Volkswagen T-Roc 2.0 TSI 4MOTION: śnieżne testy niemieckiego crossovera

Każdy producent, który zdecydował się zaistnieć na rynku SUV-ów i crossoverów, stara się ugryźć swój kawałek tortu i jak najbardziej zadowolić coraz bardziej wybrednych klientów. Tych patrzących przez pryzmat lifestyle'u w ofercie Volkswagena ma przyciągnąć nowy T-Roc, którego możliwości sprawdziliśmy niedawno na alpejskich szlakach w Austrii.

2018-02-20 13:25:59

Jeden z największych samochodów w swojej klasie. Posiadający najmocniejsze jednostki napędowe w ofercie. Ma napęd 4×4. Tak w telegraficznym skrócie można opisać nowego Volkswagena T-Roc, który z impetem wjeżdża na polski rynek. Po trzech dniach i przejechaniu prawie 600 km mogę spokojnie stwierdzić, że będzie to hit, a niemieckie autostrady i austriackie szlaki w Alpach nie są w żaden sposób przestraszyć T-Roca. Pokazały to już pierwsze jazdy po tego typu drogach.

Oryginalny i kontrowersyjny model z Wolfsburga

Na wstępie trzeba jednak powiedzieć, że jak na Volkswagena T-Roc jest oryginalnym, a nawet kontrowersyjnym stylistycznie samochodem. Do tej pory linia aut koncernu z Wolfsburga była prosta, a do przebojowości było jej bardzo daleko. Poza ten schemat wybija się właśnie T-Roc, który pozycjonowany jest między niewielkim Polo a kompaktowym Golfem. To właśnie w tym aucie mamy możliwość wybrania jednego z trzech kolorów dachu i ponad 11 barw lakieru nadwozia. W połączeniu z kilkoma wzorami i wielkościami felg aluminiowych daje to kilkadziesiąt możliwości konfiguracji i personalizacji nadwozia.

Gdy jeszcze dodamy do tego fikuśne wstawki w postaci świateł do jazdy dziennej jako figury geometrycznej umieszczonej w przednim zderzaku, to powstaje nam, jak na Volkswagena, prawdziwa mieszanka wybuchowa. Dodatkowe nakładki na zderzaki i nadkola zdradzają „terenowy” charakter auta, które dzielnie radzi sobie na zaśnieżonych i oblodzonych szlakach. Volkswagen T-Roc to crossover z krwi i kości.

Muzyczne doznania z każdego zakątka

Wnętrze nowego auta z Wolfsburga może jednak trochę rozczarować. Przed całkowitą szarością wnętrze ratują lakierowane panele na desce rozdzielczej, boczkach drzwi i tunelu środkowym. Jednak najbardziej boli twardy plastik, którym pokryto deskę rozdzielczą. Wspomniany Golf przyzwyczaił nas do miękkich tworzyw, niestety w T-Rocu króluje plastik. Razi to przede wszystkim wtedy, kiedy popatrzymy w cennik, jednak o tym za chwilę. Sytuację ratuje m.in. możliwość zamówienia wirtualnego kokpitu zamiast tradycyjnych zegarów oraz duży ekran nawigacji systemu multimedialnego. Na pochwałę zasługuje również system audio Beats, który z większością plików muzycznych radzi sobie bardzo dobrze. Kiedy jednak zaczniemy słuchać utworów, w których pojawia się większy nacisk na instrumenty, nie będzie już tak świetnie. Mimo to jest to opcja warta polecenia.

Miejsca dla wszystkich jest pod dostatkiem, a przestronnością kabiny T-Roc dorównuje kompaktowemu Golfowi. Bagażnik pomieści 445 l bagażu, które łatwo powiększyć do 1237 l. Dostęp do przestrzeni ładunkowej może ułatwić elektrycznie podnoszona klapa.

Wyśmienity kompan podróży

Volkswagen od dawna słynie z szerokiej palety silnikowej. T-Roc ma w ofercie pięć jednostek napędowych: trzy benzynowe (1.0 TSI 115 KM, 1.5 TSI 150 KM i 2.0 TSI 190 KM) oraz dwie wysokoprężne (1.6 TDI 115 KM i 2.0 TDI 150 KM). Wszystkie motory powyżej 150 KM mogą przekazywać moc na wszystkie koła poprzez system 4MOTION. Do testów otrzymaliśmy auto z najmocniejszym benzyniakiem, 7-stopniową przekładnią dwusprzęgłową DSG oraz napędem 4MOTION. Trasa, jaką mieliśmy do pokonania, biegła zarówno przez niemieckie autostrady, jak i kręte górskie serpentyny (dojechaliśmy na wysokość ponad 2700 m n.p.m.). T-Roc w tej konfiguracji okazał się wyśmienitym kompanem. Z jednej strony pokazał swoje możliwości jako szybki połykacz autostrad, a z drugiej jako zwinny i sprawny zdobywca alpejskich dróg. Podczas testów zużywał średnio około 8,5 l/100 km.

Chociaż T-Roc jest crossoverem, to nie można mu niczego zarzucić w kwestii prowadzenia. Auto doskonale trzyma się nawierzchni i idealnie pokonuje tor jazdy. Układ kierowniczy ze szwajcarską precyzją przekazuje polecenia kierowcy i daje informacje zwrotne, co dzieje się z przednimi kołami. Na śniegu bardzo pomocne okazały się dwa elementy: 4MOTION, wyposażone w elektronicznie regulowane sprzęgło wielopłytkowe, oraz Active Control umożliwiający dobieranie odpowiedniego programu jazdy. Do wyboru mieliśmy cztery tryby: street, snow, off-road i off-road indyvidual, każdy wpływający na działanie wielu systemów – łącznie z tymi wspomagającymi kierowcę. Tych ostatnich jest również całkiem sporo. Aktywny tempomat, lane assist, front assist czy emergency assist to w tym przypadku tylko wierzchołek góry lodowej.

Warto też wspomnieć o cenach. Nowy Volkswagen T-Roc startuje z poziomu 76 490 zł. Samochód, którym poruszaliśmy się na prezentacji, był wyceniony na ponad 150 000 zł. I właśnie w tym momencie najbardziej razi jakość plastików użytych wewnątrz. Przedstawiciele Volkswagena chwalili się jednak, że T-Roc bardzo dobrze został przyjęty na polskim rynku i już jest wiele zamówień. Najchętniej wybierana wersja? 1.5 TSI 150 KM. Wiele zatem wskazuje, że szykuje się kolejny hit prosto z Wolfsburga.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: