[Wywiad] Do rajdów trzeba dorosnąć

Rozmawiamy z Krzysztofem Wicentowiczem, kierowcą rajdowym i zwycięzcą pucharu Dacia Duster Elf Cup 2018.

2018-12-13 15:25:36

Jesteś kierowcą rajdowym, instruktorem bezpiecznej i świadomej jazdy… Ile ról społecznych pełnisz i która jest dla Ciebie najważniejsza?

Od dziecka fascynowała mnie jazda samochodem, nie samochody, a sama jazda. Stąd wybór takiej ścieżki zawodowej. W branży szkoleniowej jestem 16, w rajdach – ponad 20 lat, ale sam za kierownicę samochodu rajdowego wsiadłem dopiero w zeszłym roku. I chyba dobrze, bo do rajdów Cross Country trzeba dorosnąć.

Szkolenia, a przede wszystkim walka o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym, zawsze były moją największą pasją. Stąd powołana 10 lat temu Akademia Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara, którą prowadzę razem z Tomkiem oraz niedawno otwarty przez nas pod Warszawą Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy stopnia wyższego DriveLand.

Kocham również prowadzić szkolenia z jazdy sportowej oraz patrzeć, jak moi podopieczni się rozwijają. Nie do opisania jest uczucie, kiedy wracają z pucharami z zawodów.

Jazda samochodem uszczęśliwiała mnie od zawsze, ale dzięki startom w rajdach poznałem smak rywalizacji. Teraz ona jest dla mnie najważniejsza. Dodam jednak, że czasami, żeby jednak wygrać, trzeba troszkę zwolnić.

Jakie przygotowania do startu od strony serwisowej i technologicznej musi przejść samochód? Ile czasu poświęcane jest na doprowadzenie maszyny do gotowości?

Mam to szczęście, że o mój samochód dbają profesjonaliści z najwyższej półki, czyli poznańska firma Overlimit, która jest liderem w budowie i obsłudze aut do wszystkich rodzajów rajdów terenowych. Po każdym rajdzie samochód jest „rozbierany” do najmniejszej śrubki, wszystko jest bardzo dokładnie sprawdzane, a jeśli zajdzie taka potrzeba, wymieniane na nowe. Szczęśliwie Dacia Duster to samochód prawie bezawaryjny i wyjątkowo tani w eksploatacji. Przygotowanie jednego samochodu do kolejnego startu to praca kilku mechaników przez parę dni.

Jak duża jest drużyna, w ramach której startujesz? Oprócz Ciebie trasie stawia czoła również pilot, ale zapewne jest jeszcze liczne zaplecze techniczne, logistyczne… Jak od kuchni wygląda wyjazd na każdy z rajdów?

Pilot to osoba równie ważna jak kierowca, szczególnie w tej dyscyplinie motorsportu, ponieważ nie mamy możliwości zapoznania się z trasą przed rajdem. To prawidłowa interpretacja road booka przez osobę siedzącą na prawym fotelu decyduje o tempie na odcinku specjalnym. Od pierwszego startu jeździ ze mną Bartek Boba, jeden z najbardziej doświadczonych pilotów rajdowych w kraju, który nieprzerwanie ściga się od ponad 20 lat. Poza startami ze mną jest członkiem zespołu Rafała Sonika, gdzie odpowiada za przygotowanie książki drogowej do każdego etapu.

Drugą najważniejszą osobą jest koordynator, czyli osoba odpowiedzialna za wszystko: począwszy od wysłania zgłoszenia na rajd, rezerwację hoteli, po logistykę. To wyjątkowo odpowiedzialne zajęcie powierzyłem mojemu przyjacielowi Danielowi Szulcowi, który 11 lat temu uległ poważnemu wypadkowi i od tamtej pory jest przykuty do wózka inwalidzkiego. Nie wyobrażam sobie lepszej osoby na tym stanowisku niż Daniel.

Poza tym na każdy rajd jedzie z nami sztab mechaników, inżynier, fotograf i operatorzy kamer. Jako że firma Overlimit wystawia nawet kilkanaście samochodów na jednym rajdzie, to nasza „rodzina” jest wyjątkowo liczna.

W dobrej formie musi być również kierowca – jakie przygotowujesz się od strony fizycznej i psychicznej przed każdym startem i kiedy czujesz, że jesteś gotowy do działania?

Przed samym startem nic się nie zmienia, w dobrej kondycji staram się być przez cały rok. Rzeczywiście rajdy Cross Country wymagają od załogi wyjątkowo dobrej formy. Odcinki specjalne niejednokrotnie mają więcej niż 200 km, co wymaga, poza przygotowaniem fizycznym, ogromnej koncentracji przez wiele godzin. Prowadząc firmę, nie mam czasu na wyjątkowe przygotowanie przed zawodami. Na zawody przyjeżdżam najczęściej w ostatniej chwili, ale w rajdowy tryb jestem w stanie wprowadzić się w ułamku sekundy. Były przypadki, kiedy rano prowadziłem szkolenie, a wieczorem startowałem do prologu rajdu, który razem z Bartkiem wygrywaliśmy.

Samochody rajdowe startujące w ramach Ducia Elf Cup zbudowane zostały na bazie aut seryjnych z silnikami 1.5 dCi i startują w grupie S2. Jak dokładnie wygląda przystosowanie pojazdów do rajdu i czym charakteryzuje się grupa startowa S2?

Samochody S2 to samochody konstrukcją zbliżone do aut seryjnych. Oczywiście muszą posiadać homologowaną klatkę bezpieczeństwa, system gaśniczy, specjalne fotele itp., ale nasz Duster poza genialnym zawieszeniem firmy Reiger jest tak naprawdę pod względem silnika, przeniesienia napędu czy hamulców seryjnym samochodem. W tej grupie ściga się najwięcej samochodów, a my naszą Dacią wywalczyliśmy Puchar Polski.

Dacia nie jest marką, która od razu kojarzy się z adrenaliną, rajdową trwałością i zwinnością. Mimo to samochody tej marki rywalizują na bardzo wymagających odcinkach specjalnych. Co determinuje siłę tej marki w rajdach?

Siłą tego samochodu jest przede wszystkim jego bezawaryjność. Nie ukrywajmy, ścigamy się z autami niejednokrotnie dwa, trzy razy mocniejszymi, które są szybsze na poszczególnych odcinkach, ale przy równej i rozważnej jeździe okazuje się, że na mecie to my stoimy na podium. Najlepszym przykładem jest nasz tegoroczny start w rajdzie zaliczanym do Pucharu Świata Italian Baja, gdzie stanęliśmy na drugim stopniu podium w grupie. Dodatkowo Duster prowadzi się lekko, jak samochód osobowy, a nie jak prawdziwa terenówka, co daję nam ogromną radość z jazdy.

Jakie ekstremalne sytuacje pamiętasz ze swojej rajdowej kariery?

Odpukać, ale do tej pory nie miałem takich. Na dziesięć startów w Pucharze Dacia Duster Elf Cup w sezonie 2017 i 2018 dziewięć razy staliśmy na podium, z czego sześć razy na najwyższym stopniu. W tym roku prawie zawsze byliśmy na podium S2, wygrywając Puchar Polski. Aż ciężko mi w to uwierzyć, ale ani razu nie byliśmy nawet 10 cm za drogą, a nasza rajdówka nie została nawet zarysowana. Jazda samochodem to tak naprawdę prosta zasada: najpierw zahamuj, później skręć, a na końcu dodaj gazu. Jeśli nie pomylisz kolejności, to wynik na mecie sam się znajdzie.

Gdybyś chciał zaprosić jak największą rzeszę naszych czytelników do aktywnego kibicowania na rajdowych trasach, jak zareklamowałbyś ten sport?

To trzeba przeżyć na własnej skórze! Na pewno każdy zna Rajd Dakar. Każdy nasz start to taki mały Dakar, podróż w nieznane. Poza śledzeniem rywalizacji, która jest wyjątkowo atrakcyjna ze względu na charakterystykę trasy, setki hop, poślizgi, kurz, można też poznać piękne, najczęściej niedostępne miejsca. W tym roku byłem na zaproszenie organizatora zobaczyć właśnie prawdziwy Rajd Dakar i powiem, że trzeba pomnożyć razy milion to, co ogląda się w telewizji, żeby zrozumieć fenomen tego rajdu.

Niedawno zakończył się drugi sezon Ducia Duster Elf Cup, który był rozgrywany w ramach Rajdowego Pucharu Polski. Jak oceniasz ten sezon z punktu widzenia poziomu zawodników oraz swoich wyników?

Na pewno mieliśmy zdecydowanie silniejszą konkurencję. Doszli nowi, szybcy zawodnicy, a „starzy” bardzo przyspieszyli. Patrząc na wyniki, mogłoby się wydawać, że wygraliśmy ten sezon bez większego wysiłku, w końcu zwyciężyliśmy cztery z pięciu rozgrywanych rajdów. Nic bardziej mylnego. Niejednokrotnie w trakcie sezonu zmieniał się fotel lidera, a walka trwała do ostatniego metra.

Ostatni rajd odbył się w Szczecinku – co sprawiło Ci największą trudność, a jaki element tego rajdu wywołał uśmiech na Twojej twarzy?

Start w Szczecinku był dla mnie szczególnie istotny, tytuł zwycięzcy pucharu Dacia Duster Elf Cup 2018 zapewniliśmy sobie podczas poprzedniej rundy (będącej częścią Pucharu Świata, rajdu Baja Poland), ponieważ tutaj chciałem pokazać, że jestem najszybszy. Z tyłu głowy miałem naszą sytuację punktową w S2. Byliśmy liderami i żeby utrzymać tę pozycję, musieliśmy ukończyć rajd. Jechaliśmy szybko, ale nie ryzykownie. Wygraliśmy rajd i cały sezon w dwóch kategoriach. Uśmiech był bardzo szeroki.

Jakie masz plany na przyszły rok?

Plany nie są jeszcze sprecyzowane – jak się domyślasz, największym problemem jest odpowiedni budżet. Na pewno chciałbym skupić się na startach zagranicznych, marzeniem jest start w pełnym cyklu Pucharu Świata. Rajdy Cross Country stały się moim życiem, zakochałem się w nich bez pamięci. Chyba z wzajemnością.

Rozpocząłem też inny projekt, zostałem kierowcą testowym zupełnie nowego, rajdowego Nissana X-Trail zbudowanego przez firmę Overlimit. Przede mną tysiące kilometrów do pokonania, rozwój siebie i samochodu. To chyba najciekawszy projekt, w jakim do tej poryw uczestniczyłem, a sam samochód ma gigantyczny potencjał. Obiecuję, że tym samochodem wskażemy nowy wymiar rajdów Cross Country!

 

ZNAJDŹ NAS: