Własny styl DS7 Crossback

Oddzielenie się marki DS od Citroëna, które miało miejsce w 2014 r., było jasnym sygnałem, że Francuzi chcą jeszcze bardziej uwypuklić jej bardziej prestiżowy charakter. Dotychczas jednak paleta modeli i tak składała się z samochodów, które debiutowały na rynku pod nazwą Citroën DS. DS7 Crossback jest pierwszym samodzielnym tworem i jednocześnie drogowskazem pokazującym jej przyszłość. Czy będzie malować się ona w jasnych barwach?

2018-07-11 10:22:08

Patrząc na DS7 Crossback z zewnątrz, można stwierdzić, że amatorów na design zaaplikowany w tym modelu nie powinno brakować. Samochód ma dynamiczny projekt nadwozia, który, pomimo słusznych gabarytów i typowej dla SUV-a bryły, wcale nie wydaje się „przyciężki”. Cechuje się on również ciekawymi detalami, jak chociażby wąskimi tylnymi światłami, wypełnionymi LED-owymi, połączonymi ze sobą rombami.

Świeży i stylowy

Podobne kształty obecne są również w wielu miejscach kabiny – na desce rozdzielczej i fotelach, w postaci szwów czy w motywach graficznych elektronicznych zegarów i dużego, centralnego wyświetlacza systemu inforozrywki. Elementy te są bliźniacze ze stosowanymi w innych markach koncernu PSA. Oznacza to całkiem przyjazny interfejs, nieprzeładowane funkcjami menu, ale też sterowanie panelem klimatyzacji za pomocą panelu dotykowego.

Ostatnim elementem w kabinie, który przypomina o powiązaniach DS7 Crossback z innymi markami PSA, jest dźwignia automatycznej skrzyni biegów oraz manetki do zmiany przełożeń, żywcem wyciągnięte np. z 308 lub 3008. Poza tym mamy tutaj do czynienia ze świeżym, bardzo stylowym projektem. To, w połączeniu z dobrą jakością materiałów, nienagannym montażem i kilkoma niestandardowymi rozwiązaniami – np. sterowniki szyb znajdują się w tunelu środkowym, na drzwiach nie ma żadnych przycisków – sprawia, że wnętrze DS7 Crossback jest moim zdaniem największym atutem tego modelu. Ma ono w sobie to „coś”, co sprawia, że bardzo miło się w nim przebywa.

Pod maską DS7 Crossback pracować może jeden z czterech silników – benzyny PureTech 130 KM lub 225 KM, bazowy diesel BlueHDi 130 KM i mocniejszy o mocy 180 KM. Ta ostatnia jednostka napędowa znalazła się w egzemplarzu testowym i chociaż z przyspieszeniem do 100 km/h trwającym 9,4 s nie zapewnia sportowych osiągów, to do codziennej jazdy w zupełności wystarcza i wydaje mi się najrozsądniejszą jednostką w palecie. 225 KM nie każdy potrzebuje, a 130 KM do wprawiania w ruch 1,5-tonowego SUV-a może czasami okazać się niewystarczające.

Technologia Active Scan

180 KM do tego samochodu jest optymalną wartością, ponieważ sposób jego zachowania na drodze pokazuje, że nie został on stworzony do szaleńczej jazdy – chociaż muszę przyznać, że zawieszenie DS7 Crossback jest zestrojone sztywniej, niż się spodziewałem po francuskim samochodzie. Nie przekłada się to na pogorszony komfort podróży, bo DS7 wciąż dobrze wybiera nierówności. Są one odczuwalne, ale nie przeszkadzają. W testowanej wersji wpływ na to mogła mieć też technologia Active Scan, w ramach której kamera analizuje drogę przed samochodem i na bieżąco dostraja pracę zawieszenia.

Na pokładzie DS7 Crossback z zaawansowanych technologii znaleźć mogą się również między innymi aktywne światła LED, noktowizor z systemem rozpoznawania pieszych czy tryb półautonomicznej jazdy. Ich obecność, wraz z bardziej „standardowymi” dodatkami z zakresu komfortu i bezpieczeństwa, przełożyły się na cenę egzemplarza testowego oscylującą wokół 230 000 zł, podczas gdy cennik modelu startuje od 124 900 zł.

DS7 Crossback nie stara się kopiować stylu konkurencji, a kreować swój własny, przywodzący na myśl świat mody czy wyrobów jubilerskich – co moim zdaniem pasuje do francuskiego producenta samochodów. Jeśli dodamy do tego przyjemny sposób prowadzenia czy świetnie wyglądające i dobrze wykonane wnętrze, to testowany model jest bardzo ciekawą propozycją dla osób poszukujących świeżego i przyciągającego spojrzenia luksusowego SUV-a.

CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Mieczkowski dyrektorem generalnym marek PEUGEOT, CITROËN, DS i OPEL w Polsce

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: