Zachowawcza poprawność również jest w cenie – Citroën C-Elysee

Model C-Elysee jest dla francuskiego producenta samochodów tym, czym dla Škody jest model Rapid – wypełnieniem trudno zdefiniowanej przestrzeni rynkowej pomiędzy segmentem B (Citroën C3 czy Škodą Fabia) a segmentem C (Citroën C4 oraz Škoda Octavia). W zamyśle to konstrukcja budżetowa, którą mają pokochać przedsiębiorcy nieoczekujący fajerwerków dla dywizji handlowych, a także klienci indywidualni potrzebujący prostego, praktycznego i nieco więcej niż miejskiego samochodu. W praktyce jest różnie.

2017-09-04 15:31:19

Model C-Elysee na światowych rynkach zadebiutował w 2012 r. i zdawać by się mogło, że zachowawcza bryła samochodu, niezwykła prostota wnętrza i dobór tanich materiałów wykończeniowych skażą ten twór na rynkowe zapomnienie. Okazuje się jednak, że po 5 latach od pojawienia się C-Elysee w katalogach polskiego importera na reprezentanta segmentu B+ zdecydowało się ponad 400 tys. klientów. Dlaczego zatem C-Elysee nie zalało naszych ulic tak samo, jak Astry czy Fabie? Otóż głównymi rynkami zbytu okazała się Turcja, Algieria i Chiny. W samym 2015 r. w ręce klientów trafiło blisko 120 000 (!!!) sztuk tego modelu, z czego blisko 70% jeździ po wielopasmowych autostradach w kraju Kwitnącej Wiśni.

Ten prosty sedan na przełomie 2016 i 2017 r. przeszedł lifting, którego prawie nie było widać w nadwoziu. Modernizacja C-Elysee dotyczyła przede wszystkim wnętrza, a w szczególności technologii i multimediów (czyli kwestii, których w ostatnim czasie wyłącznie dotyczą odświeżenia modelowe). Wewnątrz C-Elysee nie zastaniemy już okalających nas wszechobecnych twardych i tanich plastików. Producent pokusił się o kilka miękkich wstawek pokrytych nawet materiałem. Lakierowany odstraszający plastik na desce rozdzielczej nadal tam widnieje, jednak nie jest tak dramatycznie trzeszczący i spasowany w sposób macoszy. Taki rodzaj doboru materiałów może nie jest dla koneserów, jednak prostota ich utrzymania i niskie koszty wymiany powinny przemówić do rozsądku wszystkim poszukującym taniego samochodu flotowego.

No właśnie. Jak to jest z tą ceną, drodzy koledzy z Citroëna? Musimy wyjąć z portfela 41 090 zł za wersję z benzynową jednostką 1.2 PureTech o mocy 82 KM w bazowej wersji wyposażenia Life. Za podstawową wersję wyposażenia C-Elysee, jednak z silnikiem Diesla, musimy zapłacić aż 10 900 zł więcej (otrzymamy wtedy pojazd wyposażony w silnik 1.6 BlueHDI dysponujący mocą 100 KM). To dużo? Skądże! Głównego oponenta, czyli Škodę Rapid kupimy od 52 050 zł (wersja po lifcie technologicznym). Cena C-Elysee jest więc na poziomie Škody Fabii, Opla Corsy, Hyundaia i20 czy nowej Fiesty (+/- 2000-3500 zł). To znaczy, że za tę kwotę otrzymujemy więcej samochodu, co dla niektórych ma ogromne znaczenie. Co prawda wykończenie, faktura materiałów czy projekt wnętrza nie są po prostu ładne, Francuzi skoncentrowali się na poprawie funkcjonalności systemów i wyposażyli model w kilka gadżetów, które dla dzisiejszego klienta zaczynają nabierać znaczenia przy podejmowaniu decyzji zakupowej. Gdy dopłacimy do modelu z silnikiem benzynowym nieco ponad 4000 zł, otrzymamy już 115-konny silnik z wyższą wersją wyposażenia Life.

Ten model ma gabaryty wewnętrzne tak duże, jak pojazdy z wyższych segmentów. Oferuje godną większych modeli przestrzeń bagażową równą 506 l. Foremny bagażnik z mocno ascetycznym wykończeniem jest średnio o 150 l większy niż wyżej wymieniane modele dostępne w podobnej cenie bazowej. C-Elysee oferuje również większą przestrzeń pasażerską poprzez rozstaw osi wynoszący 2652 mm, co w zestawieniu z przywoływanymi modelami z segmentu B jest wartością od kilku do kilkunastu cm większą. Bardziej pudełkowy i foremny kształt przestrzeni pasażerskiej oznacza również więcej przestrzeni nad głowami. C-Elysee jest zatem porównywalny cenowo z modelami z segmentu niżej, a wielkościowo z segmentem wyżej. Kompromis w tej operacji widać w wykończeniu oraz ilości udostępnionych klientom systemów w samym modelu. Nie ma ich zbyt wiele, a te możliwe do użytkowania są proste i podstawowe. Nie ma jednak w tym nic złego, ponieważ decydując się na Citroëna C-Elysee, musimy zdawać sobie sprawę z takiego stanu rzeczy.

O tym, co zmieniło się w C-Elysee, przekonamy się, zagłębiając się w multimedia. Nowy i niezwykle precyzyjnie działający 7-calowy ekran dotykowy mieści centrum dowodzenia pojazdu. Krótszy czas reakcji jest tutaj główną zaletą nowego systemu. Wzorem innych modeli użytkownik może stworzyć w systemie odbicie lustrzane swojego smartfona lub korzystać z nawigacji z widokiem 3D. Rewolucji nie ma – Citroën raczej goni pewne technologiczne braki.

I co z tym C-Elysee? Nie jest to auto porywające, nad wyraz wygodne ani przyspieszające pompowanie krwi w moich żyłach dzięki emocjom, które budzi. To bardzo prosty i zachowawczy pojazd. Bez polotu, ale za to z wielkim potencjałem. Jest dobrze spozycjonowane na polskim rynku i gwarantuje polskim fleet managerom znalezienie w obecnej ofercie auta budżetowego, a jednocześnie bardzo funkcjonalnego.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: