Jaguar I-Pace: pierwsza jazda elektrycznym kocurem

Na ekologicznej motoryzacyjnej scenie pojawił się właśnie Jaguar I-Pace. Na krótkich jazdach wokół podradomskiego Jastrzębia sprawdziliśmy, czy nowy elekryk może zostać mocnym rywalem Tesli.

2018-08-31 12:15:28

Do tej pory Tesla dla wielu była niedoścignionym wzorem w segmencie samochodów elektrycznych. Oczywiście można wspomnieć m.in. o Renault ZOE, BMW i3 czy Nissanie LEAF, ale są to raczej auta do przemieszczania się po mieście lub po nieco krótszych trasach. Duże auta elektryczne o całkiem pokaźnym zasięgu produkowała wyłącznie amerykańska Tesla, która oficjalnie na polskim rynku nie jest dostępna. Dlatego też do ubiegłorocznego Salonu Samochodowego w Genewie nadal rządziła firma Elona Muska. Jednak w marcu 2018 r. Jaguar pokazał po raz pierwszy swojego elektrycznego crossovera, który ma skutecznie rywalizować z autami zza Oceanu. Czy Jaguar I-Pace ma jakiekolwiek szanse w starciu z Teslą Model X?

Spore zaskoczenie

400 KM mocy. 4,8 s do 100 km/h. Deklarowany zasięg na poziomie 480 km. Wszystko zamknięte w pięknym i lekko uterenowionym nadwoziu. Zdecydowaną większość opinii można określić jednym słowem: zaskoczenie. Gdy zacznie się je dogłębniej analizować, będzie można wyciągnąć prosty wniosek: nowy Jaguar I-Pace jest jednym z najlepiej dopracowanych aut elektrycznych na całym świecie. Co ważne, cała konstrukcja została zaprojektowana jako auto elektryczne. Na początku dostępna ma być wyłącznie jedna wersja, oznaczona jako EV400.

Już sam wygląd nowego Jaguara I-Pace jest szalenie nowoczesny. Jednak nie znajdziemy tutaj awangardowych przełamań czy futurystycznych kształtów, jak w przypadku innych elektryków. Jest to świetny przykład na połączenie nowoczesności z klasyczną motoryzacją. W nadwoziu elektrycznego Jaguara znajdziemy kilka smaczków, będących wręcz wizytówką brytyjskiej szkoły projektu. Mowa tutaj m.in. o wąskich przednich lampach (mogą być wyposażone w technologię MatrixLED), dużym przednim grillu czy napompowanych nadkolach. I-Pace może się pochwalić bardzo krótkimi, jak na crossovera, zwisami. Na masce znalazło się duże wcięcie, które poprawia aerodynamikę elektrycznego kota.

By dostać się do wnętrza Jaguara I-Pace, trzeba chwycić za wysuwającą się z nadwozia klamkę – to rozwiązanie znane jest m.in. z Range Rovera Velar. Do wnętrza wsiada się jak do klasycznego SUV-a. Fotele są umieszczone dość wysoko, choć pozycja, jaką zajmuje kierowca, jest raczej sportowa. Regulacja przednich siedzeń ma bardzo szeroki zakres regulacji, a co ciekawe, w żadnym wypadku nie możemy mówić o utracie komfortu na tylnej kanapie – nawet jeśli z przodu siedzą osoby o mocno ponadprzeciętnym wzroście. Na środku deski rozdzielczej mamy dwa ekrany systemu multimedialnego, poprzez które sterujemy praktycznie wszystkimi funkcjami pokładowymi. Nie zapomniano też o tradycyjnych pokrętłach i kilku przyciskach na środkowej desce. Wrażenie robi też potężne okno dachowe – szkoda, że nie ma możliwości otwarcia. Przed oczami kierowcy znajduje się wirtualny zestaw wskaźników, a jego rozbudowane menu pozwala na dużą indywidualizację. Nie zapomniano też o wyświetlaczu head-up display. Bagażnik nowego Jaguara I-Pace oferuje 650 l, co jak na auto elektryczne jest świetnym wynikiem. Dużą zaletą jest to, że kable do ładowania nie będą zajmowały miejsca, gdyż dla nich przewidziano schowek pod maską.

Lekki w prowadzeniu

Do napędu elektrycznego samochodu Jaguara służą dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 400 KM i 700 Nm momentu obrotowego. Prędkość maksymalna to 200 km/h. Energia elektryczna magazynowana jest w akumulatorach o pojemności 90 kWh. Chociaż Jaguar I-Pace jest stosunkowo ciężkim samochodem (waży ponad 2200 kg), to w żadnym razie nie można odmówić mu elastyczności i lekkości w prowadzeniu.

Największe wrażenie robi jednak reakcja pojazdu na wciśnięcie gazu. Auto momentalnie przyspiesza, a robi to z taką mocą i werwą, że trzeba się pilnować, by nie stracić prawa jazdy. Przeniesienie mocy na wszystkie koła zapewnia mu doskonałą przyczepność, elektryczne auto nie ma więc praktycznie żadnych kłopotów podczas ruszania czy hamowania na mokrej nawierzchni – producent przewidział specjalny tryb na taką ewentualność. Podczas dynamicznej jazdy I-Pace jest niezwykle zwinnym i przewidywalnym autem. Nad bezpieczeństwem czuwa tu także armia odpowiednich systemów. Sam układ kierowniczy jest bezpośredni i precyzyjny, zawieszenie zostało z kolei zestrojone sztywno i nie pozwala sobie na zbytnie wychyły.

Najważniejsza przewaga Jaguara I-Pace nad Teslą? Brytyjczykom udało się znaleźć sposób na przegrzewanie zespołu napędowego. W amerykańskim aucie po kilkukrotnym wykorzystaniu pełni mocy (zwłaszcza podczas startu w trybie Launch Control) ogromna moc jest znacząco ograniczana, by nie doszło do uszkodzenia napędu. W Jaguarze zostało to opanowane i moc 400 KM jest cały czas dostępna. Pierwsze jazdy były jednak zbyt krótkie, by ocenić kwestie zużycia energii elektrycznej i faktycznego zasięgu auta.

 

Nowego Jaguara I-Pace wyceniono na prawie 355 000 zł. Doposażenie auta swobodnie pozwoli przekroczyć barierę 400 000 zł. Dużym zaskoczeniem może być fakt, że Jaguar I-Pace jest… praktycznie niedostępny w Polsce. W pierwszych miesiącach sprzedaży na polski rynek przeznaczonych zostało 55 egzemplarzy, z których większość znalazła już swoich właścicieli. Czy Jaguar I-Pace osiągnie sukces? Jeśli nasza infrastruktura na to pozwoli, to Brytyjczycy będą mieli ogromne szanse na zdobycie całkiem dużego tortu rynku elektrycznych aut premium w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Siła przebicia Jaguara XF

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: