MINI John Cooper Works: legendarne samochody na sterydach

Wskrzeszenie legendarnej marki okazało się strzałem w dziesiątkę. MINI przebojem zdobyło swój fragment rynku i mocno wpisało się w historię współczesnej motoryzacji. W ciągu 17 lat stało się jeszcze bardziej elastyczne. Jak zmieniła się marka MINI pod skrzydłami BMW?

2017-11-22 09:49:01

Historia samochodów MINI sięga lat 60. XX w., kiedy na świecie szalał kryzys paliwowy. Wtedy też w Wielkiej Brytanii pojawił się pomysł stworzenia małego samochodu, który miał być ochroną przed kryzysem. Producentem małego auta była firma British Motor Corporation (BMC), która posiadała prawa do marki do 2000 r. Dzięki milionom sprzedanych egzemplarzy MINI szybko zdobyło miano kultowego i stało się ikoną europejskiej motoryzacji. W prestiżowym konkursie na „Samochód XX wieku” udało mu się zdobyć drugie miejsce.

Przed konstruktorami ówczesnego samochodu postawiono nie lada wyzwanie. Mieli stworzyć samochód o wymiarach 10×4×4 stopy (3×1,2×1,2 m), przy czym kabina pasażerska powinna mieć długość minimum 6 stóp (1,8 m). W ten sposób w 1959 r. zaprezentowano pierwszą generację o nazwie MINI Moris (równocześnie wytwarzano również Morisa jako Austin Moris i Wolseley 1000). Produkcja tego modelu, zarówno jego wariacji, jak i kolejnych generacji (których w sumie było trzy) wystartowała w 1959 r., zakończono ją w 2000 r. Warto zaznaczyć, że pierwszą generację stworzono w ponad 1 190 000 egzemplarzy, a łączna produkcja wszystkich „MINI-aków” do końca 2000 r. przekroczyła ponad 5 300 000 sztuk. To jedno z najbardziej legendarnych aut w historii.

Na początku XXI w. nowym właścicielem marki został niemiecki koncern BMW. Prawie od razu powstała idea stworzenia nowego, kultowego samochodu. BMW twierdziło, że jest to następca oryginalnego auta, jednak wielu entuzjastów i fanów legendarnego Morisa odrzuca to twierdzenie. Nowe MINI zdecydowanie różniło się od klasyka – było o 55 cm dłuższe, 30 cm szersze i o ponad 400 kg cięższe. Jednak wielu klientów od razu pokochało nowe auto.

W ciągu siedmiu lat wyprodukowano ponad milion egzemplarzy, do dnia dzisiejszego powstały trzy generacje, a cały projekt zdecydowanie się rozwinął.

Obecnie paleta modelowa liczy pięć modeli, chociaż w historii nowego MINI zdarzały się momenty, że było ich aż osiem. Do testu udostępniono nam trzy auta w najmocniejszych odmianach sygnowanych przez MINI John Cooper Works. Oto 3-drzwiowe MINI JCW, MINI Clubman JCW i MINI Countryman JCW. Co te auta łączy? Co je wyróżnia? Sprawdźmy.

Przede wszystkim są to samochody stworzone na potrzeby rynku. Klasyczne auto powoli przestało wystarczać klientom, którzy oczekiwali od producenta kolejnych wariacji. Chociaż początkowo wytwarzane było klasyczne auto, to z czasem MINI ugięło się pod presją konsumentów. Ci potrzebujący bardziej „przestronnego” samochodu (chociaż, jak później pokażemy, różnice w wymiarach są naprawdę niewielkie) i z większym bagażnikiem, zdecydują się na model Clubman. Ci, którym brakuje wyższego auta, mają do dyspozycji Countrymana. Zobaczmy zatem, co oferują poszczególne modele.

MINI Hatchback i nawiązanie do MINI Morisa

Klasyczna linia nadwozia MINI Hatchback najbardziej nawiązuje do legendarnego MINI Morisa. Pudełkowaty kształt został zachowany, jednak kiedy postawimy te auta obok siebie, to łatwo zauważyć, że BMW zdecydowanie „ugrzeczniło” nowszą wersję. Miało to na celu nie tylko unowocześnienie sylwetki, ale przede wszystkim względy bezpieczeństwa. Obecnie produkowane auto mierzy 3874 mm długości, 1727 mm szerokości i 1414 mm wysokości przy rozstawie osi 2495 mm. Masa własna MINI John Cooper Works to 1280 kg. Względem bardziej klasycznych odmian (MINI Cooper, MINI Cooper S itp.) JCW charakteryzuje się bardziej zadziorną stylistyką. Ma przemodelowane zderzaki z przodu i z tyłu, bardziej uwydatniony spojler na klapie bagażnika oraz dwie duże końcówki układu wydechowego. Nie zapomniano również o 18-calowych felgach, które idealnie komponują się z całą karoserią.

Wnętrze „seryjnego” MINI jest dość przestronne – jak na tak niewielkie auto.

Fani najostrzejszych odmian JCW mogą poczuć się jednak rozczarowani, bowiem w porównaniu do nadwozia zmian wewnątrz jest niewiele. Jedynie napisy na progach, małe logo na prędkościomierzu oraz dodatkowe wskaźniki (turbodoładowania, ciśnienia oleju oraz stoper) na podszybiu wyróżniają zadziorną odmianę. Miejsca na przednich fotelach jest pod dostatkiem, jednak kiedy z przodu usiądzie rosła osoba, to w tylnej części ta ilość drastycznie spada. Wrażenie lekko klaustrofobicznej przestrzeni potęgują niewielkie szyby i ciemne wnętrze. Bagażnik również nie zachwyca, oferując 211 l pojemności. Na szczęście najwięcej dzieje się pod maską.

Tutaj pracuje 2-litrowy, turbodoładowany silnik benzynowy. Generuje on 231 KM i 320 Nm, co przy dość niewielkiej masie zapewnia pokaźne osiągi. 100 km/h osiągane jest w 6,1 s, a prędkość maksymalna to 246 km/h. Znakomicie czuć to podczas jazdy. MINI John Cooper Works to prawdziwa „petarda” i może zaskoczyć niejednego kierowcę mocniejszego auta. Wszystko przy symfonii basowego brzmienia i tzw. strzałów z wydechu, które towarzyszą prawie każdorazowemu odpuszczeniu gazu. Prowadzenie też jest na istnie kosmicznym poziomie. Dzięki niewielkim wymiarom dodatkowo potęgowane jest wrażenie przyspieszenia i osiągania wyższych prędkości. Zdecydowanie warto skupić się na tym aucie. Ceny zaczynają się od 133 700 zł.

MINI Clubman jako bardziej klasyczna odmiana

Idąc z duchem czasu, MINI rozbudowało swoją ofertę o bardziej praktyczne odmiany. Zgodnie z ideą marki próżno jednak szukać tutaj prawdziwej praktyczności. MINI Clubman to tak naprawdę mocno przedłużone klasyczne MINI, w którym zmieniono stylistykę tylnego pasa oraz powiększono bagażnik. Zgodnie z wymiarami Clubman JCW mierzy 4253 mm długości, 1800 mm szerokości i 1441 mm wysokości przy rozstawie osi 2670 mm. To o 379 mm więcej w długości, 73 mm więcej w szerokości i 27 mm więcej w wysokości. Odległość między osiami zwiększyła się o 175 mm. Suche liczby obiecują większe auto i większą przestrzeń wewnątrz. Czy tak faktycznie jest?

Największą zmianą wewnątrz Clubmana jest przede wszystkim dodatkowa para bocznych drzwi. Auto jest 5-drzwiowe, co oznacza zerwanie z tradycją klasycznego MINI. Dzięki takiemu rozwiązaniu zdecydowanie łatwiej wsiąść do środka i zająć miejsce w tylnym rzędzie. Dodatkowo powiększony został bagażnik, który oferuje 360 l, łatwo powiększalny do 1250 l. Jednak aby dostać się do bagażnika, należy otworzyć dwuskrzydłowe drzwi, które od razu zdradzają, że w projekcie styl i design jest ponad wszystkim. Nie jest to najbardziej praktyczne rozwiązanie, ale zdecydowanie rzuca się w oczy za każdym razem.

Podobnie jak w przypadku klasycznego MINI JCW, pod maską Clubmana, pracował 2-litrowy benzyniak o mocy 231 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Największa różnica była w przekazaniu mocy. Ta w Clubmanie trafiała na wszystkie koła, a w klasycznym Hatchbacku już tylko na przednią oś. Różnice były odczuwalne – zwłaszcza na mokrej nawierzchni. Tam, gdzie Clubman pewnie i zdecydowanie przyspieszał, w klasycznym aucie trwała walka o przyczepność. Minimalnie dłużej też trwa przyspieszenie do 100 km/h ze startu zatrzymanego (6,3 s), mniejsza jest też prędkość maksymalna (238 km/h). Mimo to Clubman dostarcza bardzo pozytywnych wrażeń. A to wszystko od 151 900 zł.

MINI Countryman - stylowe i przestronne

Podobnie jak w przypadku Clubmana, Countryman jest odpowiedzią na potrzeby klientów. Obecne auto ma trafić do osób potrzebujących stylowego samochodu, które nie będą bały się zjechać w bardzo delikatny teren lub zdobyć bardzo wysokie krawężniki. Wzięto zatem klasyczne MINI, dołożono drugą parę drzwi, mocno napompowano nadwozie, delikatnie zwiększono prześwit i dorzucono napęd na cztery koła. W przypadku testowanego egzemplarza nie zapomniano również o dodatkowym zastrzyku mocy. Efekt? Powstało przestronne auto, które nadal pozostaje bardzo stylowe. MINI Countryman JCW mierzy 4299 mm długości, 1822 mm szerokości i 1557 mm wysokości, a między osiami jest 2670 mm odległości. To o 425 mm długości, 95 mm szerokości i 143 mm wysokości więcej niż w klasycznym MINI. Rozstaw osi jest większy o 175 mm.

Wnętrze auta jest także bardziej przestronne. W przypadku Countrymana można nawet nie odczuwać klaustrofobii, która może towarzyszyć siedzeniu w dwóm poprzednim autom. Miejsca jest wyraźnie więcej niż w klasycznym aucie i Clubmanie. Nawet bardziej rosłe osoby spokojnie zmieszczą się na tylnej kanapie, a bagażnik oferuje nawet dwa razy więcej przestrzeni niż Hatchbacku – 450 l, które można powiększyć do 1350 l. Dostęp do bagażnika mamy poprzez klasyczną klapę, która powoduje, że Countryman jest najbardziej klasycznym i praktycznym MINI.

Pod maską testowanego egzemplarza pracował ten sam silnik, co w przypadku dwóch pozostałych aut. To 2-litrowy benzyniak, który generuje 231 KM i 350 Nm momentu obrotowego, co pozwala na katapultowanie auta do 100 km/h w czasie 6,5 s. Prędkość maksymalna to 234 km/h. Mimo iż wartości są gorsze niż w przypadku Hatchbacka i Clubmana, to auto w żaden sposób nie odstaje od pozostałych „MINI-aczy” w radości i frajdzie z jazdy. Co więcej, Countryman JCW jest najbardziej komfortowy z całej trójki – chociaż w przypadku tych aut trudno mówić o komforcie, bo wszystkie trzy są bardzo twardo zestrojone. Wszystko od 162 700 zł.

Na koniec krótkie podsumowanie. Gama modeli MINI jest bardzo praktycznie zbudowana. Chociaż wszystkie trzy auta są mocno indywidualne, to łączy je styl i design. Na pierwszym miejscu stawia się tu klienta i chęć podkreślenia jego wyjątkowości. Praktyczność i codzienność schodzi na zdecydowanie dalszy plan. Czy takie rozwiązania się sprawdzają? Wysokie słupki sprzedaży zdecydowanie to potwierdzają.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: