Citroën: Staramy się przesuwać granice

- Chcieliśmy stworzyć samochód, który wygląda jak SUV, jest solidny, może pochwalić się wysoką jakością wykonania, ma wszystkie wyznaczniki charakterystyczne dla SUV-ów, ale jednocześnie jest w duchu Citroëna - mówi nam Linda Jackson, CEO marki Citroën. Rozmawia: Łukasz Adamkowski.

2017-11-14 13:43:34

We Frankfurcie odbyła się premiera dwóch nowych modeli Citroëna: C3 i koncepcyjnego kampera zbudowanego na modelu SpaceTourer. Zacznę od modelu C3 – co było inspiracją dla tego projektu i co go wyróżnia na tle konkurencji?

Zainspirowali nas klienci, zwłaszcza ich zainteresowanie poprzednim samochodem, czyli C3 Picasso. Naszą grupą docelową są młode rodziny, prowadzące aktywny tryb życia i pragnące samochodu, który bardzo łatwo zaadaptować do potrzeb rodziny z dziećmi. Z drugiej strony tradycyjną bazą naszych klientów są także starsze pary, które również wiodą aktywny tryb życia. One również potrzebują takiego wnętrza samochodu, które łatwo będzie zmodyfikować. Przeprowadziliśmy wiele badań i wiemy, że jest wiele osób, które pragną korzystać z samochodu, łącząc życie zawodowe z różnymi przyjemnościami, a przez to potrzebują pojemnego auta. To, czego oczekują nasi klienci, było pierwszym czynnikiem.

Po drugie, chcieliśmy stworzyć samochód, który wygląda jak SUV, jest solidny, może pochwalić się wysoką jakością wykonania, ma wysokie siedzenia i wszystkie wyznaczniki charakterystyczne dla SUV-ów, ale jednocześnie zależało nam na tym, aby powstał on w duchu Citroëna. Dążyliśmy do tego, by zaprojektować go nieco w stylu minivana, by jego wnętrze było przestronne i modyfikowalne, by upewnić się, że jest miejsce na przesuwane fotele…

Aby oferował wiele opcji konfiguracji.

Dokładnie. Na C3 wpłynęli zatem nasi klienci oraz dążenie do nadania temu modelowi ducha Citroëna. Kierowało nami motto: „Nie róbmy zwykłego, kompaktowego SUV-a. Postarajmy się przesunąć granice”. Chodzi więc o wnętrze, o komfort pasażera w środku. To dlatego tak mocno postawiliśmy na najbardziej przestronny, najbardziej modyfikowalny samochód w swoim segmencie. To właśnie wyróżnia C3 na tle konkurencji. Chcieliśmy nadać temu modelowi więcej przestrzeni i światła, stąd też panoramiczny, duży, szklany dach, który również wyróżnia się na tle konkurencji. Kolejną rzeczą, którą uznaliśmy za istotną, była implementacja dwunastu różnych systemów wspomagania kierowcy.

Kilka lat temu premierę miał C4 Cactus. Jeśli chodzi o design, to auto miało dla Citroëna rewolucyjny charakter. Czy zamierzacie w przyszłości podtrzymywać ten trend w projektowaniu? To w jego duchu będą powstawały wasze kolejne, nowe samochody?

Citroën C4 Cactus, który pojawił się na rynku w 2014 r., był rewolucją w projektowaniu. Ten konkretny model był dla nas inspiracją w czasie prac nad nowym C3, które wprowadziliśmy w ubiegłym roku, ale także przy pracach nad C3 Aircross oraz większym SUV-em C5 Aircross. C4 Cactus było wiec pod wieloma względami innowacyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o znalezienie czegoś, co pozwoli nam wyróżnić się na tle innych marek. I dokonujemy tego na wiele sposobów, na przykład przez dodanie odrobiny koloru czy dzięki panelom Airbump (w modelu C3).

W przyszłym roku premierę będzie miał nowy C5. Wracacie też do segmentu D. Czy to będzie powrót do klasycznego sedana, a może raczej coś w stylu kombi?

Przyszłoroczny C5 Aircross będzie SUV-em, ale prawdą jest, że w poszerzamy naszą gamę modeli i wprowadzimy następcę C5. Mamy nadzieję, że stanie się to w ciągu najbliższych trzech-czterech lat. Nie mogę zdradzić, jak auto będzie wyglądać, ale zapewniam, że nie będzie ono klasyczne. Staramy się nie robić niczego tradycyjnie i to właśnie dlatego zaprezentowaliśmy samochód koncepcyjny CXperience, który można było zobaczyć w czasie Paris Moto Show. Zależało nam na tym, żeby pokazać, że możemy stworzyć model z najwyższej półki, flagowy, bez wykorzystywania tradycyjnego wyglądu czy ogólnie przyjętych wyznaczników aut klasy premium. Na razie to samochód koncepcyjny, ale w naszym przypadku koncept nie odbiega znacznie od tego, do czego finalnie dochodzimy. Kiedy nowy samochód pojawi się na rynku, będzie miał wiele wspólnego z CXperience i nie będzie w nim tradycyjnych elementów – zabraknie drewnianych części, chromowania, skóry.

Mówi pani o tradycji i wpływie konkurencji. W tym roku sfinalizowaliście zakup Opla. Jak to wpłynie na waszą działalność i jak będziecie pracować?

Po pierwsze warto podkreślić, że zakup Opla nie zmienia niczego, jeśli chodzi o pozycjonowanie marki Citroën i naszych pozostałych marek, będziemy więc kontynuować naszą działalność. Po prostu dodajemy do niej nową markę, a to z pewnością pomaga całej grupie, bo zwiększa nasze udziały w europejskim rynku z około 11 do 17%. Da nam to bezpieczniejszą pozycję na niestabilnym rynku.

Istnieje też wiele innych korzyści, na przykład w kwestii ekonomii skali – chodzi tu o kupno części, sferę współpracy przy płytach podłogowych, a zatem sferę rozwoju. Już wcześniej współpracowaliśmy z Oplem – C3 Aircross jest skonstruowany na tej samej płycie podłogowej, co Opel Crossland X, a ponadto jest składany w fabryce Opla w Saragossie. Nasz sojusz z Oplem trwa od 2012 r. i razem działamy w zakresie produkcji, inżynierii i rozwoju.

Obie marki są specyficzne, mają inne grupy docelowe, jednak na pewno będą się uzupełniać. Dzięki temu połączeniu zyskujemy możliwość współpracy na tej samej platformie, przy tych samych płytach podłogowych, we wszystkich badaniach i na poziomie tej samej technologii, którą możemy się dzielić. W tym zakresie widać wiele potencjalnych korzyści. Kto wie, może kiedyś będziemy współpracować na poziomie działalności dystrybutorskiej. Już teraz nasi dystrybutorzy oferują auta marki Peugeot, Citroën i DS. Sądzę, że to właśnie tego rodzaju korzyści możemy sobie wyobrazić.

W tym roku Citroën sprzedał w Polsce blisko dwa tysiące aut C3. To świetny wynik. Co pani sądzi o polskim rynku i polskich kierowcach – właścicielach tego modelu? Co odróżnia nasz rynek od innych rynków europejskich?

Nie sądzę, żeby właściciele C3 w Polsce różnili się od właścicieli C3 w innych krajach – niezależnie od tego, o jakim państwie mówimy. Ja dostrzegam dwa rodzaje klientów kupujących ten model. Są osoby, które są bardzo lojalne wobec Citroëna i zawsze posiadały auto tej marki. Jest to bardziej konserwatywna grupa klientów. Jest także druga grupa, młodszych ludzi, którzy dopiero wchodzą na rynek – także polski – a decydują się na zakup C3, bo pragną czegoś, co pokaże ich osobowość, co będą w stanie spersonalizować.

Pragną pokazać swój styl życia.

Rzeczywiście. To, co udało się nam zrobić z nowym C3, to spełnić oczekiwania obu tych grup. Można spersonalizować samochód, na przykład wybierając biały dach, nadając bardzo jasnego, energicznego charakteru, albo wybrać biały samochód bez paneli Airbump itp. Klient ma więc wybór. Tak samo jest z klientem z Francji czy Włoch. Na polskim rynku osiągamy wyjątkowo dobre wyniki z C3, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni, bo wiem, że jest to trudny rynek. Ważna jest tu umiejętność właściwego określenia ceny względem pozycjonowania i opłacalności. Sądzę, że to dlatego osiągnęliśmy taki sukces z C3. Udało nam się zaprezentować samochód, który jest atrakcyjny dla klienta i ma atrakcyjną cenę. W tym przypadku kluczowy jest odpowiedni balans. Ponadto nasze ceny detaliczne i ich pozycjonowanie są transparentne dla naszych polskich klientów. Sądzę, że to również działa. Wierzę, że kiedy na rynku pojawi się C3 Aircross, uda nam się zrobić dokładnie to samo.

Który z rynków jest najważniejszy z waszej perspektywy lub na którym zamierzacie się skupić w najbliższych kilku latach?

Odpowiem na dwa sposoby. Pierwszy sposób wiąże się z pytaniem: które rynki są największe? Francja to nasz największy rynek, zaraz za nim są Chiny. Musimy więc skoncentrować się na Państwie Środka, bo na tę chwilę nie osiągamy w tym kraju wyników, których oczekujemy. Tam jest 25% naszej sprzedaży. Zarazem staramy się rozwijać na rynkach międzynarodowych. Aktualnie 35% naszej sprzedaży jest poza Europą, a chcemy, aby ta liczba wzrosła do 45%. Dlatego musimy nie tylko zadbać o Chiny, ale także o nasze nowe joint-venture w Iranie. I to jest jedno spojrzenie na tę kwestię.

Drugi sposób patrzenia, który jest dla nas równie ważny, wiąże się z naszym celem, by od dziś do 2021 r. zwiększyć nasze wolumeny sprzedaży o 30% na całym świecie. To oznacza, że musimy osiągnąć sukces nie tylko w Iranie i w Chinach. Musimy go osiągnąć na całym świecie, w tym w Europie, bo nawet w 2021 r. 55% naszej sprzedaży wciąż będzie na Starym Kontynencie. Dlatego niezwykle ważne jest to, abyśmy pracowali na każdym rynku, by osiągnąć te 30%. W tym drugim sposobie patrzenia na problem Polska jest więc równie ważna jak Chiny. Skala jest różna, ale oba rynki prowadzą do tych 30%.

Jeśli już pani mówi o przyszłości, to jak ją pani widzi – będzie ona należeć do silników hybrydowych, benzynowych, elektrycznych, a może do Diesla? Czy istnieje przyszłość dla tradycyjnych silników?

Nie sądzę, aby ktokolwiek z wyjątkiem dwóch podmiotów miał na to pytanie odpowiedź. Pierwszy z nich to klienci, a drugi to administracje rządowe. Bądźmy szczerzy, w tej chwili wszystkie artykuły w prasie skupiają się na działaniach rządów, na tym, co zrobią Chiny, czy pójdą w całości w silniki elektryczne, co zrobi Paryż itd. Francja ma czas do 2040 r., zaraz za nią ma podążyć Wielka Brytania. Jestem też pewna, że wkrótce pojawi się też coś w Polsce…

Rząd już o tym myśli.

Tak, ale wszyscy też mówią: zakażemy diesli i pójdziemy w stronę elektryków. To, co się stanie, nie zależy zatem od tego, co zrobimy my – producenci. To będzie efekt aktów prawnych, które się pojawią, oraz oczekiwań klientów. Ale czy to oznacza, że diesel całkowicie zniknie? Tego nie wiem, bo w tej chwili ludzie, którzy korzystają z diesli, poruszają się na dużych dystansach. To jest dla nich najbardziej wydajny, najbardziej efektywny i najbardziej ekonomiczny sposób podróżowania. Musimy wspólnie pracować nad zrozumieniem tego, na co ludzie przesiądą się z tradycyjnych diesli. Musimy też zwrócić uwagę na pojazdy użytkowe, które również w tej chwili stanowią bazę diesli. Dla Citroëna, ale i innych naszych marek, jak Peugeot, DS i Opel, zakładamy kontynuację silników diesla, ale mamy też silniki benzynowe i jednocześnie rozwijamy nową generację silników elektrycznych. Pierwsze silniki elektryczne z tej nowej generacji pojawią się w Citroënach w 2020 r. Po tej dacie każdy kolejny model będzie miał wersję elektryczną, wersję z silnikiem cieplnym, na olej napędowy oraz hybrydę typu plug-in. Rozwijamy zresztą silniki hybrydowe typu plug-in, które pojawią się po raz pierwszy w większym C5 Aircross. Najpierw pojawi się on w Chinach, a potem w 2018- 2019 roku trafi do Europy.

Nie mówimy, że jest tylko jedno rozwiązanie, rozwijamy wszystkie możliwe – zwykłe silniki, diesle i benzynowe, nową generację silników elektrycznych oraz silniki hybrydowe typu plug-in. W ostatecznym rozrachunku to klienci i ich sposoby użytkowania samochodów zdefiniują rynek. Jest wiele pytań, ale jedyne, co możemy zrobić jako producent, to przygotować się i wykazać elastycznością.

CZYTAJ TAKŻE: Nowy Citroën C3 Aircross - już 9 000 zamówień w Europie

ZNAJDŹ NAS: