Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM 4MOTION: sztuka sprzedaży

Tego jeszcze nie było. — Czego? — Spytacie. Był już przecież Volkswagen CC. Tak, ale miał o wiele krótszy rozstaw osi i mniejszy bagażnik. Ponadto zaprojektowano go ze znacznie mniejszym rozmachem. No i nie był w stanie sam zjechać na prawy pas autostrady, gdy kierowca zasłabnie. Pod każdym względem w Volkswagenie postawiono sobie wysoką poprzeczkę. Cel był jeden. Stworzyć samochód, który każdy lub przynajmniej prawie każdy będzie chciał mieć.

2017-09-04 10:21:10

Tak narodziło się, optycznie nieco zbyt masywne z przodu i znacznie lżejsze z tyłu, pięciomiejscowe Gran Turismo, zajmujące w hierarchii modeli Volkswagena miejsce powyżej popularnego Passata.

Mówiąc krótko, ten model — choć faktycznie zastępuje na rynku Volkswagena CC — nie jest jego następcą w linii prostej. Stopień nad nim plasuje się Phideon (następca Phaetona), opracowany specjalnie na rynek chiński. Arteon jest produkowany w Niemczech, w fabryce w Emden. To znacznie większy samochód niż CC — z rozstawem osi identycznym jak Škoda Superb: 2841 mm. Passat ma zaledwie 2791 mm, a CC tylko 2711 mm. To może oznaczać tylko jedno i to samo, co w Škodzie. Mnóstwo miejsca dla pasażerów tylnej kanapy. Siedząc tam, nawet wysokie osoby mogą zakładać nogę na nogę. Przestrzeni jest więcej niż potrzeba. Bagażnik Arteona o pojemności 563/1557 l jest jednak mniejszy niż w Superbie (625 l) i Passacie (586 l). Za to większy niż w CC (532 l).

Pod wieloma względami to przełomowy samochód we współczesnej historii Volkswagena. Jeszcze nigdy niemiecki koncern nie miał w swojej ofercie samochodu łączącego praktyczność z tak przestronnym, zwłaszcza dla pasażerów tylnej kanapy, wnętrzem i ogromnym bagażnikiem oraz wyjątkowym stylem. Zapowiada się przebój rynku, o ile cena nie ostudzi zapału nabywców. Na ulicy zwraca na siebie uwagę i wyróżnia się spośród innych aut w tej klasie. Jedni mówią, że osiągnięto tu już poziom estetyki typowy dla włoskich projektów, inni, że to przesada. O gustach nie będziemy dyskutować. Dlatego powiem tylko, że z całą pewnością ma charakter i jest „jakiś”, a to już bardzo wiele. Nowego Arteona sprawdziliśmy na krętych i wymagających, szwajcarskich przełęczach. Wybór padł na najmocniejszą wersję z 2-litrowym silnikiem TSI o mocy 280 KM i napędem 4MOTION. Ten zgrany tandem rozpędza auto do setki w 5,6 s., a to przekłada się na radość z jazdy.

Co jeszcze może się znaleźć pod maską?

Do wyboru mamy 6 wersji silnikowych TSI i TDI. Wszystkie o pojemności do 2 l i wszystkie z obowiązkowym w dzisiejszych czasach turbo. Pomyślano o możliwie najniższych kosztach użytkowania. Wymiany oleju przewidziano co 2 lata lub co 30 000 km. Pierwszy duży przegląd dla wersji z silnikami TSI i TDI o mocy 150 KM przypada po maksymalnie trzech latach lub przebiegu 60 000 km. 

Wiele materiałów eksploatacyjnych, np. olej w skrzyni biegów, w ogóle nie podlega wymianie.

Dlatego koszty serwisowe po czterech latach użytkowania i przejechaniu 60 000 km nie powinny przekroczyć 800 zł. Rodzi to obawy o trwałość jednostek napędowych. Wysilone, o małej pojemności, do tego jeszcze z wydłużonymi resursami serwisowymi. Z drugiej strony, rynkowa sytuacja Volkswagena każde myśleć, że niemieckiego koncernu nie stać na kolejną wpadkę i błędy. Wszystko obliczono tak, by klienci nie musieli z tego powodu korzystać z gwarancji.

Do wyboru są 3 odmiany benzynowe: 1.5 TSI (150 KM z funkcją odłączania cylindrów), 2.0 TSI (190 KM) i 2.0 TSI (280 KM), a także trzy warianty wysokoprężne 2.0 TDI (150, 190 i 240 KM). Każda jednostka napędowa może współpracować z 7-stopniową skrzynią DSG. W najmocniejszych odmianach jest montowana w standardzie, podobnie jak napęd 4MOTION. W kwestii spalania producent obiecuje przy najmocniejszym silniku 7,3 l/100 km. Przy spokojnej i przepisowej jeździe szwajcarskimi drogami nie tylko możemy się do tego wyniku zbliżyć, ale nawet go poprawić. W normalnej eksploatacji w naszym kraju powinniśmy jednak doliczyć do tego co najmniej 1-1,5 l. Najoszczędniejsza aktualnie propozycja to 150-konny diesel TDI z wynikiem 4,4 l.

Najnowocześniejsze systemy asystujące

Arteon to duża limuzyna w sportowym stylu z przebogatym wyposażeniem w systemy asystujące, takie jak proaktywna ochrona pasażerów zmniejszająca skutki wypadków. Teraz także w razie najechania na samochód z tyłu. Czujniki monitorują sytuację w odległości do 70 m za samochodem, przygotowując go na kolizję — jeśli wykryją, że nadjeżdżające z tyłu auto nie będzie w stanie wyhamować. System domyka wówczas szyby, zostawiając niewielką szparę, by zmniejszyć wzrost ciśnienia wywołany detonacją poduszek powietrznych i napina pasy, a także włącza awaryjne światła.

Najciekawszym pokładowym systemem bezpieczeństwa jest jednak Emergency Assist nowej generacji, który po wykryciu braku reakcji kierowcy wyśle najpierw ostrzeżenie sygnałem dźwiękowym i świetlnym. Jeżeli kierowca nie przejmie po tym kontroli nad pojazdem, system spróbuje go obudzić, gdy ten zaśnie lub zasłabnie. W tym celu nastąpi szarpnięcie hamulcami, a jeśli ono nie pomoże — rozpocznie się ostatnia faza procedury awaryjnej. Samochód automatycznie zatrzyma się, zjeżdżając w dodatku na prawy lub — jeśli będziemy w Anglii — lewy pas ruchu. Tak zaawansowanego rozwiązania w samochodach Volkswagena do tej pory nie było.

Pokładowy komputer odczytuje znaki, a nawigacja uwzględnia ograniczenia prędkości, automatycznie dostosowując ją do obowiązującej na danym odcinku, gdy korzystamy z aktywnego tempomatu. W praktyce nie zawsze działa to poprawnie. Ograniczenia prędkości ustawione na zjazdach potrafią jednak zmylić urządzenie i spowolnić pojazd, pomimo że nadal podążamy autostradą. Bez zarzutu sprawdza się to na razie tylko w Niemczech. System skalibrowano bowiem, biorąc za wzór tamtejsze oznakowanie dróg. Na podstawie danych z GPS i nawigacji reflektory optymalizują do nich wiązkę światła, zanim jeszcze samochód wejdzie w zakręt. Komputer na bieżąco i bardzo dokładnie ustala też sytuację na drodze i dostosowuje do niej trasę przejazdu, zawczasu ograniczając prędkość i przygotowując się na hamowanie.

Za kierownicą Arteona poczujesz się jak superagent?

To najwyższy poziom autonomii spotykany w najnowszych samochodach luksusowych i premium. Obecnie tak zaawansowanych systemów nie znajdziemy w żadnym innym modelu Volkswagena. Niska, sportowa sylwetka coupe z bezramkowymi szybami to obietnica dobrych osiągów. W połączeniu ze złotym, metalizowanym lakierem i czarnymi matowymi felgami całość prezentuje się świetnie. A jak jeździ? Mieliśmy okazję sprawdzić to na najbardziej krętych i malowniczych drogach Szwajcarii. O ile w całym kraju obowiązują ściśle respektowane ograniczenia prędkości, niepozwalające na sprawdzenie pełni osiągów choćby auta miejskiego, o tyle alpejskie przełęcze stanowią wyjątek. Nie zapuszcza się tu szwajcarska policja, bezlitośnie wystawiająca astronomicznie wysokie mandaty. Za przekroczenie prędkości w Szwajcarii można stracić samochód i trafić do aresztu, ale nie na przełęczy Furkapass i wiodącej przez nią drodze wijącej się aż na wysokość 2436 m. Największą atrakcją przyciągającą turystów z całego świata jest opuszczony hotel Belvedere, który zagrał w filmie Goldfinger z kultowej serii o przygodach Jamesa Bonda. Masowo ściągają tu nie tylko fani filmu z Seanem Connerym, ale też właściciele najszybszych, sportowych aut i motocykli, chcąc wypróbować tu możliwości swoich maszyn.

Czy za kierownicą Arteona można się na tej drodze poczuć się jak superagent? Zdecydowanie — ale o tym za chwilę — bo trzeba przyznać, że nowego, stylowego Volkswagena trudno zaliczyć w poczet sportowych samochodów.

Pomimo sporych rozmiarów (długość 4862 mm), zręcznie pokonuje ciasne zakręty.

W testowanym modelu bardzo pomagał w tym napęd 4MOTION z elektroniczną szperą, rozdzielający napęd między osiami z pomocą wielopłytkowego sprzęgła. Dzięki momentowi obrotowemu 350 Nm, dostępnemu już od 1700 obr./min oraz działającej bardzo szybko i sprawnie w trybie sportowym 7-biegowej skrzyni DSG samochód świetnie sobie radził z dynamicznym podjazdem na przełęcz. W sytuacjach ekstremalnych, gdy nie pamiętamy o dostatecznym dociążeniu przedniej osi, daje o sobie znać dość spora podsterowność. Prócz mocy właśnie to odróżnia Arteona od większości śmigających przez Furkapass supersamochodów. Na piątkę spisały się za to hamulce niewykazujące oznak przegrzania podczas równie szybkiego zjazdu pełnego częstych i mocnych dohamowań. Pochwalić trzeba również bardzo precyzyjny i świetnie informujący o tym, co dzieje się z kołami, progresywny układ kierowniczy oraz pewnie trzymające w zakrętach fotele.

Testowy samochód wyposażono też w opcjonalny pakiet wyciszenia wnętrza z podwójnymi, przyciemnianymi szybami, za który trzeba (i chyba warto) dopłacić 3000 zł. Ergonomia jest na wzorcowym poziomie. Wszystko tam, gdzie powinno być i intuicyjne w obsłudze. O ile na zewnątrz mamy awangardę — w środku znajdziemy doskonale nam znaną deskę rozdzielczą z najnowszego Passata. Dla miłośników marki z pewnością nie będzie to wada. Materiały są wysokiej jakości, podobnie jak montaż i dopasowanie elementów.

A co z tym Bondem? Może Arteon nie jeździ aż tak szybko, jak najlepsze samochody tajnego agenta królowej, ale wyposażenie wydaje się  wzięte rodem z laboratorium niezrównanego Q — specjalisty od niesamowitych gadżetów, z których James tak chętnie i spektakularnie korzystał. Największe wrażenie robi multimedialny system Discover Pro z ukrytym pod taflą szkła 9,2-calowym, dużym i bardzo czytelnym wyświetlaczem. Jest również wirtualny kokpit, czyli cyfrowe zegary, pomiędzy którymi może być prezentowana mapa.

Pokładowy superkomputer, czyli sterowanie gestami

Discover Pro umożliwia sterowanie gestami, a nawet wybór koloru podświetlenia wnętrza i sterowanie pracą aktywnego zawieszenia, dając więcej możliwości niż konkurencyjne samochody klasy premium. Nowy system umożliwia w pełni płynną regulację zawieszenia. Oznacza to, że oprócz preselekcji trybów jazdy mamy niemal pełną dowolność w doborze ustawień do własnych oczekiwań. Możemy też wybrać znajdujące się poza skalą tryby maksymalnego komfortu lub skrajnie twarde, sportowe zawieszenie.

Wyglądem ekranu zarządzamy, po swojemu porządkując poszczególne widoki. Mówiąc krótko, możliwości są takie, jak w tablecie z oprogramowaniem do sterowania większością funkcji auta. Zawiera on także, znany z innych modeli Volkswagena, system Car-Net, pozwalający załadować do pamięci zaprogramowaną wcześniej trasę, znaleźć najtańszą pobliską stację paliw lub dobrą restaurację, informuje o utrudnieniach w ruchu, np. zwierzętach stwarzających zagrożenie na autostradzie, wolnych parkingach i pogodzie u celu naszej podróży.

Co więcej, samochód może wezwać służby ratunkowe w razie wypadku i umożliwia nam bezpośrednie połączenie w celu wezwania pomocy. W połączeniu z mobilną aplikacją oferuje dodatkowo także zdalne sprawdzanie stanu paliwa, otwieranie i zamykanie samochodu, jego lokalizację, włączenie świateł lub klaksonu.

Dobry efekt, który zostawiają po sobie multimedia, psuje nieco wyświetlacz head-up display z plastikowym ekranikiem wysuwanym z podszybia, który jakością kontrastuje z resztą bardzo przyzwoicie wykonanych elementów wnętrza.  

Ceny i finansowanie. Rzut okiem na sieci dilerskie

Ceny Arteona startują z poziomu 127 690 zł za wersję 1.5 TSI. Testowana, 280-konna wersja to już ponad 250 000 zł. Koszt najdroższej wersji, którą wyposażymy w pełną listę oferowanych dodatków, to ok. 290 000 zł. Arteon jest dostępny w trzech poziomach wyposażenia: Essence, Elegance i R-line. Dla wszystkich odmian silnikowych dostępna jest dwusprzęgłowa przekładnia DSG, a najmocniejsze 2.0 TSI (280 KM) oraz 2.0 TDI (240 KM) w standardzie mają napęd na cztery koła 4MOTION.

Pozostaje jeszcze kwestia finansowania. W leasingu Easydrive najtańszą podstawową wersję możemy teoretycznie mieć już za 1277 zł miesięcznie. Przyjmując jednak cenę lepiej wyposażonej wersji na poziomie 200 000 zł i 10-proc. wkład własny oraz 36 miesięcy finansowania z rocznym limitem przebiegu na poziomie 20 000 km, zapłacimy ratę w wysokości 2000 zł netto miesięcznie. Idąc z duchem czasu, przedsprzedaż Arteona rozpoczęto w internecie. W ten sposób nabywców znalazło 30 aut. Dziś samochód jest już jednak dostępny w sieci dilerskiej Volkswagena w całym kraju.

Motto VW: „Pozwólmy o tym zdecydować klientom”

Arteon łączy sportowy wygląd z funkcjonalnością i rekordowo przestronnym wnętrzem. Pięciodrzwiowe auto jest wygodne jak limuzyna, ale przede wszystkim — to najbardziej zaawansowany technicznie model Volkswagena, wyposażony w kilka innowacyjnych systemów wspierających kierowcę. Czy to już klasa premium? W Volkswagenie skromnie mówią „Pozwólmy o tym zdecydować klientom”. Czekamy zatem na ich reakcje. Samochód trafił właśnie do polskich salonów sprzedaży i ma konkurować z Audi A5 Sportback. Wewnętrznie, w ramach koncernu. Z mojego, subiektywnego punktu widzenia, ze względu na przestronność wnętrza i pojemność przestrzeni bagażowej Arteon jest lepszym wyborem od każdego, dowolnie wybranego SUV-a. Zwłaszcza że podniesione zawieszenie to dziś tylko kwestia stylu i wyższej konsumpcji paliwa.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: