BMW X5 M50d: rasowy połykacz autostrad

Lubisz SUV-y, diesle i nutkę sportu? To idealnie trafiłeś, bowiem BMW znajdzie odpowiedź na pytanie „co kupić?” Kilka dni spędzonych z nowym X5 w wersji M50d utwierdziło mnie w przekonaniu, że można stworzyć SUV-a, który będzie miał żyłkę sportowca, zabierze dużą rodzinę na wakacje, a przy okazji wie, co to znaczy być ekonomiczny.

2018-07-06 14:20:50

Historia modelu X5 zaczyna się jeszcze pod koniec XX w. Wtedy też zaprezentowano pierwszą generację oznaczoną jako E53. Po ponad 18 latach w salonach sprzedawana jest czwarta odmiana, a na horyzoncie zaczyna być widoczny następca – ten ostatni pojawi się prawdopodobnie pod koniec bieżącego roku lub na początku 2019 (w końcu przed BMW jeszcze kilka ważnych premier). Chociaż auto oferowane jest w sprzedaży od pięciu lat, a konkurencja (mowa tutaj przede wszystkim o Audi Q7) zdążyła wypuścić młodsze modele, to zdecydowanie nie można powiedzieć o X5, że się zestarzało. Kiedy w konfiguratorze wybierzemy wersję M50d i dodamy jeszcze do niego specjalny pakiet M Performance, odnajdziemy prawie najlepszą odmianę bawarskiego SUV-a – wyżej są tylko mocniejsza odmiana 50i i najważniejsza – M. My do testów dostaliśmy auto z najmocniejszym dieslem.

Nadwozie testowanego BMW X5 M50d zostało ozdobione dodatkami pochodzącymi z pakietu M Performance. Mowa tutaj przede wszystkim o nakładkach na przedni i tylny zderzak oraz progi wykonane z włókna węglowego i dedykowanych felgach aluminiowych w rozmiarze 20 cali. Te ostatnie świetnie komponują się z napompowanymi nadkolami. W przednim pasie nie zapomniano o dwóch skrzelach na grillu, a przednie lampy zachowały tradycyjny, podwójny charakter. Warto powiedzieć też, że zapewniają one bardzo dobre oświetlenie podczas nocnej jazdy. Całość nadal jest muskularna, a przede wszystkim nowoczesna.

Wewnątrz kabiny mamy do czynienia ze znajomym projektem. Na środku deski rozdzielczej widnieje duży wyświetlacz systemu multimedialnego, a poniżej klasyczny panel klimatyzacji i audio. Sterowanie multimediami odbywa się poprzez doskonale znane pokrętło i zestaw kilku przycisków, a sama obsługa jest dziecinnie prosta i niezwykle intuicyjna.

Ogromna kabina BMW X5 M50d spokojnie pomieści pięć dorosłych osób, które będą podróżować w komfortowych warunkach.

W testowanym aucie na oparciach przednich foteli zainstalowano dodatkowe ekrany, które umilą podróż młodszym pasażerom. Jakość materiałów jest na wysokim poziomie, a dzięki opcjonalnemu pakietowi M Performance znajdziemy w środku dodatki z włókna węglowego i alcantary.

Obecnie w konfiguratorze BMW możemy znaleźć osiem wersji silnikowych: trzy benzynowe, cztery wysokoprężne i jedną hybrydową. Do testów otrzymaliśmy auto z najmocniejszym „ropniakiem” i dzięki temu w nazwie również znajduje się literka M. W tym przypadku mamy do czynienia z 3-litrowym dieslem, który generuje 381 KM i 740 Nm momentu obrotowego. Pozwala to rozpędzić SUV-a, ważącego zresztą ponad 2200 kg, do 100 km/h w nieco ponad 5 s, a prędkość maksymalna to ograniczone elektronicznie 250 km/h. Za przeniesienie mocy na przednie koła odpowiada 8-biegowa skrzynia automatyczna, która udostępnia możliwość sterowania poprzez łopatki na kierownicy. Przekładnia błyskawicznie i precyzyjnie żongluje przełożeniami, a przy prędkościach dopuszczonych na polskich autostradach utrzymywane będą niskie obroty.

Zużycie paliwa nie ma jednak wiele wspólnego z danymi podawanymi przez producenta. W przypadku BMW X5 M50d mowa była o średnim wyniku na poziomie 6,7 l/100 km. Jeśli masz wystarczająco dużo samozaparcia i będziesz poruszał się ze stałą prędkością 90 km/h, to możliwe jest osiągnięcie nawet lepszych wyników. Jednak w przypadku normalnej eksploatacji wartości średniego spalania wzrastają do około 8,5 l/100 km. Wydaje się to dosyć rozsądnym wynikiem, jak na tej wielkości samochód z takim zapasem mocy pod maską.

Małe rozczarowanie może nas spotkać w przypadku kwestii prowadzenia. Jako że jest to auto poniekąd sygnowane literą M, powinniśmy od niego wymagać sportowego zacięcia. I chociaż zawieszenie jest twarde, układ kierowniczy również jest bardzo bezpośredni, to sportu tutaj zabraknie. Fajnie wygląda przyspieszenie do 100 km/h w czasie około 5 s, lecz to są wartości, które przydadzą się na amerykańskich drogach. W Europie od auta usportowionego wymagane jest dobre i pewne prowadzenie w zakrętach. I X5 M50d daje takie odczucia, lecz nie w takim stopniu, jakby tego oczekiwać. Wszystko dzieje się w tym aucie zbyt łatwo i przewidywalnie. Zupełnie nie w stylu linii M.

By stać się właścicielem nowego BMW X5 M50d, trzeba liczyć się z wyłożeniem kwoty przekraczającej 400 000 zł.

Za auto prezentowane na zdjęciach trzeba wydać grubo ponad 650 000 zł, co stawia je w jednym rzędzie z najdroższą odmianą X5 M. Czy warto wydać takie pieniądze? BMW X5 M50d to kawał dobrego i potężnego samochodu, jednak musiało być poddane pewnym kompromisom, a to powoduje, że nie do końca jest godne litery M. Tutaj oczekujemy więcej sportu.

Fot. Marcin Klimczak

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: