Liczba aut elektrycznych w UE ciągle rośnie. Za rok może ich być już milion

W 2016 r. wszystkich zarejestrowanych pojazdów elektrycznych w UE było ponad pół miliona. Na koniec tego roku ta liczba może przekroczyć 700 tysięcy, by w 2018 r. osiągnąć pierwszy milion pojazdów elektrycznych na drogach Starego Kontynentu. W Polsce elektromobilność stanie się nieodłączną częścią naszego życia w momencie, gdy ceny samochodów elektrycznych będą porównywalne z ich tradycyjnymi odpowiednikami.

2017-10-09 13:43:31
Autor:

Eksperci Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL szacują, że nastąpi to w latach 2026-2029. Wpływ na to będzie miał postępujący rozwój technologii, w tym głównie spadające ceny baterii oraz efekt skali produkcji, który przełoży się na bardziej przystępną ofertę koncernów. Zbiegnie się to w czasie ze wzrostem popytu w Polsce, możliwym dzięki rozwiniętej infrastrukturze ładowania i rządowemu systemowi wsparcia.

W drugim kwartale 2017 r. w Europie zarejestrowano blisko 50 tys. pojazdów elektrycznych (pojazdy w pełni elektryczne, pojazdy zasilane ogniwami paliwowymi, hybrydy typu „plug-in”, samochody elektryczne z range extenderem) – tak wynika z danych opublikowanych przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ACEA). Oznacza to wzrost o ponad 45% w porównaniu z analogicznym okresem w 2016 r. W segmencie pojazdów w pełni elektrycznych liczba nowych rejestracji wyniosła w drugim kwartale br. ponad 22 tys. sztuk, co oznacza wzrost o blisko 50%. W segmencie pojazdów hybrydowych typu „plug-in“ zarejestrowano blisko 28 tys. nowych pojazdów, co oznacza wzrost o ponad 40%. W ostatnich tygodniach eksperci prześcigają się w ocenie tempa rozwoju elektromobilności na globalnych rynkach.

Bariera 100 mln pojazdów poruszających się po drogach na świecie zostanie osiągnięta już w 2030 r. wg ekspertów z agencji Bloomberg.

Szacunki OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) zakładają w tym zakresie przedział pomiędzy 2030 a 2035 r. Koncern BP liczy na osiągnięcie tej liczby w 2035 r., a amerykański ExxonMobil – w 2040 r.

Tezę, że w 2035 r. samochody elektryczne całkowicie zdominują rynek motoryzacyjny, a tradycyjnych diesli już po prostu nie będzie można kupić, forsują w najnowszym raporcie eksperci ING. Ich zdaniem w 2020 r. technologia związana z bateriami będzie na tyle zaawansowana, że pozwoli przezwyciężyć jeden z głównych mankamentów dzisiejszych aut elektrycznych, czyli ograniczony zasięg. Baterie będą też tańsze. Według agencji Bloomberg dzisiaj 50% ceny pojazdu elektrycznego to koszt wytworzenia właśnie baterii. W 2020 r., wraz z postępem technologii, ma on wynieść 36%.

Szacunki Bloomberga wskazują, że pojazdy elektryczne zaczną stawać się konkurencyjne cenowo względem swoich spalinowych odpowiedników ok. 2025 r., a pod koniec trzeciej dekady XXI w. różnice w kosztach zakupu staną się między nimi marginalne.

ING podaje, że samochody elektryczne będą dostępne w porównywalnej cenie do aut tradycyjnych w 2028 r.

Oznacza to, że opłacalność posiadania auta elektrycznego stanie się większa od tradycyjnego – głównie z uwagi na niższe koszty eksploatacyjne – już za kilka lat. Od tego momentu rozpocznie się masowa adaptacja elektromobilności na światowych rynkach. Agencja Bloomberg w wydanym w czerwcu br. raporcie przewiduje, że do 2040 r. auta elektryczne będą stanowiły 54% wszystkich sprzedanych nowych pojazdów i jednocześnie 33% wszystkich poruszających się po światowych drogach.

Podobne sygnały płyną od przedstawicieli branży motoryzacyjnej. Głośnym echem odbiła się na rynku informacja, że każdy nowy model Volvo wprowadzony na rynek po 2019 r., zostanie wyposażony w silnik elektryczny. Koncern, który co roku sprzedaje ponad pół miliona samochodów, już za dwa lata nie będzie miał w ofercie żadnego pojazdu z napędem konwencjonalnym. Całkowicie spalinowe samochody zastąpią samochody w pełni elektryczne lub hybrydowe. To przełomowa decyzja i jednocześnie sygnał, że koncerny motoryzacyjne wrzucają wyższy bieg w obszarze elektromobilności. To także kolejny, z całą pewnością najważniejszy zwiastun historycznych zmian na rynku. Po ponad 100 latach od wynalezienia silnika spalinowego wchodzimy w nową erę motoryzacji.

Pozostałe koncerny nie przyglądają się biernie elektromobilności i od dawna przygotowują się do tej rewolucji. Volkswagen już w maju br. ogłosił, że do 2025 r. zamierza zostać liderem w segmencie samochodów elektrycznych, osiągając sprzedaż na poziomie miliona aut. Nie rezygnuje jednak z napędów konwencjonalnych. Koncern Hyundai – Kia podał w ostatnim czasie, że zamierza zwiększyć produkcję aut elektrycznych, by stać się do 2020 r. jednym z globalnych liderów w tym zakresie. BMW postawiło sobie równie ambitne cele, zakładając, że ten segment będzie odpowiadał za 15-25% ich ogólnej sprzedaży. Podobnie Ford, który ogłosił plan inwestycyjny zakładający wydatki na poziomie 4,5 mld dolarów do 2020 r. w obszarze elektromobilności.

Koncerny, które przez długi czas opierały się napędom elektrycznym, zaczynają teraz swoje decyzje weryfikować.

Honda zapowiedziała, że jeszcze w tym roku zostanie zaprezentowany pierwszy model elektryczny. Natomiast marki, które od lat inwestują w tego typu pojazdy, dzisiaj robią wszystko, żeby sprzedawać ich jak najwięcej. Jeden z najpopularniejszych obecnie modeli, Nissan Leaf, sprzedał się już w liczbie ponad ćwierć miliona sztuk. Tesla ogłosiła, że rozpoczyna produkcję pierwszego masowego auta w przystępnej cenie – Modelu 3. W 2017 r. liderem sprzedaży w Europie, z ponad 12 tys. sprzedanych pojazdów, pozostaje Renault Zoe.

Według Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL, które uruchomiło PSPA, wygranym w tej rywalizacji będzie klient. Cena, jak wynika z badań społecznych przeprowadzonych przez Obserwatorium, jest bowiem decydującym czynnikiem zakupowym. Zbyt wysoki koszt zakupu zniechęca do kupna auta elektrycznego bardziej niż ciągle słabo rozwinięta infrastruktura czy ograniczony zasięg takich pojazdów.

W wyniku rywalizacji koncernów ceny poszczególnych pojazdów będą spadać. Przyczynić się do tego powinien również efekt skali, umasowiona produkcja oraz wprowadzenie coraz większej liczby modeli spełniających oczekiwania poszczególnych grup odbiorców. Przełom w tym zakresie prognozujemy na rynku polskim w latach 2026-2029. Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych zbiegnie się to w czasie ze wzrostem popytu, na który wpływ będzie miała ogólnodostępna infrastruktura. Po 2020 r., według projektu Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, funkcjonować ma w Polsce blisko 7 tysięcy punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Planowane jest także wprowadzenie finansowych i pozafinansowych zachęt do kupna pojazdów elektrycznych, kluczowych dla rozwoju rynku.

W Polsce w drugim kwartale br. zarejestrowano 203 pojazdy elektryczne oraz 3781 „klasycznych” hybryd. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza to wzrost o 75% w pierwszym segmencie oraz o 57,8% w drugim.

CZYTAJ WIĘCEJ: PSPA

ZNAJDŹ NAS: