[WYWIAD] Robert Antczak, Arval Polska: Chcemy być liderem zmian dotyczących elektromobilności w Polsce

Z Robertem Antczakiem, Dyrektorem Generalnym Arval Service Lease Polska, rozmawia Joanna Szmatuła.

2020-11-24 13:55:14

Kilka tygodni temu Arval zaprezentował innowacyjną strategię Arval Beyond. Podczas konferencji on-line prezes firmy Alain van Groenendael opowiedział o głównych filarach tej strategii. Może je Pan przybliżyć?

Zanim odpowiem wprost na to pytanie, chciałbym wspomnieć, skąd wzięła się zmiana filozofii Arvala. Od lat obserwujemy pewne megatrendy, które niejako zmusiły nas do zmiany podejścia do niektórych mechanizmów rynkowych. Zaczęliśmy inaczej patrzeć na to, co możemy w przyszłości robić i co będzie dodatkową wartością dla naszych klientów. Na pewno poważny wpływ na nasze decyzje miały gwałtownie zachodzące zmiany klimatyczne i wiedza, w jaki sposób można im przeciwdziałać.

Zależy nam, by nasza działalność wpisywała się w pojęcie społecznej odpowiedzialności biznesu. Mocnym bodźcem do opracowania nowej strategii stała się postępująca cyfryzacja i digitalizacja, a także pewna zmiana nawyków, którą obserwujemy w pokoleniach dopiero wchodzących na rynek. Myślę o coraz powszechniejszej rezygnacji z posiadania auta (zresztą nie tylko auta) na rzecz jego użytkowania. Katalizatorem, który pewne procesy zdecydowanie przyspieszył, okazała się pandemia koronawirusa.

To wszystko spowodowało, że wspólnie zaczęliśmy pracować nad strategią, którą nazwaliśmy Arval Beyond. To zmiana naszej filozofii działania, a jej głównym elementem jest zrównoważona mobilność. Obecnie podstawa działalności firmy Arval to wynajem długoterminowy i tę część na pewno będziemy wzmacniać, ale do tego chcemy dokładać kolejne elementy – rowery, hulajnogi elektryczne, skutery itp. Na sprawy mobilności patrzymy jednak szerzej. Chodzi nam nie tylko o sposób poruszania się, ale przede wszystkim o usługę, czyli Mobility As a Service.

Planujemy, że klient przez aplikację będzie mógł na przykład zaplanować podróż od A do Z i dobrać do niej właściwy środek transportu. Wszystko za pomocą kilku kliknięć.

Strategia Arval Beyond opiera się na czterech filarach. Pierwszy to Mobilność 360°. Bardzo nam zależy na przekształceniu firmy mocno związanej z wynajmem samochodów w firmę oferującą także inne środki transportu, na przykład rower. Drugi filar to Good For You, Good For All, powiązany z kwestią odpowiedzialności społecznej. Chcemy być liderem transformacji zmierzającej do zwiększania liczby samochodów z napędem bezemisyjnym poruszających się po ulicach i jak największego redukowania negatywnego wpływu środków transportu na środowisko. Napędy alternatywne to przyszłość i jako Arval chcemy wyznaczać kierunek rozwoju tego trendu zarówno w Polsce, jak i na świecie. Kolejny element strategii to Connected Flexible, czyli pełne wykorzystanie możliwości, które daje nam cyfryzacja oraz digitalizacja. Ostatni, czwarty segment to Arval Inside, czyli dzielenie się naszą wiedzą i doświadczeniem, naszym know-how, z partnerami zewnętrznymi i budowanie współpracy opartej właśnie na takim działaniu.

Jednym z elementów strategii Arvala jest danie klientom wolności wyboru dotyczącej sposobu, w jaki chcą się poruszać – użytkowanie danego pojazdu ma być jeszcze prostsze. Tak jak Pan wspomniał, trend użytkowania, a nie posiadania jest już widoczny w Europie Zachodniej. Czy to kierunek, w jakim zmierza współczesna mobilność (i motoryzacja)?

To trend mocno związany ze zmianą generacyjną i rzeczywiście zauważalny. Jak już wspominałem, przywiązanie do myśli, że posiadanie rzeczy, w tym samochodu, jest pewnego rodzaju wyznacznikiem statusu materialnego, powoli odchodzi do lamusa. W przypadku generacji, które dopiero wchodzą na rynek, trendem staje się właśnie użytkowanie, a nie posiadanie auta. Rośnie zatem trend „pay as you drive”, czyli opcja: płacę tylko wtedy, kiedy jadę. Można to porównać choćby do modelu subskrypcyjnego, jaki oferuje na przykład Netflix: mogę się zapisać i wypisać, kiedy chcę. Dodatkowo w tym systemie subskrypcyjnym klient ma wszystko w cenie – nie musi się martwić o myjnię, przegląd, wymianę opon zimowych, serwis itp. Zależy nam, by nasze usługi zmierzały w tym kierunku. Oferta wynajmu, którą już posiadamy, jest naszym DNA, ale rozszerzamy ją tak, by klient miał wszystko w pakiecie. Warto dodać, że obecnie nasze usługi kierujemy w stronę klienta indywidualnego, a nie tylko firmowego. Właśnie rynek najmu konsumenckiego jest tym oceanem, na który chcemy wpłynąć. To rynek jeszcze niezagospodarowany, dlatego zależy nam, by zacząć działać na nim prężniej.

Wyjście na rynek konsumenta jest ważne także z innego powodu – ludzie więcej podróżują, mniej przywiązują się do miejsca (nie licząc oczywiście czasu pandemii), więc zależy im, żeby auto było na wyciągniecie ręki niezależnie od tego, gdzie akurat są.

Oczywiście. Już dziś wiele elementów naszej oferty wiąże się z mobilnością transgraniczną i wszelkimi usługami, na przykład assistance. Arval jest obecny w wielu miejscach świata, klient może więc sięgnąć po te produkty niezależnie od kraju, w jakim się znajduje. W portfolio mamy też Arval One Fleet, co pozwala klientowi korzystać z naszych usług  w różnych krajach na tych samych warunkach.

Jak Pan myśli, czy wspomniana nowa strategia mobilności sprawdzi się w Polsce? Czy jesteśmy gotowi na taką zmianę?

Jako Arval przeprowadzamy wiele badań w tym zakresie – mamy na przykład Arval Mobility Observatory monitorujące zmiany, które zachodzą na rynku, czy Barometr flotowy wskazujący, że alternatywne formy mobilności zyskują na znaczeniu. Wielu naszych klientów, w tym duże firmy korporacyjne, już rozważa zmiany w swojej polityce flotowej, zmierzające w kierunku udostępniania innych środków transportu, budżetu mobilnościowego dla pracowników czy systemu car sharingu, w którym będą nie tylko auta, ale i na przykład rowery. Z naszych badań wynika, że o takich zmianach myśli już ponad połowa firm. Wiele z nich identyfikuje się z koncepcją społecznej odpowiedzialności biznesu, a idea choćby mobilności współdzielonej czy zwiększenia liczby pojazdów z napędem alternatywnym poruszających się po naszych ulicach doskonale się w nią wpisuje.

Prezes firmy Alain van Groenendael zapowiedział, że do 2025 r. we flocie firmy ma znaleźć się 2 mln samochodów, z czego 500 000 będą stanowić pojazdy zelektryfikowane. Jak te liczby przełożą się na przykład na liczbę pojazdów zelektryfikowanych we flocie Arval Polska?

Rzeczywiście, do 2025 r. naszym celem jest zwiększenie floty do 2 mln pojazdów (w tym aż 500 000 zelektryfikowanych) – dziś to 1,3 mln pojazdów na całym świecie. Jeśli chodzi o Arval Polska, obecnie zarządzamy flotą 45 000 pojazdów, a nasz cel na 2025 r. to 100 000, z czego 25 000 mają stanowić pojazdy zelektryfikowane, czyli hybrydowe lub w pełni elektryczne. Tak jak wspomniałem, zależy nam na tym, by Arval stał się liderem zmian dotyczących elektromobilności w Polsce. Dziś jesteśmy na początku tej drogi, choć przekazaliśmy w pełni elektryczne floty do kilku firm. Potrzeba jednak jeszcze kilku elementów. Na pewno konieczna jest edukacja rynku – i to jest coś, o co musimy zadbać wspólnie. Trzeba rozwiać mity związane z zakupem i eksploatowaniem auta elektrycznego. Na pewno niezbędny jest rozwój infrastruktury ładowania pojazdów. I trzeci element – ale bardzo istotny, czyli wsparcie rządowe, czy to w postaci dopłat czy na przykład ulg podatkowych. Na przykładzie krajów Europy Zachodniej i Skandynawii widzimy, że włączenie się państwa mocno wpływa na przyspieszenie rozwoju elektromobilności. Jako lider rynku chcemy też własnym przykładem pokazać, że warto na nią stawiać. W 2020 r. wprowadziliśmy zmiany w naszej polityce flotowej i każdy pojazd używany przez pracownika naszej firmy jest co najmniej hybrydowy. Sam na co dzień też jeżdżę pojazdem elektrycznym. Chcemy wyznaczać trendy i pokazywać, że warto za nimi podążać.

Wspomniał Pan o obalaniu mitów związanych z pojazdami elektrycznymi. Z jakimi mitami najczęściej mamy do czynienia? Nie da się ukryć, że koszt takiego pojazdu wciąż jest o wiele większy niż auta z napędem konwencjonalnym.

Nie ma oczywiście wątpliwości, że cena wyjściowa pojazdu elektrycznego jest wyższa niż spalinowego. Kilka czynników jednak sprawia, że finalnie rata wynajmu czy leasingu takiego pojazdu może być porównywalna z tą, którą płacilibyśmy za pojazd z napędem spalinowym. Do tego trzeba pamiętać, że te auta wymagają mniejszych nakładów serwisowych, bo jest w nich stosunkowo mało elementów, które mogą się zepsuć. Dziś oceniamy, że koszty serwisu takiego auta to mniej więcej 50% kosztów, które trzeba ponosić za serwisowanie auta z napędem konwencjonalnym. Kolejnym argumentem na rzecz samochodów zelektryfikowanych jest porównanie kosztów paliwa i energii elektrycznej potrzebnej do przejechania tej samej trasy. Gdy weźmiemy pod uwagę te wszystkie elementy, to okaże się, że TCO (Total Cost of Ownership) pojazdów z napędem konwencjonalnym i elektrycznym jest na zbliżonym poziomie. Dziś zakup pojazdu elektrycznego to inwestycja, a jeśli firmy idą w kierunku społecznej odpowiedzialności biznesu, zdecydują się na nią prędzej czy później, nawet przy początkowo wyższym koszcie. Miejmy nadzieję, że dopłaty rządowe w tym pomogą.

Kilka miesięcy temu Arval Service Lease Polska zaproponował przedsiębiorcom wynajem rowerów dla pracowników połączony z programem finansowania, ubezpieczeniem, serwisem i sezonowymi przeglądami, ale także wprowadził usługę car sharingu w ramach danej firmy. Czy można już powiedzieć, z jakim zainteresowaniem spotkały się te dwie usługi?

Jeśli chodzi o wynajem rowerów, jest to usługa stosunkowo nowa, ale podpisujemy już pierwsze kontrakty, a pierwsze rowery wyjeżdżają na ulice. To jest także obszar, który wpisuje się w naszą strategię dostarczania klientom różnych form mobilności, oraz element usługi na nasze wewnętrzne potrzeby nazwanej przez nas mobilnością „sześciu kółek”. W jednej racie klient otrzymuje wynajem auta i roweru i może dowolnie zmieniać sposób przemieszczania się zależnie od potrzeb, okoliczności czy na przykład pór roku. Wierzymy, że tak będzie wyglądać przyszłość mobilności, a zainteresowanie klientów, zarówno flotowych, jak i indywidualnych tylko potwierdza, że jest to dobry kierunek. Mamy również inną ciekawą usługę – klientom flotowym oferujemy wynajem rowerów także na ich prywatne potrzeby. Kolejną jest car sharing dla firm, chociaż ze względu na Covid-19 musieliśmy nieco spowolnić jej wprowadzenie na rynek. Wielu z nas ograniczyło podróżowanie do pracy, spotkania, co więcej ze względów bezpieczeństwa warto było ograniczyć dzielenie pojazdu z innymi pracownikami. Na razie przyglądamy się temu, jak sytuacja w kraju będzie się rozwijać. To kolejna usługa, która wpisuje się w koncepcję mobilności 360°.

Tak jak Pan wspomniał, pandemia mocno wpłynęła nie tylko na branżę wynajmu pojazdów, motoryzację, ale i na całą gospodarkę. Czy wstępnie można szacować, jak zmieni się rynek właśnie wynajmu czy leasingu pojazdów?

Patrząc na liczby i dane Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, można łatwo stwierdzić, że z powodu pandemii drugi kwartał 2020 r. był znacznie gorszy, niż zakładaliśmy. Zwłaszcza widać to na przykładzie liczby zarejestrowanych samochodów. Wydawało się, że najniższy poziom rejestracji nowych aut osiągnęliśmy w drugim kwartale, bo choć nie mamy danych za trzeci kwartał, to w miesiącach letnich nastąpiło pewne odbicie i mogliśmy z optymizmem patrzeć na kolejne miesiące. Niestety ostatnie wzrosty zachorowań, kolejne ograniczenia i wprowadzanie czerwonych stref wskazują na to, że czwarty kwartał może być równie ciężki jak drugi, nie tylko zresztą dla naszej branży. O ile jeszcze kilka tygodni temu wierzyliśmy, że największe spadki są już za nami, o tyle obecnie wszystko wskazuje, że czeka nas kolejne tąpnięcie.

Do tej pory zakładaliśmy, że wykres przedstawiający liczbę nowych pojazdów będzie podobny do literki V, z najniższym punktem w drugim kwartale i odbiciem w trzecim. Teraz jednak wygląda na to, że będzie mu bliżej do literki W, ze spadkami w drugim i czwartym kwartale. Wciąż jednak trudno z całą pewnością przewidzieć, jak przełoży się to na wynik całego 2020 r.

Jeśli spojrzymy globalnie, rok do roku, na tle spadków rejestracji nowych aut  rynek wynajmu wygląda nieco lepiej, bo choć też odnotowujemy spadki, to nie są one aż tak duże.

Niedługo minie rok, od kiedy objął Pan funkcję dyrektora generalnego polskiego oddziału Arval i zastąpił na tym stanowisku Grzegorza Szymańskiego. Jak mógłby Pan podsumować ten wyjątkowo trudny dla branży rok?

Powiem szczerze, że był to rok inny niż wszystko, czego się spodziewałem i czego ktokolwiek mógłby się spodziewać. Wydaje mi się, że pandemia taka jak ta i to, co z nią związane, pojawia się raz na generację i mam ogromną nadzieję, że w naszym biznesowym życiu już nigdy więcej się nie wydarzy. To wyjątkowy rok i musimy postarać się przejść przez niego jak najlepiej.

Dla mnie ta zmiana to też przejście z branży finansowej do branży mocno związanej z motoryzacją, więc to dodatkowy aspekt, który wpłynął na to, że wiele rzeczy było dla mnie nowych.

Te zupełnie nowe doświadczenia oraz kryzys, który właśnie przechodzimy, wymagały szybkiego podjęcia wielu decyzji, jak choćby wysłania większości pracowników firmy na pracę zdalną, przemodelowanie procesów, przejście na faktury elektroniczne itp. I tu można powiedzieć, że Covid-19 mocno przyspieszył naszą digitalizację i cyfryzację. Prawdopodobnie w innych okolicznościach trudno byłoby wprowadzić tak wiele zmian w tak krótkim czasie. To trudny rok, z jednej strony pełen wyzwań i obaw o bezpieczeństwo najbliższych oraz pracowników, z drugiej strony zaś taki, który jednoczy wokół wspólnego celu i daje poczucie, że razem, jako zespół, jesteśmy w stanie przejść przez wszystkie zawirowania.

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 10/2020.

ZNAJDŹ NAS: