Kawa z mlekiem z dodatkiem papryczki chili – Opel Mokka X

Segment crossoverów jest jednym z tych najdynamiczniej rozwijających się na rynku motoryzacyjnym w Polsce. Klienci zwariowali na punkcie samochodów o lekko uterenowionej charakterystyce oraz pokręteł sugerujących zmienny tryb jazdy. Mnie tego typu konstrukcje nie do końca przekonują i, szczerze mówiąc, uznaję je za wilki w owczej skórze. Jak jest w przypadku Opla Mokka X?

2017-08-28 15:48:50

Zanim wyjedziemy Mokką X do lasu, przyjrzyjmy się jej z bliska. Model to typowy przedstawiciel segmentu crossoverów klasy kompaktowej B. Propozycja bardziej lifestyle'owa, nowoczesna i, po gruntownej modernizacji, która odbyła się w ubiegłym roku, wzbogacona o literkę „X” w nazwie. Ta litera dała początek nowej rodzinie modeli Opla (obok niedawno zaprezentowanego mniejszego Crosssland X i większego Grandland X).

Jeśli chodzi o designerskie smaczki – w Oplu dość mocno zniechęca mnie wielofunkcyjna kierownica z masywną środkową częścią, mająca mało funkcjonalnie rozmieszczone przyciski. System R-link jest prosty w obsłudze i znakomicie wygląda pod kątem interfejsu. Komplementy mogę słać także do osób, które zaprojektowały deskę rozdzielczą oraz wszelkie przyciski zlokalizowane na konsoli centralnej. Wszystko jest eleganckie i bardzo dobrze spasowane. Na brawa zasługują ergonomiczne fotele AGR, które z mocnym podparciem bocznym zapewniają komfort podróżowania, a na naganę – niezmiennie masywne w Oplu przełączniki kierunkowskazów i wycieraczek zlokalizowane za kierownicą.

Na pokładzie znajdziemy również system Opel OnStar, czyli osobistego opiekuna kierowcy, który okazuje się pomocny nie tylko w sytuacjach kryzysowych (awaria, wypadek drogowy, pogorszenie stanu zdrowia podróżujących), ale i wtedy, gdy potrzebujemy rady w podróży. To narzędzie będzie się nam przydawać, jeżeli tylko przełamiemy opór przed rozmową nieznajomą osobą, która „widzi” nasz samochód zza ekranu monitora.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Po co kupować samochód rodzaju crossover, jeżeli zamierzamy jeździć nim tylko po mieście? Takie auta przeznaczone są dla osób spędzających czas aktywnie, chcących mieć większy komfort jazdy w terenie i móc dojechać dalej niż prowadzą asfaltowe szlaki. Napęd 4×4 jest opcją, a wykorzystywany system potrafi monitorować prędkość obrotową każdego koła oddzielnie i w razie potrzeby przekazywać większość momentu obrotowego na tylną oś. W modelach z napędem na wszystkie koła możemy mieć również asystenta zjazdu (HDC), a jego uzupełnieniem jest system wspomagający ruszanie pod wzniesienie (HSA). Znaczącym ułatwieniem dla żądnych wrażeń klientów jest bagażnik rowerowy Flexfix, który, dzięki specjalnej dostawce, może pomieścić nawet trzy jednoślady.

Mokka X zwraca uwagę przede wszystkim na elementy multimedialne (znakomite connecitivity z użytkownikami), komfortu oraz mnogości wykończenia. Brakuje mi tutaj off-roadowego zacięcia czy pazura charakterystycznego choćby dla modeli pioniera tego segmentu – Nissana.

Mokka X z 356-litrowym bagażnikiem (po złożeniu kanapy przestrzeń ulega zwiększeniu do 1372 l) nie należy do najbardziej pojemnych samochodów. W transporcie nart na pewno pomoże łatwy do  zamontowania bagażnik dachowy, jednak 2555 mm rozstawu osi nie zapewnia bardzo komfortowej jazdy 4-osobowej rodzinie. Opel Mokka X to raczej opcja dla małych rodzin lub osób, które wymagają od swojego samochodu nieco większego prześwitu niż ten, który wystarcza jedynie na to, aby auto nie zahaczało „brzuchem” o muldę pomiędzy wyjeżdżonymi tunelami kół. To niewiele. Auto ma kiepski kąt natarcia z uwagi na dłuższy „nos” i nie należy do zbyt chętnych do zabawy poza utwardzoną nawierzchnią. Dla mnie rasowy crossover to nie tylko taki, który dobrze radzi sobie na lekko zabłoconej powierzchni i na śliskiej drodze, ale również taki, który pokona trudne, leśne drogi o mocnym kącie nachylenia i zawiezie nas pod samo schronisko. Mokka X taka nie jest. To raczej samochód miejski, zachęcający do odwiedzenia naszej podmiejskiej posiadłości, do której ostatnie 500 m prowadzi szutrowa droga, zmieniająca się w błotnisty szlak w niektórych okresach roku. I to wszystko.

To, co mnie jednak urzekło w Oplu Mokka X, to jednostki napędowe. Oszczędne, ciche, z wysoką kulturą pracy na niskich obrotach i dobrym momencie obrotowym. W ofercie Opla w przypadku Mokki X znajdziemy 2 silniki benzynowe (1.4 Ecotec Turbo i 1.6 Ecotec) oraz jedną pojemność w przypadku motoru wysokoprężnego (1.6 CDTI Ecotec). Zacznijmy od benzynowych jednostek napędowych, w ramach których możemy zakupić wariant z fabryczną instalacją LPG. Benzynowe jednostki 1.4 Ecotec oferują 200 Nm momentu obrotowego w zakresie 1850-4900 obr./min (z wyjątkiem wersji z napędem 4×4, która ma 245 Nm momentu w węższym zakresie 2200-4400 obr./min). Silnik o pojemności 1.6 Ecotec to, o dziwo, zaledwie 155 Nm dostępnych wysoko, przy 4000 obr./min. Oferta silników wysokoprężnych to motor o pojemności 1.6 l i mocy 110 lub 136 KM.

Zadowalające są również średnie wartości spalania paliwa, które w cyklu mieszanym w naszej redakcji wyniosły 7,1 l na każde 100 przejechanych kilometrów (dla wersji 1.4 Turbo Ecotec 4×4, przy deklarowanej wartości producenta na poziomie 6,5 l/100 km oraz po przejechaniu łącznie 1200 km!). Takie wartości dla modelu, który średnio waży 1400 kg, to przyzwoity wynik.

Mokka X to samochód, który nie jest zbyt wyrazisty i to chyba go lekko gubi w gąszczu rozpychających się łokciami konkurentów, którzy co rusz ogłaszają swoją ofensywę we wszystkich możliwych częściach rynku samochodów typu crossover. To auto mało popularne we flotach, jednak można je spotkać na ulicy dzięki opcji całkiem niezłego finansowania Opel Drive Plan – już od 699 zł netto miesięcznie. W tej cenie mamy również program serwisowy, a gdy chcemy dodać jeszcze ubezpieczenie oraz zestaw opon na zmianę, kwota ta urośnie nieznacznie – do 954 zł netto miesięcznie. Możemy się zdecydować również na drugi produkt finansowy, czyli Opel Leasing, w ramach którego mamy gwarantowaną kwotę wykupu auta nawet po okresie 36 miesięcy użytkowania i 10-proc. opłacie wstępnej. Wszystko zależy od sytuacji finansowej firmy oraz profilu prowadzonej działalności gospodarczej.

Gdy zajrzymy w cennik na rok 2017, to natkniemy się na promocyjne ceny (stan na początek czerwca 2017). W ramach tej oferty Mokkę X pod naszym domkiem leśnym zaparkujemy, uiszczając wcześniej opłatę w wysokości 69 450 zł (wersja Essentia, 1.6 Ecotec 115 KM, Start/Stop). Topowe wersje wyposażenia, wraz z mocniejszymi silnikami i automatycznymi przekładniami, to wydatek w okolicach 100 000 zł. Czy warto inwestować w taki samochód? Znowu odwołam się już nie tylko do profilu firmy, ale też do bardzo specyficznego zapotrzebowania użytkowników z koszyka „user chooser”. Gdy samochód firmowy stanowi benefit w naszej pracy, którego wybieramy na okres 3 lat, Mokka X wydaje się ciekawym rozwiązaniem.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: