Marki premium, czyli dwa bieguny luksusu

Kupując samochód klasy premium za kilkaset tysięcy złotych lub luksusowe auto za ponad milion, możemy oczekiwać najwyższej jakości. Pytanie tylko, na co tak naprawdę możemy liczyć i co dostaniemy? Jeśli oczekujemy ręcznej produkcji i wykończenia wykonanego dłońmi wykwalifikowanych rzemieślników – w wielu przypadkach możemy się zawieść.

2017-07-25 13:07:31

Globalizacja i masowa produkcja samochodów, nawet tych najdroższych, prowadzą do tego, że w dużej mierze mamy do czynienia z produktami z taśmy wytwarzanymi przez roboty. Z drugiej strony, znajdziemy sporo pozytywnych przykładów nawiązywania do tradycji i stosowania rękodzieła.

Zacznijmy jednak od tego, że zautomatyzowana, masowa produkcja jest obecnie gwarantem najwyższej jakości. Niektórych prac żaden człowiek nie jest w stanie wykonać tak precyzyjnie, jak dobrze zaprogramowane maszyny. Trzeba pogodzić się z faktem, że czasy ręcznej produkcji samochodów – nawet tych najdroższych – powoli przechodzą już do historii. Są jednak obszary, w których człowiek wciąż działa lepiej od maszyn, a także marki, które o tym pamiętają.

Nim przejdziemy do dwóch pozytywnych przykładów z klas luksusowej i premium – przyjrzyjmy się praktykom masowej produkcji. Nie da się ukryć, że w samochodach premium, takich jak np. Porsche Cayenne, znajdziemy sporo elementów ze znacznie tańszych modeli, będących wytworami masowej produkcji. Unifikacja części zamiennych sprawia, że większość elementów z – uważanego za luksusowe – Porsche Cayenne jest wspólnych z o wiele popularniejszym i tańszym Volkswagenem Touaregiem.

Spektakularnym przykładem są przednie drzwi. Do Cayenne po prostu pasują te z Touarega. Podobnie jest z wieloma innymi częściami: przełącznikami, elementami wyposażenia wnętrza, zawieszenia, podwozia i karoserii. Na szczęście silniki to już robota Porsche. Nie trzeba dodawać, że absolutną większość części do tego samochodu stworzyły maszyny i roboty. Wszystko to w samochodzie, którego cennik – w przypadku nowego modelu – startuje z poziomu ok. 400 000 zł i kończy się w okolicach 800 000 zł.

Jeszcze większe wrażenie może zrobić luksusowy Bentley Continental, samochód za ponad milion – a w lepszych wersjach nawet za 1 250 000 zł – mający ukryte geny Volkswagena. Nasz przykład, model Continental sprzed zaledwie dwóch lat, ma wspólne części z… Golfem VI, z którego pochodzi nawigacja, a także z Volkswagenem Passatem poprzedniej generacji. Oczywiście, zmieniono całkowicie grafikę, więc interfejs użytkownika w żaden sposób nie przypomina tego, który znajdziemy w najpopularniejszych Volkswagenach. Zaledwie kilka przycisków w centralnej konsoli zdradza pokrewieństwo ultraluksusowego Bentleya z innymi modelami Grupy Volkswagena. Jeśli sądzicie, że to mało, dodajmy jeszcze silnik z Audi. Pod maską Continentala pracowała jednostka 4.0 V8 biturbo, znana z modeli spod znaku czterech pierścieni.

Decyduje ekonomia produkcji

Inne przykłady stosowania tych samych części odnajdziemy w należącej do Nissana marce Infiniti. Te samochody klasy premium robią wrażenie atrakcyjną stylistyką i wyposażeniem. Gdy jednak spojrzymy w głąb, znajdziemy elementy wspólne z popularnymi modelami Nissana. Plastikowa dźwignia, służąca do otwierania maski, to ten sam element, który już 17 lat temu montowano w modelach Almera N16. Znajdziemy ją w m.in. modelu M, a także najnowszym coupe Q60. Przez długi czas korzystano także z tych samych dysz nawiewu, a sprawne oko znajdzie więcej dodatków z tworzyw, które goszczą zarówno w popularnych i najtańszych autach, jak i w najdroższych modelach.

Z drugiej strony, trudno oczekiwać od światowego producenta samochodów, by nie wykorzystywał swoich zasobów. Opracowanie nowych elementów i podzespołów jest niezwykle kosztowne. Każda nowa część stanowi ogromny wydatek, wiąże się z pracą zespołów projektowych, inżynierów, kosztami wdrożenia produkcji. Właśnie z tego powodu te same podzespoły i pojedyncze części są wykorzystywane w produkcji coraz nowszych modeli. Tak długo, jak tylko się da.

Można inaczej

Inne rozwiązanie, będące połączeniem ręcznej i maszynowej roboty, zastosowało Audi. Jednym z wariantów wykończenia wnętrza są drewniane listwy z aluminiowymi paskami. Płaty drewna przekłada się arkuszami aluminium. Całość jest łączona w wiele sklejonych ze sobą warstw, ściskana za pomocą pras, a następnie – z użyciem precyzyjnych maszyn – krojona na plasterki grubości kartki papieru. Wycięte w ten sposób fragmenty są naklejane na deskę rozdzielczą i boczne płaty drzwi, tworząc – robiącą duże wrażenie – powierzchnię drewna z inkluzją aluminiowych elementów. Tej techniki nie udałoby się zastosować w warsztatowych warunkach. W tym przypadku niewielka część prac jest wykonywana ręcznie, a cięć wymagających mikrometrycznej precyzji dokonuje komputer.

Reasumując, nie możemy już liczyć na samochody produkowane w stu procentach ręcznie. Na taki system mogą sobie pozwolić jedynie niewielkie manufaktury, wytwarzające pojedyncze egzemplarze na zamówienie oraz najdroższe i najpotężniejsze, luksusowe marki. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z seryjną produkcją obok ludzi działają roboty, zautomatyzowane obrabiarki czy maszyny do szycia. Niektórzy producenci rozumieją i dostrzegają jednak potrzebę obcowania z ręcznym rzemiosłem. Nie tylko na rynku najdroższych samochodów luksusowych, ale też w klasie premium – o czym za chwilę.

Rolls-Royce – w zgodzie z tradycją

Pozytywnym przykładem w świecie pojazdów za ponad milion złotych są modele Rolls-Royce’a. Tu możemy liczyć na ręczny montaż i wykończenie wnętrza, wykonane przez najwyższej klasy specjalistów. Ostatnio brytyjska marka z Goodwood stworzyła – we współpracy z brytyjskimi gwiazdami rocka i legendarnymi wokalistami – kolekcjonerską serię dziewięciu egzemplarzy modelu Wraith „Inspired by British Music”.

Do współpracy zaproszono takie sławy, jak Roger Daltrey (frontman zespołu The Who), Francis Rossi (gitarzysta Status Quo), Sir Ray Davies (The Kinks) czy Ronnie Wood (z grupy The Rolling Stones). Samochody powstały w ramach programu personalizacji Bespoke. Każdy z ręcznie wyprodukowanych egzemplarzy modelu Wraith „Inspired by British Music” został zamówiony i ozdobiony unikalnymi elementami, które ilustrują karierę i składają hołd ikonom brytyjskiego popu i rocka. Muzyczne legendy zaangażowane w projekt zostały osobiście zaproszone do domu Rolls-Royce’a w Goodwood i ściśle współpracowały z ekspertami marki. W rezultacie powstały mocno spersonalizowane modele Wraith, które stanowią wyjątkową wartość kolekcjonerską dla najbardziej żarliwych fanów każdego z artystów. Część pieniędzy ze sprzedaży tych wyjątkowych aut zostanie przekazana organizacji charytatywnej, wskazanej przez każdego z muzyków, w tym stowarzyszenia na rzecz walki z rakiem wśród nastolatków (Teenage Cancer Trust).

Każdy samochód – jedyny, wyprodukowany ręcznie przez mistrzów rękodzieła – ma wygrawerowane nazwisko artysty na tabliczce przy drzwiach oraz na podstawie figurki Spirit of Ecstasy. W każdym z samochodów są także inne elementy Bespoke, wymyślone, by uczcić muzyczną spuściznę artystów, np. lakier „Lyrical Copper” z motywem flagi Union Jack na każdym ze słupków C.

Ręcznie wykonane wyposażenie i wykończenie

Wszystkie egzemplarze wyposażono oczywiście w najwyższej jakości systemy nagłośnieniowe, nad którymi przez dwa lata pracowali specjaliści od akustyki. Po otwarciu drzwi uwagę przyciągają miedziane obudowy głośników z wygrawerowanymi słowami „Bespoke Audio”. Schowki w drzwiach oraz maty na podłodze zostały wykonane z najlepszych futer, aby pogłębić intymność wnętrza.

Na pokładzie tych wyjątkowych egzemplarzy Wraitha znalazł się 18-kanałowy system nagłośnieniowy o mocy 1300 W, składający się z dwóch potężnych głośników basowych, siedmiu emitujących wysokie dźwięki oraz siedmiu głośników o średniej skali. Dwa głośniki zamontowano ręcznie w zagłówkach. Mikrofony stale monitorują dźwięki dochodzące z zewnątrz i automatycznie dostosowują głośność oraz ustawienie tonów. Wszystko po to, aby żaden zewnętrzny czynnik nie naruszał przyjemności słuchania muzyki.

Wraith „Inspired by Music” jest częścią trylogii – trzech wyróżniających się kolekcji powstałych w ramach programu personalizacji Bespoke. Pierwsza, Wraith „Inspired by Film” akcentowała długoletni związek Rolls-Royce’a ze światem srebrnego ekranu, a Wraith „Inspired by Fashion” pozwala klientom na złożenie zamówienia na arcydzieło haute couture w wersji motoryzacyjnej – z motywami zaczerpniętymi z najwyższej półki świata mody.

Skórzane siedzenia są arcydziełem rzemieślniczego kunsztu. Każde nich zostało ręcznie wykończone ozdobnymi lamówkami, przeszyciami oraz monogramem RR wyhaftowanym na wszystkich czterech zagłówkach. Deska rozdzielcza została pokryta lakierem bezbarwnym Piano White. Schowki w drzwiach mogą być wykończone wzorzystym jedwabiem. W tym samym kolorze, co ręcznie szyte, dwukolorowe wykończenie kierownicy.

Dodajmy, że Wraith to najmocniejszy model Rolls-Royce’a, napędzany silnikiem o mocy 623 KM. Jest flagowym okrętem w gamie tej marki. Samochody z limitowanej serii mają większy o 70 Nm maksymalny moment obrotowy, przeprojektowane pneumatyczne zawieszenie i ulepszoną, 8-biegową skrzynię.

Kształt nadwozia? Zaprojektuj go sam

Brytyjska marka, kojarzona na całym świecie z wielkim luksusem, chce podążać starą ścieżką tworzenia samochodów. Próbą powrotu do korzeni i tradycji budowy limuzyn na zamówienie, jest zaprezentowany w maju w Villa d’Este model Sweptail. To nawiązanie do tradycji tworzenia nadwozi na indywidualne zamówienie, które ma zainspirować przyszłych klientów. Wizjonerski, koncepcyjny pojazd jest zapowiedzią powrotu do całkowicie spersonalizowanej, luksusowej mobilności. Nowe technologie sprawią, że każdy Rolls-Royce zostanie zaprojektowany zgodnie z życzeniem i wyobrażeniami nabywcy. Taki samochód będzie ucieleśnieniem luksusu – osobistym i „szytym na miarę” samochodem, stworzonym na zamówienie konkretnego klienta.

Dla jednego z koneserów marki idea budowania nadwozi według indywidualnego pomysłu okazała się niewystarczająca. Zgłosił się do Rolls-Royce’a z własnym pomysłem dwuosobowego pojazdu i chciał, by ta koncepcja została zrealizowana. Tak powstał „Sweptail” (ang. swep-tail, czyli „wydłużony tył”), nawiązujący do modeli Rolls-Royce’a z lat 20. Te dawne egzemplarze tak spodobały się tajemniczemu klientowi, że poprosił markę o ich reinterpretację we własnym samochodzie. Auto było prezentowane na tegorocznym Concorso d’Eleganza we włoskiej miejscowości Villa d’Este.

To takie samochodowe haute couture za niewyobrażalnie wielkie pieniądze. Samochód został zaprojektowany dla konkretnego klienta i zbudowany w stu procentach ręcznie. Przypomina to nieco wizytę u krawca, który szyje dla nas na miarę garnitur. Tyle, że w tym przypadku powstało elektryzujące wyglądem, dwuosobowe coupe z potężnym, panoramicznym dachem, wzorowane na Rolls Royce’ach z lat 20. i 30. oraz współczesnych jachtach.

Do wykończenia wnętrza użyto polerowanych elementów z drewna Macassar i Paldao. Siedzenia, podłokietniki i górną część deski rozdzielczej pokrywa skóra w odcieniach Moccasin oraz Dark Spice. Minimalistyczna estetyka wymusiła zastosowanie zaledwie jednego kontrolnego wskaźnika. Pozostałe dyskretnie ulokowano w innych miejscach. Nie mogło zabraknąć najwyższej klasy chronometru z tarczą z najcieńszego forniru Macassar i tytanowych wskazówek napędzanych precyzyjnym mechanizmem.

Tytan wykorzystano również do stworzenia trzech złożonych ręcznie zegarów. We wnętrzu ukryto dwa bliźniacze schowki. Znajdują się w nich ręcznie wykonane teczki, wysuwające się po naciśnięciu przycisku. Dział Bespoke Rolls-Royce’a stworzył również pełen zestaw bagaży. Mechanizm umieszczony w środkowej konsoli wysuwa dwa kryształowe kieliszki i serwuje klientowi jego ulubioną butelkę szampana vintage.

To absolutne szaleństwo. Cenowe i rzemieślnicze. Ale też dowód na to, że tradycja ręcznego budowania samochodów, a nawet projektowania – jak na początku automobilizmu – jeszcze nie umarła. To optymistyczna wiadomość w czasach masowej produkcji. Takie zabawki są jednak dostępne tylko dla najbogatszych. Kolejny przykład pokazuje, że nawet w klasie premium możemy liczyć na dobrą, ręczną robotę. Choć, oczywiście, nikt dla nas nie zrobi ręcznie całego samochodu.

Takumi w służbie luksusu

Japońscy mistrzowie tradycyjnego rzemiosła, nazywani „Takumi”, są nadal potrzebni światu. To zasługa należącej do koncernu Toyota marki Lexus. Powstała, by konkurować w klasie premium na rynku amerykańskim. W 1989 r. wprowadzono do sprzedaży pierwszy model LS. Zaledwie rok później flagowy okręt marki był już oferowany w Europie. W tej klasie aut liczy się wysoka estetyka i dopracowanie szczegółów. Lexus LS, z cenami na poziomie od 450 000 zł do ponad 720 000 zł (za przedłużaną wersję 600h L Superior) to wysoka – nie tylko cenowo – półka. W topowej limuzynie z Japonii zwraca uwagę jedyna w swoim rodzaju, obłożona szlachetnym drewnem, kierownica.

Owszem, drewniane kierownice są elementem często spotykanym w najdroższych autach klasy premium. Wykonuje się je metodą podobną do stosowanej przy produkcji uchwytów parasoli – przez gięcie podłużnych kawałków drewna, dzięki czemu słoje układają się równolegle do koła kierownicy. Kierownica Lexusa LS wygląda jednak inaczej. Słoje ułożone są na jej powierzchni poziomo, tworząc charakterystyczny, pasiasty wzór Shimamoku. Efekt ten, nawiązujący do długiej tradycji japońskiego rzemiosła artystycznego, uzyskuje się w wyniku trwającego 38 dni, wieloetapowego procesu, złożonego z 67 kroków. By go osiągnąć, potrzebny jest kunszt rękodzieła doświadczonych rzemieślników, a także zaawansowane technologie przetwarzania tradycyjnych materiałów.

Punkt wyjścia stanowią wysezonowane pnie wiecznie zielonego, azjatyckiego drzewa Agatis, zwanego także Soplicą. Szlachetne drewno, po doprowadzeniu do pożądanej wilgotności i uplastycznieniu, jest przerabiane na fornir – cieniutkie płaty złuszczone z obracającego się pnia za pomocą szerokiego noża. Płaty forniru są barwione na różne odcienie, co wydobywa charakterystyczny, pasiasty wzór słojów, a następnie za pomocą syntetycznych żywic łączone w cienką sklejkę. Wycięte z wzorzystej sklejki płaskie elementy o starannie dobranym kształcie trafiają do specjalnej prasy z negatywową formą, gdzie w odpowiednich warunkach uzyskują ostateczny kształt okładzin. W kolejnej prasie okładziny łączone są trwale ze szkieletem kierownicy, a następnie lakierowane, wykańczane i polerowane.

Kluczowy etap formowania i montażu drewnianych okładzin kierownicy Lexus powierzył, założonej w 1940 r., firmie Tendo Woodwork Corporation, słynącej na całym świecie z designerskich mebli. W roku założenia korporacja Tendo opracowała własne, zaawansowane technologie gięcia i tłoczenia sklejki, używane do produkcji śmigieł myśliwców, zaś po wojnie wykorzystano je do wyrobu estetycznych, lekkich i trwałych mebli. Meble Tendo trafiły do kanonu japońskiego wzornictwa przemysłowego, znajdując miejsce w światowych galeriach sztuki, a nawet na japońskim dworze cesarskim. Tak właśnie powstają luksusowe samochody z Japonii, łącząc w sobie to, co najlepsze w tradycji i współczesności.

40 specjalistów akustyki

W Lexusie LS znajdziemy również wysokiej klasy system nagłośnienia stworzony przez audiofilską firmę Mark Levinson Audio Systems, z którą Lexus współpracuje od 2000 r. Firma ta, założona w 1972 r., wchodzi w skład koncernu Harman International, razem z tak znanymi markami, jak JBL, Harman Kardon, AKG, Studer czy Soundcraft.

Stworzenie systemu audio gwarantującego maksymalną wierność odtwarzanego dźwięku to wyzwanie. Coś więcej, niż zapewnienie szerokiego pasma przenoszenia bez zniekształceń i szumów. Dlatego wzmacniacze i głośniki testowane są w komorach bezechowych, pozwalających precyzyjnie zmierzyć takie parametry. Najważniejsze jest dopasowanie charakterystyki systemu do wnętrza samochodu.

Przestrzeń jest niewielka, pełna powierzchni odbijających dźwięk, ponadto trudno określić miejsce między głośnikami, z którego najlepiej słuchać muzyki. Projektowanie takiego systemu rozpoczyna się od dostarczenia pojazdu do firmy Mark Levinson. Zespół demontuje wnętrze, instaluje system i sprawdza jego charakterystykę, weryfikując różne konfiguracje, a w razie potrzeby modyfikując konstrukcję elementów kabiny. Efekt weryfikowany jest przez testerów – zarówno doświadczonych melomanów, jak i zwykłych użytkowników. Nad stworzeniem audio dla LS-a pracowało 40 projektantów, inżynierów i specjalistów, a proces trwał cztery lata.

Psychologia barw

Lakiery, którymi wykańcza się nadwozia LS-a, powstają w centrum projektowym Lexusa w prefekturze Aichi. Tworzeniem odcieni zajmuje się Dział Projektowania Kolorów, zatrudniający specjalistów w dość specjalistycznej dziedzinie – psychologii postrzegania barw i projektowaniu kolorów. Projektowanie nowego odcienia lakieru może trwać nawet trzy lata i odbywa się we współpracy z ośrodkami z Europy i USA.

Każdy nowy odcień przechodzi szereg prób. Polakierowane arkusze dają się wyginać, co umożliwia ocenę wyglądu lakieru na krzywiznach karoserii. Projektanci oglądają próbki w różnych warunkach oświetlenia – w pomieszczeniach i na zewnątrz, przy świetle sztucznym i naturalnym, w słońcu i przy zachmurzeniu, o różnych porach dnia i roku.

Dla czwartej generacji Lexusa LS opracowano specjalne pokrycie Anti-Scratch Clear Coat. To przejrzysta wierzchnia warstwa ochronna, która – dzięki elastyczności wynikającej ze specjalnej budowy molekularnej – ma zdolność samoczynnego naprawiania drobnych zarysowań.

Tradycja w samochodzie przyszłości

Lexus LS piątej generacji, który w tym roku wchodzi na rynek, został uhonorowany nagrodą EyesOn Design 2017. Przyciąga wzrok odważną, dynamiczną sylwetką. Jeszcze więcej wrażeń estetycznych doznamy, zaglądając do wnętrza pełnego ciekawych akcentów japońskiej kultury i rozwijanego przez wieki rzemiosła. Projekt wnętrza nowej flagowej limuzyny Lexusa inspirowano duchem tradycji japońskiej gościnności omotenashi, a także rękodzieła japońskich rzemieślników. Najciekawszym tego przykładem jest wykończenie drzwi.

Iskrząca się srebrzyście płytka przy nasadzie klamki na zdjęciach wygląda na chromowaną. W istocie nie jest to metal, lecz szlifowany kryształ. Ten niespotykany element został zaprojektowany przez mistrzów kiriko, japońskiej sztuki szlifowania kryształów, wywodzącej się jeszcze z okresu Edo, gdy Krajem Kwitnącej Wiśni rządzili szoguni. Oryginalny projekt został precyzyjnie skopiowany do pamięci komputera i przetworzony w zaawansowany proces produkcyjny, którego ostatnim etapem jest hartowanie szlifowanego szkła dla zapewnienia bezpieczeństwa.

Innym przykładem zastosowania kryształów do wykończenia wnętrz samochodów klasy premium mogą być dźwignie sterujące pracą napędu hybrydowego – montowane w autach Volvo nowej serii 90.

Wracając do wnętrza najnowszego Lexusa LS, dodajmy, że tłem dla kryształowej płytki jest wewnętrzna okładzina drzwi z tkaniny plisowanej w sposób, którego inspiracją było origami. Twórcom wzoru udało się uzyskać bardzo ciekawy efekt. Deseń składa się z rytmicznie powtarzającego się kształtu litery L. Gdy, siedząc we wnętrzu, będziemy podziwiać kunszt rzemieślników takumi, o tradycji japońskiej gościnności omotenashi przypomną nam fotele z masażem Shiatsu.

Lexus LS piątej generacji powstał w oparciu o tzw. nową architekturę GA-L (Global Architecture for Luxury Vehicles), zapewniającą zwiększenie sztywności nadwozia, a jednocześnie zmniejszenie jego masy o ponad 90 kg. Samochód będzie dostępny w wersji LS 500 z 3.5-litrowym silnikiem V6 biturbo o mocy 415 KM i maksymalnym momencie obrotowym 600 Nm z 10-biegową, automatyczną skrzynią. Druga odmiana to hybrydowy LS 500h z jednostką napędową o łącznej mocy 359 KM.

Jak widać na załączonych powyżej przykładach, duch dobrego rzemiosła w branży motoryzacyjnej nie ginie. Zasada jest prosta – im drożej, tym więcej ręcznie wykonanych elementów. Pomijając jednak pojedyncze, produkowane na specjalne zamówienia egzemplarze – zwykle są to samochody częściowo produkowane przez roboty na nowoczesnych taśmach. Maszyny z roku na rok stają się coraz doskonalsze. Nie można wykluczyć, że za pewien czas osiągną wyższą doskonałość, niż najwięksi mistrzowie takumi.

ZNAJDŹ NAS: