Ubezpieczenia będą tańsze, jeśli wkroczy w nie telematyka

Fleet manager dostaje propozycję od firmy ubezpieczeniowej: obniżymy składki polis o 20-30% w zamian za dane dotyczące stylu jazdy kierowców. To nie bajka. Taki scenariusz jest możliwy. W Polsce.

2017-06-01 13:39:38

UBI to termin znany w branży flotowej na Zachodzie Europy i w Ameryce Północnej. Jest skrótem od Usage-based insurance, czyli ubezpieczeń bazujących na danych dotyczących stylu jazdy kierowcy. O co chodzi? O uwzględnianie przy ustalaniu wysokości polisy informacji związanych z zachowaniem na drodze. Kierowca nie wykonuje gwałtownych manewrów i nie przekracza zbyt często dozwolonej prędkości? Należy się zniżka. Zmotoryzowany notuje zbyt dużą liczbę ostrych hamowań i przyspieszeń sugerujących niebezpieczną jazdę, a raporty wskazują na jego ciężką nogę? Ubezpieczyciel podnosi stawkę, bo wie, jak użytkownik danego pojazdu zachowuje się za kółkiem dzięki systemom telematycznym. Ich popularność stale rośnie.

Prawie 26 mln samochodów z UBI

Z raportu opublikowanego w połowie ubiegłego roku przez firmę analityczną Berg Insight wynika, że na koniec 2015 r. liczba polis ubezpieczeniowych wykorzystujących informacje z systemów telematycznych w samochodach wyniosła w Europie 5,3 mln. Prognozuje się, że będzie rosnąć rok do roku o 37%, co spowoduje, że po drogach Starego Kontynentu będzie się poruszać w 2020 r. 25,8 mln aut mających ubezpieczenia typu UBI. Dla porównania: w Ameryce Północnej pod koniec 2015 r. 6,3 mln pojazdów miało takie polisy, a dekada zamknie się wynikiem 42,1 mln samochodów, co oznacza stopę wzrostu na poziomie 45,8%.

Europejski rynek UBI to w głównej mierze Włochy i Wielka Brytania z odpowiednio 4,3 mln i 540 tys. aut objętych ubezpieczeniami wykorzystującymi dane o stylu jazdy kierowców. W Hiszpanii, Austrii i Francji liczba polis szacowana jest na 50-100 tys., a w krajach Beneluksu, Szwajcarii, Skandynawii i Niemczech między 10 tys. a 20 tys. Głównymi rozgrywającymi są oczywiście towarzystwa ubezpieczeniowe, takie jak Progressive, UnipolSai, State Farm, Allstate, Generali, Allianz, Intact oraz Insure The Box. Opracowują one rozwiązania samodzielnie albo bazują (w różnym stopniu) na współpracy z partnerami. Są nimi dostawcy telematyczni, m.in. Octo Telematics, Vodafone Automotive, LexisNexis Risk Solutions, Intelligent Mechatronic Systems, Cambridge Mobile Telematics, The Floow, Modus, Baseline Telematics czy DriveFactor. Coraz częściej członkami ekosystemu UBI stają się koncerny motoryzacyjne (General Motors, Ford, Renault-Nissan, BMW, Daimler i Fiat). Nie można też zapominać o telekomach takich jak Vodafone, Telefónica, Verizon i Sprint kooperujących z firmami telematycznych.

Zalety z punktu widzenia flot…

Wzrost liczby polis UBI ma podłoże praktyczne. „Wprowadzenie ubezpieczeń typu Usage-based insurance może przyczynić się do obniżenia kosztów związanych z utrzymaniem i zarządzaniem flotą samochodów, a przede wszystkim z niższą ceną polis” – przekonuje Piotr Pastuszka, manager w firmie Sollers Consulting. I dodaje: „Ubezpieczenia UBI mają bezpośredni wpływ na wysokość składki, ale także pośredni na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach, zmniejszając liczbę wypadków oraz kolizji. Dla firm zarządzających flotą oznacza to niższe koszty obsługi związane z tego typu sytuacjami awaryjnymi oraz brak zwyżek za szkodowość. Co więcej, fleet manager może pośrednio korzystać z zaawansowanych modeli oceny stylu jazdy kierowców, które stosują ubezpieczyciele. Scoring kierowcy obliczany przez ubezpieczycieli może być wykorzystywany np. jako KPI w wewnętrznym systemie motywacyjnym”.

Adam Bąkowski, prezes zarządu firmy NaviExpert, wskazuje, że ciekawe wnioski płyną na przykład z obserwacji brytyjskiego rynku ubezpieczeń skierowanych do flot samochodowych, które są oferowane m.in. jako element systemów do zarządzania pojazdami. „W tym przypadku firma chcąca wykupić polisy dla swoich aut może zdecydować się na zakup całego pakietu usług wraz z urządzeniami do monitoringu floty i ubezpieczeniem od ubezpieczyciela lub „podłączyć” firmę ubezpieczającą do własnego systemu zarządzania i pozwolić towarzystwu ubezpieczeniowemu na dostęp do danych. W Polsce na popularyzację tego typu ofert wciąż czekamy. Mimo to motywowanie kierowców aut firmowych do bezpiecznej i płynnej jazdy staje się coraz istotniejszym aspektem pracy rodzimych fleet managerów” – mówi Adam Bąkowski. 

Argumentuje, że obniżenie kosztów paliwa i serwisowania aut to jedne z głównych, choć nie jedyne korzyści dla floty, jakie może przynieść zmiana zachowania za kierownicą niejako „wymuszona” skorzystaniem z polisy typu UBI i pojawieniem się systemu monitoringu. Optymalizacja czasu pracy jest kolejnym ważnym aspektem, któremu fleet managerowie we współpracy z kierownikami konkretnych działów zatrudniających pracowników terenowych poświęcają dużo uwagi. Nie chodzi tylko o sprawdzanie, czy wszystkie punkty zostały przez daną osobę odwiedzone, ale i o zwiększenie bezpieczeństwa pracowników, bo to ich działania bezpośrednio przekładają się na wyniki finansowe firmy, a zatrzymanie prawa jazdy czy wypadek wykluczają ich z wykonywania obowiązków. „Brutalne? Może, ale jak najbardziej zbieżne z interesem pracownika” – podkreśla prezes zarządu NaviExpert.

… i firm ubezpieczeniowych

Zdaniem Przemysława Grądka, konsultanta w Sollers Consulting, nie można też zapominać o drugiej stronie równania, czyli ubezpieczycielach. „Rozwój technologiczny, w tym przede wszystkim rozwój Internet of Things (IoT) oraz Big Data, pozwala szybciej, taniej i dokładniej analizować dane. Wpływ ten widoczny jest również na rynku ubezpieczeniowym. Ubezpieczenia UBI zyskują na popularności, ponieważ coraz więcej ubezpieczycieli myśli o wykorzystywaniu danych telematycznych przy ocenie ryzyka, procesie likwidacji szkód, czy wykrywaniu fraudów” – wyjaśnia Przemysław Grądek.

Zmiana tradycyjnego podejścia do oceny ryzyka i wprowadzenie UBI pozwalają towarzystwom na korygowanie kosztów w trakcie trwania umowy ubezpieczeniowej przez aktualizację składki lub wprowadzenie dodatkowych promocji/benefitów dla klientów. Jednocześnie ciągłe monitorowanie zachowania kierowców na drodze ma charakter prewencyjny.

Taka konstrukcja ubezpieczenia motywuje zmotoryzowanego do bezpieczniejszej jazdy i prawidłowego eksploatowania pojazdu w zamian za niższą składkę i bonusy. Dodatkowo wielu ubezpieczycieli nie poprzestaje tylko na monitorowaniu, ale aktywnie wspiera kierowców w poprawie bezpieczeństwa, np. informując, jak poprawić styl jazdy, jak wyglądają obecne lub przyszłe warunki na drodze (duże natężenie ruchu, wypadek, zła pogoda itp.).

Statystyki z rynku włoskiego, który jest najbardziej zaawansowany pod względem popularyzacji ubezpieczeń UBI, potwierdzają istotny wpływ UBI na spadek szkodowości.

„Firmy telematyczne, takie jak np. Octo Telematics, wskazują, że ubezpieczyciele korzystający z rozwiązania telematycznego bardzo często otrzymują narzędzie wykorzystywane w procesie likwidacji szkód (tj. aplikację do rekonstrukcji wypadków). Takie narzędzie to np. tzw. blackbox, który z dużą częstotliwością zapisuje próbki danych (z reguły 30 sekund przed i po wypadku). Aplikacja na bazie pozyskanych danych obrazuje zdarzenie m.in. przez określenie skąd i z jaką siłą nastąpiło uderzenie oraz potrafi oszacować, jakie elementy mogły być uszkodzone. Pracownik odpowiedzialny za likwidację jedynie weryfikuje te informacje. Wdrożenie takich rozwiązań pozwala ograniczyć o ok. 25% koszty likwidacji szkody i ok. 40% czas potrzebny do obsługi takiej szkody” – mówi ekspert z Sollers Consulting.

Jest jeszcze jeden argument – możliwość walki z fraudami, czyli oszustwami polegającymi na wyłudzaniu świadczeń. Ubezpieczyciele bazujący na danych zarejestrowanych przez systemy monitoringu są w stanie przy użyciu technologii Big Data zbudować scoring do oceny fraudów. Pozwala on szybko przeanalizować zgłoszenie i automatycznie przekazać podejrzaną szkodę do weryfikacji. Statystyki rynku włoskiego pokazują, że wykorzystanie scoringu fraudów na bazie danych z blackboxów poprawia skuteczność wykrywania nadużyć nawet o jedną czwartą.

Strona techniczna

Z technicznego punktu widzenia monitoring pojazdów, z którego dane są wykorzystane przez ubezpieczyciela, może być realizowany na kilka sposobów. Pierwszy to aplikacja na telefon. Drugim jest użycie urządzenia mobilnego wpinanego w gniazdo diagnostyczne OBD. Trzecim – zastosowanie modułu montowanego na stałe w samochodzie (blackbox). Z danych Sollers Consulting wynika, że do zbierania danych telematycznych na potrzeby ubezpieczeń UBI wykorzystywane są głównie dwa ostatnie, przy czym urządzenia wpinane do gniazd OBD stanowią ok. 55%, a blackboxy ok. 40%

Ich przewagą nad aplikacjami mobilnymi jest przede wszystkim ciągłość działania, stabilność transmisji danych oraz dojrzałość i zaawansowanie. „Urządzenia montowane na stałe mogą być wyposażone w akcelerometr, który pozwala na precyzyjne mierzenie sił działających na monitorowany pojazd z rozróżnieniem ich kierunku. Jest on w stanie wykonywać do 100 próbek na sekundę. Dzięki temu jesteśmy w stanie ocenić siłę hamowania, przyspieszania oraz przeciążenia powstałe przy pokonywaniu zakrętów czy zmianie pasa ruchu. Dodatkowo mamy możliwość oceny danego manewru, np. rozróżnienia dynamicznej, ale płynnej zmiany kierunku jazdy od zmiany nerwowej. Na podstawie tych wszystkich parametrów system wyznacza współczynnik bezpiecznego stylu jazdy, a stosowany przy tym algorytm może być różny w zależności od preferencji firmy ubezpieczeniowej” – tłumaczy Cezary Ezman z firmy Gannet Guard Systems specjalizującej się w systemach monitoringu.

Wskazuje, że pozwala to ustalić różne poziomy niebezpieczeństwa dla różnych manewrów.

Na przykład nagłe hamowanie będzie trzy razy bardziej negatywnym zjawiskiem niż zbyt agresywne pokonanie zakrętu. Dodatkowo każdy manewr w zależności od działających przeciążeń można podzielić na kategorie i przydzielić do nich różne poziomy niebezpieczeństwa. Kolejną ważną składową opisującą danego kierowcę jest jego stosowanie się do ograniczeń prędkości. Analiza odbywa się poprzez porównanie chwilowej prędkości pojazdu z aktualnym ograniczeniem prędkości w danym punkcie na drodze. Podobnie jak w przypadku monitorowania przeciążeń, istnieje możliwość definiowania różnych poziomów niebezpieczeństwa w zależności od tego, jakie ograniczenie prędkości jest łamane i o jaką wartość następuje przekroczenie limitu” – mówi ekspert z Gannet Guard Systems.

Zdaniem ekspertów, rozwój IoT może z czasem zniwelować różnice pomiędzy specjalistycznymi urządzeniami pomiarowymi a rozwiązaniami mobilnymi. Na popularności zaczną w efekcie zyskiwać tańsze „hybrydy”, wykorzystujące aplikacje połączone np. przez Bluetooth z prostymi urządzeniami wpinanymi do gniazda OBD. Pozwala to na odczyt danych pomiarowych z OBD, a dodatkowo na wykorzystanie informacji przechwytywanych przez aplikację mobilną (chociażby z czujników smartfona). Już teraz powstaje wiele start-upów (np. MyWheels), które starają się wypełnić tę niszę i tworzą aplikacje mogące posłużyć m.in. jako źródło danych na potrzeby ubezpieczeń UBI. Ubezpieczyciele mogą być zainteresowani taką formą pomiaru danych, ponieważ łatwiej im namówić klientów na wybór polisy ze względu na dużo niższe koszty urządzenia, a dodatkowo mogą wykorzystać aplikację jako kanał bezpośredniej komunikacji z klientem.

Problemy

Mimo że na Zachodzie polisy UBI oferowane są już od dłuższego czasu, to wciąż nie ma ich w Polsce. Powodów jest kilka. Pierwszy to czas – stworzenie modelu, który wyliczałby wartościowy scoring na potrzeby wyceny polisy, likwidacji szkód lub wykrywania fraudów wymaga odpowiednio dużego zbioru danych. Dlatego zanim ubezpieczyciele zdecydują się oferować ubezpieczenia UBI, w których składka wyliczana jest na podstawie danych telematycznych, muszą stworzyć odpowiednio dużą bazę klientów posiadających urządzenia pomiarowe, a to wymaga sporo czasu. Bardzo często firmy ubezpieczeniowe zaczynają od programów pilotażowych, w których oferują tylko dodatkowe zniżki czy bonusy lub korzystają z danych firm świadczących profesjonalne usługi telematyczne” – wyjaśnia Piotr Pastuszka. Wskazuje też na barierę w postaci kosztów urządzeń pomiarowych, które pozwolą na odczyt danych przez konkretnego ubezpieczyciela. Problem dotyczy zarówno klientów indywidualnych, jak i flot, które mogą już posiadać takie urządzenia. Bardzo często rozwiązania wspierające zarządzanie flotami wykorzystują „zamknięty” sprzęt, który pozwala na pomiar i wykorzystanie danych tylko przez konkretną firmę. „Rozwiązaniem może być użycie aplikacji mobilnych. Podejście to pozwala dotrzeć do właściwie każdego bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Z drugiej strony wiąże się to z uzyskaniem mniej sprawdzonych i pewnych danych pomiarowych, co wymusza budowę bardziej zaawansowanych modeli analitycznych potrafiących odpowiednio przygotować dane” – analizuje menedżer w Sollers Consulting.

Jakby tego było mało, w grę wchodzi konieczność stworzenia odpowiedniej infrastruktury informatycznej po stronie ubezpieczyciela, która pozwoli na przechowywanie i przetwarzanie olbrzymiej ilości nieustrukturyzowanych danych przesyłanych przez urządzenia pomiarowe. Dlatego wiele firm ubezpieczeniowych decyduje się na budowę zespołów i systemów analitycznych wykorzystujących technologie Big Data.

Kiedy w Polsce?

W naszym kraju kilku ubezpieczycieli pracuje już nad wykorzystaniem danych telematycznych w swoich procesach i planuje wprowadzenie ubezpieczeń UBI. Przykładem może być niedawna premiera marki YU! powołanej do życia przez firmę Neptis, która we współpracy z Ergo Hestia oferuje indywidualnym użytkownikom aplikacji Yanosik polisę ze składką uzależnioną od stylu jazdy (na podstawie kilku podstawowych wskaźników). „Kierowcy zostaną zaproszeni do zakupu ubezpieczenia na podstawie danych dotyczących dynamiki jazdy, liczby kilometrów i miejsc, w jakich się poruszają” – wyjaśnia Witold Jaworski, współtwórca YU!. „Będziemy tylko nagradzać. Nowością jest odwrócenie ról – to nie klient będzie pytał o ubezpieczenie, tylko my będziemy kierować ofertę do tych, którzy ze względu na odpowiedzialną postawę za kierownicą powinni mieć szansę na niższą cenę polisy” – dodaje. Na tym etapie nie ma w planach ubezpieczania pojazdów firmowych.

Link4 z NaviExpertem przeprowadził z kolei pilotażowy projekt „Bezpieczna jazda się opłaca”, nagradzając za bezpieczną jazdę osoby jeżdżące z włączoną nawigacją. Od kilku miesięcy Link4 komunikuje plany wprowadzenia polis UBI. „Jako ubezpieczyciel chcemy promować bezpieczny styl jazdy. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że kierowcy, którzy korzystają z aplikacji Link4 opartej na telematyce, poruszają się bezpieczniej, tzn. rzadziej przekraczają dozwoloną prędkość, płynniej hamują i przyspieszają, a to oznacza, że stwarzają mniejsze zagrożenie na drodze. Z punktu widzenia firmy ubezpieczeniowej ich jazda wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia wypadku bądź kolizji i w związku z tym mogą liczyć na niższe składki niż standardowe” – komentuje Marek Baran, dyrektor ds. Public Relations w Link4. Potwierdza, że w zamian za udostępnienie danych dotyczących m.in. przestrzegania ograniczeń prędkości, zmotoryzowani otrzymają 30% zniżki na polisę. Póki co w grę wchodzą jednak wyłącznie klienci indywidualni.

Floty muszą więc czekać w kolejce, chociaż bez wątpienia kolejnym krokiem będzie wykorzystanie zebranych danych telemetrycznych do budowy modeli i wykorzystanie ich przy ocenie ryzyka i kalkulacji składki klientów biznesowych. Na tempo zmian może mieć wpływ dalszy wzrost stawek OC i autocasco. Firmy ubezpieczeniowe, które wprowadzą do swojej oferty UBI, będą mogły zaoferować niższe ceny i zgromadzić portfel lepszych (bezpieczniej jeżdżących) klientów.

ZNAJDŹ NAS: