Crossover i SUV-y Renault: wszystkie atuty w ręku

Szał na samochody typu crossover i SUV trwa już kilka dobrych lat. Zdecydowana większość producentów zdążyła do swoich salonów wprowadzić wiele aut o podwyższonym prześwicie. Nie mogło tutaj zabraknąć również Renault, które oferuje aż pięć takich aut. Czy oznacza to posiadanie wszystkich atutów?

2017-10-24 10:37:13

Pionierem na rynku crossoverów i SUV-ów jest Nissan, który jako pierwszy pokazał światło Qashqaia. Renault szybko nawiązało współpracę z Nissanem, przez co we francuskim koncernie jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać kolejne auta. Całość składa się z czterech modeli, chociaż jeden ma korzenie nie do końca związane z tą grupą segmentową. Oferta Renault to: najmniejszy Captur, większy Kadjar, duży Koleos oraz największy Espace. Ten ostatni wcześniej produkowany był jako rodzinny minivan, jednak francuski koncern doszedł do wniosku, że to w crossoverach i SUV-ach jest dużo większy potencjał i postanowił mocno zmodyfikować auto. Oto, jakie argumenty stoją za tymi czterema samochodami.

Renault Captur, czyli następca miejskiego minivana - modelu Modus

Powstanie Renault Captura jest następstwem zmian, które zaszły w oczekiwaniach klientów. Ci ostatni stali się dużo bardziej wybredni, ponieważ nie wystarczało im już auto pokroju zwykłego Clio. Pojawiło się zapotrzebowanie na auto o lekko podniesionym zawieszeniu, lecz niewielkich wymiarach, bardzo dobrze sprawdzające się w zatłoczonych centrach miast oraz takie, które nie wywoła palpitacji serca kierowcy podczas przejazdów przez miejską dziurę w drodze czy też w czasie pokonywania wysokich krawężników. Stąd też decyzja Renault z 2013 r., by do sprzedaży wprowadzić nowe auto. I w ten sposób powstał model Captur. Za jego najbliższych rywali uważa się takie samochody, jak Opel Mokka X, Peugeot 2008 czy Nissan Juke. Captur swoją premierę miał podczas Salonu Samochodowego w Genewie i prawie od razu stał się przebojem francuskiej marki. Auto zbudowano na płycie podłogowej IV generacji Clio, do którego w wielu elementach nawiązuje. Przez wielu Captur uważany jest za następcę miejskiego minivana – modelu Modus. W 2016 r. Capturowi zaaplikowano kurację odświeżającą.

Zastosowane zmiany dotknęły przede wszystkim przedniego pasa. Mamy tutaj przemodelowany zderzak, w który wkomponowano światła do jazdy dziennej w kształcie litery C oraz przeprojektowane światła główne – te ostatnie można opcjonalnie wyposażyć w technologię FullLED. Zdecydowanie polecamy to rozwiązanie, które znacząco poprawia widoczność w czasie nocnej jazdy. Z boku tylko wprawne oko zauważy nowe wzory felg aluminiowych, z kolei w katalogu palety barw znalazły się dodatkowe pozycje. Tył auta poprawiono wyłącznie przez lekkie przydymienie kloszy tylnych lamp i dodanie żarówek LED w bogatszych odmianach. Całość nadal wygląda estetycznie i nowocześnie.

Wewnątrz Captura projekt deski rozdzielczej praktycznie się nie zmienił. Przed oczami kierowcy nadal widnieje cyfrowy prędkościomierz, oddzielający obrotomierz od dużego wskaźnika poziomu paliwa. Centralne miejsce kokpitu zajmuje duży wyświetlacz systemu multimedialnego R-Link oraz panel automatycznej klimatyzacji. Poniżej nadal mamy miejsce na kartę oraz przycisk Start/Stop. Przed lewarkiem skrzyni biegów przewidziano miejsce na niewielką półeczkę. Całość jest dobrze spasowana, a szarość kabiny poprawiają plastikowe wstawki w kolorze nadwozia. Co ważne, w Capturze nie ma już plastikowych wstawek na kierownicy, które mogły być groźne dla dłoni. Miejsca jest pod dostatkiem, a szeroki zakres regulacji fotela oraz kolumny kierowniczej zapewni całkiem dobrą pozycję za kierownicą. Bagażnik Captura jest ustawny oraz pojemny. Przeszkadzać może jedynie dość wysoki próg załadunkowy, przez co trzeba wyżej podnieść wkładane tam przedmioty.

Pod maską testowanego egzemplarza pracował 110-konny silnik wysokoprężny 1.5 dCi.

W cenniku znajdziemy jeszcze trzy inne możliwości wyboru: dwie benzynowe (1.2 TCe 90 KM i 1.2 TCe 110 KM) oraz jedną wysokoprężną (1.5 dCi 90 KM). Moc przekazywana była na przednie koła poprzez 6-stopniową przekładnię automatyczną. Z 90-konnymi motorami pracują 5-stopniowe skrzynie manualne. Do mocniejszego benzyniaka można zamówić również 6-biegową skrzynię automatyczną EDC. Pierwsze 100 km/h Captur 1.5 dCi 110 KM osiąga w 11,4 s, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Trzeba przyznać, że jest to rewelacyjny napęd do tego auta. Zapewnia mu doskonałe osiągi, zadowalając się przy tym niewielkimi ilościami oleju napędowego. Średnie zużycie paliwa z całego testu wyniosło 4,8 l/100 km. Co zrobić, kiedy potrzebujemy większego auta?

Renault Kadjar - crossover segmentu C

Wtedy też wybierzemy francuskiego kuzyna wspomnianego Nissana Qashqaia. W tym przypadku mamy do czynienia z autem, które zadebiutowało w Genewie podczas Salonu Samochodowego w 2015 r. Jak na ten segment jest to bardzo młoda konstrukcja. Crossover segmentu C rywalizuje z takimi autami, jak wspomniany Nissan Qashqai, Peugeot 3008, Kia Sportage czy znikająca właśnie z rynku Škoda Yeti. Kadjar jest kolejną odpowiedzią Renault na potrzeby rynku. Konkurencja w segmencie crossover C mocno się zaostrzyła i mało który producent nie ma tutaj przedstawiciela. Dlatego też Renault skorzystało ze swojego doświadczenia i wprowadziło swój model na ten trudny rynek.

Auto stylistycznie nawiązuje do mniejszego Captura. Podobieństwa można zauważyć zarówno w przednim, jak i tylnym pasie.

W tym pierwszym dominuje duże logo producenta na środku osłony chłodnicy, a po obu jego stronach dwa dość wąskie reflektory – w wyższych wersjach wyposażeniowych również może być zainstalowany tutaj układ oświetlenia FullLED. W testowanym Kadjarze nie pożałowano chromowanych wstawek. Mowa tutaj zarówno o srebrnych obwódkach bocznych szyb, jak też o niewielkiej listwie przy progach – dolne partie drzwi stają się powoli znakiem rozpoznawczym SUV-ów i crossoverów Renault. Tylna część auta to przede wszystkim niewielka szyba, która dość skutecznie ogranicza widoczność do tyłu oraz niewielkie lampy z opcjonalnym diodowym oświetleniem. Całość wygląda nowocześnie.

Wsiadając do środka Kadjara, można znaleźć elementy pożyczone z Qashqaia, np. panel automatycznej klimatyzacji. Renault jednak postawiło na zindywidualizowanie deski rozdzielczej. W tym aucie mamy zatem wyświetlacz cyfrowy zamiast klasycznych zegarów przed kierowcą oraz drugi ekran systemu multimedialnego R-Link na środku kokpitu. Przed lewarkiem skrzyni biegów tradycyjna półeczka, a całość spasowana bardzo dobrze i wykończona dobrymi materiałami. Jedynym minusem kabiny Kadjara może być fakt, że lewarek ręcznej skrzyni biegów jest minimalnie za długi, przez co ręka nienaturalnie układa się podczas zmiany biegów. Ilość miejsca w kabinie jest wystarczająca, a na tylnej kanapie spokojnie zmieszczą się dwie dorosłe osoby, które w żaden sposób nie mogą narzekać na przestrzeń na nogi czy nad głową.

W testowanym egzemplarzu pracował benzynowy motor 1.6 TCe. Paleta jednostek napędowych Kadjara obejmuje cztery silniki: dwa benzynowe (1.2 TCe 130 KM i 1.6 TCe 160 KM) oraz dwa diesle (1.5 dCI 110 KM oraz 1.6 dCi 130 KM). Minusem jest brak mocniejszego diesla. Za przeniesienie mocy na przednie koła odpowiadała 6-biegowa skrzynia manualna. W przypadku słabszego benzyniaka oraz słabszego diesla możliwe jest zamówienie auta z automatyczną przekładnią EDC. Moc 130-konnego diesla, lecz wyłącznie w konfiguracji z manualną skrzynią biegów, może być przenoszona na wszystkie koła. Szkoda, że w Kadjarze nie znajdziemy silnika pracującego pod maską Koleosa. Byłoby to idealne rozwiązanie do tego auta. Podczas testów Kadjar 1.6 TCe zużywał średnio 7,8 l/100 km, a ta konfiguracja napędu może pochwalić się też niezłymi osiągami. Pierwsze 100 km/h osiągane jest w 9,2 s, a prędkość maksymalna przekracza 205 km/h. Niewątpliwe Renault Kadjar jest bardzo ciekawą propozycją w segmencie C crossoverów.

Renault Koleos, czyli nawiązuanie do linii stylistycznej modelu Megane czy Talisman

Jeszcze większym SUV-em jest z kolei Renault Koleos. Do tej pory był on znany jako SUV lub crossover z pogranicza klasy kompaktowej i średniej. Pierwszy model zadebiutował w 2006 r. podczas Salonu Samochodowego w Paryżu. W sprzedaży pojawił się na początku 2007 r. i był sprzedawany aż do 2016 r. Następca znacznie urósł i przekształcił się w dużego SUV-a. Pierwszy raz pokazano go w Pekinie podczas tamtejszego Salonu Samochodowego. Europejską premierę miał podczas ubiegłorocznego Salonu Samochodowego w Paryżu. Wcześniej dużo bliżej mu było do konstrukcji pokroju Mitsuishi ASX czy Seat Ateca lub Ford Kuga, lecz obecnie sprzedawane auto z powodzeniem może rywalizować z Peugeotem 5008, Škodą Kodiaq czy Fordem Edge. Nowy Koleos jest bardzo mocno spokrewniony z japońskim Nissanem X-Trail. To od niego pochodzi część rozwiązań technicznych, oba auta są również produkowane na jednej linii produkcyjnej w koreańskim Pusan.

Stylistycznie Koleos mocno nawiązuje do linii stylistycznej narzuconej przez takie modele, jak Megane czy Talisman. Z daleka można rozpoznać charakterystyczne światła przednie w kształcie litery C czy też ogromne logo na osłonie chłodnicy. Z boku również znajdziemy charakterystyczne nakładki na dolne partie drzwi oraz chromowane obwódki bocznych szyb. W testowanym egzemplarzu chromowanych wstawek nie zabrakło również na klamkach, jednak jest to zasługa najbogatszej odmiany Initiale Paris. Z tyłu samochodu z daleka rzuci się w oczy charakterystyczna linia tylnych świateł oraz duży napis Koleos na klapie bagażnika. Szyba jest większa niż w Kadjarze, przez co nie będzie problemów z manewrami – oczywiście w takim samochodzie (jak i w Kadjarze) znajdziemy takie usprawnienia, jak czujniki zbliżeniowe czy kamerę cofania.

Wnętrze Koleosa jest prawie żywcem wyjęte ze wspomnianego Talismana oraz Kadjara. Przed oczami kierowcy znajdziemy identyczny zestaw elektronicznych wyświetlaczy zamiast zegarów, a na środku deski rozdzielczej króluje ogromny wyświetlacz systemu R-Link. Liczbę dodatkowych przycisków ograniczono praktycznie do zera, co z jednej strony powoduje stylistyczny ład, jednak kiedy trzeba zmienić ustawienia nawigacji satelitarnej, radia czy sterowania masażem foteli, należy dość mocno wgłębić się w czeluście systemu multimedialnego. W czasie prowadzenia samochodu może to powodować niestety zagrożenie. Miejsca w kabinie jest bardzo dużo, a jakość wykończenia kabiny (zwłaszcza w luksusowej wersji Initiale Paris) stoi na bardzo wysokim poziomie.

Pod maską testowanego egzemplarza pracował 2-litrowy diesel o mocy 175 KM. W ofercie Koleosa próżno szukać silników benzynowych – oferta została ograniczona do dwóch diesli (słabszy to 1.6 dCi 130 KM). Jak tłumaczyli nam przedstawiciele Renault, badania rynkowe wykazały bardzo niewielkie zainteresowanie autami z benzyniakami. Moc na wszystkie koła przekazywana była przez bezstopniową przekładnię X-Tronic. Możliwe jest również zamówienie auta z manualną skrzynią o sześciu przełożeniach. W słabszym dieslu jest dostępna wyłącznie ręczna skrzynia bez możliwości zamówienia napędu 4×4. Pierwsze 100 km/h auto osiąga w 9,5 s, a prędkość maksymalna testowanego Koleosa to 205 km/h. Sama jazda nowym SUV-em Renault jest bardzo komfortowa i od razu wiadomo, że nastawiona na spokojną podróż. Jednak nie to auto jest najlepiej resorującym i tłumiącym nierówności SUV-em Renault.

Renault Espace - największy SUV w gamie

Obok bycia największym SUV-em w gamie, jest to przy okazji najstarsze auto, które ostało się w gamie modelowej Renault. Espace pierwszy raz pojawił się aż 33 lata temu. Wtedy też zaczęła się motoryzacyjna kariera rodzinnego minivana. Tak – Espace w swojej karierze był najpierw stworzony do przewozu większej liczby osób. Tak było też przez następnych 30 lat i cztery generacje, kiedy to podczas Salonu Samochodowego w Paryżu pokazano… SUV-a. Stylistycznie obecny Espace mocno nawiązuje do poprzedników, lecz Renault twierdzi, że mocno zmieniła się filozofia tego auta. Testowany egzemplarz to najbogatsza odmiana Initiale Paris.

Charakteryzuje się ona przede wszystkim chromowanymi wstawkami oraz dedykowanymi felgami ze stopów lekkich.

Dodatkowo auto pokryto specjalnym lakierem. Jak już wspominaliśmy, stylistycznie Espace nadal nawiązuje do poprzedników, chociażby poprzez mocno ściętą tylną część dachu oraz pionowo poprowadzoną klapę bagażnika. Tylne światła ukryte w słupkach C lekko nachodzą na klapę bagażnika. Z przodu, zgodnie z obecnymi trendami stylistycznymi, króluje duży znaczek producenta, który oddziela dwie lampy świateł przednich. Całość wygląda nowocześnie, a niektórzy mogą nazwać sylwetkę Espace’a nawet futurystyczną. Takie jest też wnętrze.

Wsiadając do środka Renault Espace, zatapiamy się w bardzo wygodnych fotelach. Sterowanie nimi jest elektryczne, a w wersji Initiale Paris znalazł się również masaż – niestety, sterowanie odbywa się poprzez system R-Link i wymaga wgłębienia się w czeluście systemu. Kokpit jest bardzo podobny do tego z Koleosa czy też Megane i Talismana. Z tą różnicą, że w największym Espace tunel środkowy przechodzi w kokpit poprzez niewielką półeczkę – nie jest w całości zabudowany, jak w pozostałych autach Renault. Przed kierowcą nadal są elektroniczne zegary, a na środku deski rozdzielczej króluje duży wyświetlacz systemu R-Link. Jego sterowanie pominiemy. Miejsca w kabinie jest bardzo dużo, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nawet więcej niż we wspomnianym Koleosie. Jakość materiałów jest bardzo wysoka, chociaż jasna skóra może sprawiać kłopoty w utrzymaniu.

Pod maską testowanego egzemplarza pracował benzynowy silnik 1.6 TCe o mocy 200 KM. Obecnie są to jego ostatnie chwile w cenniku, bowiem już niedługo zostanie on zastąpiony przez większą i mocniejszą jednostkę napędową – 1.8 TCe 225 KM. W tej konfiguracji moc przekazywana jest na przednie koła poprzez 6-stopniową skrzynię EDC. Fani diesla mogą wybierać między 1.6 dCi 130 KM a 1.6 dCi 160 KM EDC. Co ciekawe, Renault Espace nie można zamówić z napędem 4×4. Jest za to system 4Control, który bardzo pomaga podczas manewrowania na parkingu i spokojnej jazdy po mieście. Wymaga to przyzwyczajenia, lecz można dać się pozytywnie zaskoczyć zwrotnością podczas jazdy po zatłoczonych centrach miast.

Czy paleta modelowa crossoverów i SUV-ów Renault jest pełna? Cztery modele to sporo, przez co klient może spokojnie przebierać między poszczególnymi modelami. Minusem każdego auta jest przede wszystkim dość wąska paleta silnikowa, przez co trudniej jest dobrać coś odpowiedniego pod wymagania klienta. Rozwój tych aut Renault idzie jednak w bardzo dobrą stronę. Niestety, by sprostać oczekiwaniom klientów, trzeba mieć do zaoferowania troszeczkę więcej – zwłaszcza od strony technicznej.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe Renault Koleos zdobywa maksymalną ocenę 5 gwiazdek w teście Euro NCAP

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: