajdziemy w kabinie, jest poprawny, chociaż konkurencja potrafi zagospodarować go lepiej – i użyć lepszej jakości. Kierownica zapewnia pewny chwyt, a jej wieniec jest pokaźnie gruby. Jednak nie to w tym aucie jest najważniejsze.

Pod maską nowego Jeepa Grand Cherokee SRT znajdziemy klasyczne V8 HEMI o pojemności 6,4 l. 467 KM i 625 Nm momentu obrotowego już na papierze robią wrażenie – nawet w zestawieniu z masą przekraczającą 2300 kg. Dzięki temu klasycznemu rozwiązaniu teleportacja auta do 100 km/h trwa zaledwie 5 s, a prędkość maksymalna spokojnie przekracza 250 km/h. Za przeniesienie mocy na koła odpowiada 8-biegowa skrzynia automatyczna, która bardzo sprawnie przerzuca biegi. Czasem się zgubi, ale nie wtedy, kiedy chcemy gwałtownie przyspieszyć – wtedy zawsze redukuje się do odpowiedniego przełożenia. Dla formalności wspomnę jedynie, że średnie zużycie paliwa wyniosło… 22,3 l/100 km. Zabawa takim autem podbija te wartości do 28, a nawet 30 l/100 km.

Nie wiedzieliśmy, jak zareaguje auto, kiedy zmuszaliśmy je do szybkiej zmiany kierunku jazdy. Nasze obawy zostały jednak szybko rozwiane, bo prowadzenie Jeepa Grand Cherokee SRT to czysta przyjemność. Nie ma on co prawda zwinności najpopularniejszych hot hatchy, ale nie ma możliwości, aby w zakręcie niebezpiecznie przechylił się czy nawet przewrócił. Prowadzenie tak dużego auta jest czystą przyjemnością, a układ kierowniczy całkiem dokładnie przekazuje informacje z przednich kół. Problemy zaczynają się pojawiać na nierównych drogach, gdy kierowca musi walczyć m.in. z koleinami. Na pochwały zasługuje również układ hamulcowy Brembo, który skutecznie i zdecydowanie zatrzyma rozpędzone paliwo. A wszystko za co najmniej 376 000 zł. Czy to dużo?

Ford Mustang GT

Z drugiej strony postawiliśmy Forda Mustanga GT. Wielu uważa to auto za najtańszy sportowy samochód na rynku. Szybki rzut oka w cennik informuje, że 421-konny Mustang GT to wydatek… zaledwie 183 000 zł! To mniej niż połowa ceny wspomnianego wcześniej Grand Cherokee SRT. I można nie wierzyć, ale znalezienie auta o podobnej mocy i wartości jest właściwie niemożliwe.

A czym Ford Mustang przekonuje do siebie? Przede wszystkim klasyczną, chociaż gruntownie odświeżoną i dostosowaną do współczesności sylwetką. Opływowe kształty i dynamiczny przód zdecydowanie przyciągają wzrok. Rekinowaty wygląd maski i charakterystyczne tylne lampy są znakiem rozpoznawczym Mustanga. Prawdziwym rajem dla tego auta jest pusta i szeroka droga. Wtedy też może pokazać pełnię możliwości, jednak o tym za chwilę.

Wnętrze nowego Forda Mustanga GT pozytywnie nas zaskakuje. Wszystko jest na swoim miejscu, zegary są czytelne i podświetlane przyjemnym, niebieskim światłem (przy granicznych wartościach obrotów silnika obrotomierz zmienia kolor na czerwony), a jakość materiałów i ich spasowanie są dobre. Nie do końca rozumiemy ideę zastosowania plastikowego i najprostszego wzoru przycisku start/stop. Zwłaszcza że w tym aucie gra on wyjątkową rolę – budzi do życia potwora z amerykańskim rodowodem. Pod maską Forda Mustanga GT pracuje 5-litrowe V8 o mocy 421 KM i 530 Nm momentu obrotowego. To wartości bardzo zbliżone do tych z Jeepa, przy czym masa własna auta znacząco się różni. Coupe z wierzchowcem z przodu (który w nocy wyświetla się przy drzwiach) waży zaledwie 1734 kg, co powoduje ogromną przewagę Mustanga nad Grand Cherokee.

Zanim jednak zaczniemy porównywać oba auta, warto przypomnieć, że są one zupełnie różne od siebie. Ford Mustang przenosi moc na tylne koła poprzez 6-stopniową automatyczną skrzynię, co daje ogromną frajdę z jazdy. To auto ma za zadanie pokazać, jak wyglądała motoryzacja bez ogromu elektroniki i innych wspomagających systemów. Wiadomo, że Forda Mustanga GT nie można było pozbawić układu ESP czy ASR, ale proszę wierzyć, że „spalenie” opon podczas raptownego ruszania nie stanowi najmniejszego problemu dla tego auta. Wulkanizatorzy będą się cieszyć, bo podejrzewamy, że jeden komplet opon na sezon może być niewystarczający. Zwłaszcza że Ford Mustang GT nie jest samochodem, który prowadzi się wyłącznie na prostej. To auto zdecydowanie potrafi jeździć po zakrętach i nie przejmuje się nagłymi zmianami kierunku jazdy.

A wszystko za wspomniane co najmniej 183 000 zł. Ford Mustang GT i Jeep Grand Cherokee SRT są idealnymi przykładami na udowodnienie tezy, że jest jeszcze nadzieja na nieekologiczną motoryzację w najlepszym wydaniu.

Photo by Romek Rudnicki

Oto przygotowany materiał filmowy, jaki został przygotowany przy współpracy z portalem MotoArena

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: