Range Rover Velar R-Dynamic D275 HSE – luksus ponad wszystko

Range Rover Velar swoją premierę miał w 2017 roku. Był to całkowicie nowy model w ofercie Land Rovera. W momencie debiutu wzbudził duże zainteresowanie osób z branży motoryzacyjnej. Nadwozie wygląda efektownie, a minimalistyczne wnętrze i nowoczesne systemy stanowią niejako wisienkę na torcie. W związku z tym, czy niemieckie i japońskie SUV-y powinny czuć się zagrożone?

2019-08-29 10:09:33

Do testu otrzymałem wersję R-Dynamic, o wartości katalogowej ponad 460 tys. zł. Velar to niezwykle luksusowy SUV, mocno spokrewniony z Jaguarem F-Pacem. To samochód, który nie jest typową terenówką, próżno w nim szukać np. reduktora i blokady mechanizmu różnicowego. Sam producent przyznaje, że to konstrukcja nastawiona na długie przejazdy autostradami, a nie błotnistymi leśnymi odcinkami, i z praktyki wiem, że dokładnie tego oczekują klienci. 

Magia luksusu

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten model, ujął mnie jego wygląd zewnętrzny, do dziś odnoszę wrażenie, że to bardziej prototyp, a nie auto produkcyjne. Ten projekt doskonale pokazuje, że nie potrzeba wymyślnych kształtów, aby wydobyć piękno. Podchodząc do Velara pierwsze na co zwrócimy uwagę, to wysuwające się klamki. Przód auta jest bardzo masywny, dominuje na nim nazwa modelu, i ogromny zderzak z dość wąską atrapą chłodnicy. Reflektory zostały wykonane w technologii LED i tworzą niejako przejście do linii bocznej. Egzemplarz testowy miał zamontowane duże 21-calowe, aluminiowe koła, które idealnie pasują do bryły tego wozu i dwukolorowej konfiguracji nadwozia. Tył zaś charakteryzują wąskie lampy, niewielki spojler i dwie dość szerokie maskownice wydechu.

Największej magii luksusu doświadczymy we wnętrzu. Tutaj również dominuje prosta linia, i co ważniejsze, szlachetna jakość materiałów wykończeniowych. Kokpit prawie całkowicie został pozbawiony przycisków, zastąpiły je dwa 10-calowe, dotykowe ekrany, i jeden 12,3-calowy - w miejscu analogowych zegarów.

Jakość grafiki stoi na bardzo wysokim poziomie, widać duży postęp względem nieco starszych modeli koncernu z przed lat. Interfejs został stworzony przy współpracy z firmą Panasonic, co wpłynęło oczywiście pozytywnie na efekt końcowy, jednakże nie do końca rozumiem dlaczego nie dopracowano intuicyjności obsługi. Niekiedy, żeby znaleźć daną funkcję, trzeba się naszukać, a to może być irytujące. Minusem dotykowych paneli jest również to, że wymagają czasem odrywania wzroku od drogi. Producent wyeliminował także przyciski z kierownicy, a zastąpił je gładzikami, które zmieniają swoje funkcje i sposób regulacji w zgodzie z tym, co akurat chcemy zmieniać. Muszę przyznać, że to się sprawdza.

Jak już wspomniałem, jakość wykończenia wnętrza to klasa premium w czystej postaci, a nawet coś więcej. To także balans pomiędzy tradycją marki a innowacją.  Idealnie dobrana brązowa skóra, liczne przeszycia, aluminiowe wstawki, fortepianowa i matowa czerń budują nastrój, którego niekiedy próżno szukać u konkurencji. Brytyjskie samochody pod względem stylu potrafią nie mieć sobie równych, i kropka. Taka ich natura i to jest piękne. Wiem oczywiście, że to wszystko kosztuje, ale nie myślmy o tym teraz.

Z przodu miejsca jest sporo, fotele są przewygodne i odpowiednio przytrzymują ciało z zakrętach. Co ciekawe z tyłu miejsca nie jest przepastnie dużo, ale finalnie nie można narzekać na brak komfortu. Dwie osoby będą podróżowały w odpowiednich jak na tę klasę aut warunkach. Miejsca na bagaż jest pod dostatkiem, jednak mając ciężką torbę, należy pamiętać o wysokim progu załadunku.

Pewne prowadzenie

Velarem aż szkoda wjeżdżać w cięższy teren, zresztą, on i tak nie ma ambicji stricte przeprawowych. Samochód może posiadać pneumatyczne zawieszenie o regulowanym prześwicie, zbudowany został na aluminiowej ramie, ma efektywny i aktywny napęd na cztery koła, a to sprawia, że poza drogą asfaltową potrafi radzić sobie mimo wszystko całkiem sprawnie. Głębokość brodzenia wynosi 65 cm i bez problemu wjedzie np. w kopnym śniegu na szczyt niejednej górki. Kierowcę wspomaga również system Terrain Response.

Na drodze asfaltowej Velar prowadzi się bardzo pewnie, przewidywalnie i precyzyjnie. Jednak pokonując zakręty trzeba pamiętać, że jedziemy dużym i dość ciężkim samochodem. Zawieszenie pneumatyczne zapewnia wysoki komfort podróży, choć skuteczność filtrowania nierówności mogłaby być nieco lepsza. Wpływ na taki stan rzeczy mogły mieć 21-calowe felgi z niskim profilem opony. Długie odcinki autostrad to idealne środowisko dla tego auta.

Pod maską testowanego Velara pracował sześciocylindrowy silnik diesla o pojemności 3 litrów i mocy 275 KM. Charakterystyka pracy pasuje do tego samochodu. Moment obrotowy o wartości ponad 600 Nm i ww. moc sprawiają, że auto bez zająknięcia nabiera prędkości ze startu zatrzymanego. Elastyczność także jest pierwszorzędna, a 8-biegowa skrzynia, przełożenia zmienia w mgnieniu oka, i nie „zastanawia się” zbyt długo w momencie kiedy wciśniemy pedał przyspieszenia do końca. Wpływ na dobrą efektywność pracy ma również zastosowane podwójne turbodoładowanie sekwencyjne. W momencie kiedy jedziemy bardzo spokojnie, Velar odwdzięczy się spalaniem rzędu 8,0 – 8,5 l/100km. Realnie trzeba liczyć w warunkach mieszanych 10 - 11 l/km, i to bardzo rozsądny wynik w tak dużym samochodzie.

Cennik otwiera kwota 239 900zł brutto. W standardzie klient otrzymuje m.in.  8-biegową skrzynię automatyczną, Terrain Response, system kontroli stabilności, trakcji i zapobiegający dachowaniu, a także 18-calowe koła z oponami wielosezonowymi, tempomat, dostęp bezkluczykowy, czy też asystenta pasa ruchu. Podstawowy silnik to dwulitrowy diesel o mocy 180 KM. Do wyboru mamy oczywiście szeroką paletę kolorów i pakietów wyposażenia dodatkowego, a to oznacza, że kwotę bazową można bez problemu podwoić. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od auta. U dealera marki dostępne jest również finasowanie o nazwie Land Rover Premium Lease. Warto także zapoznać się z ofertami promocyjnymi, ponieważ jest szansa znaleźć egzemplarz korzystniejszej cenie.

Szczerze powiem, że niechętnie zwróciłem udostępniony egzemplarz do parku prasowego. Najchętniej bym go zatankował, i ruszył w dalszą trasę. Obojętnie gdzie. Velar bardzo mi podpasował, znalazłem w nim to, czego oczekuję od tego typu aut. Czy konkurencja ma się czego bać? I tak, i nie. Mimo tego, że to bardzo dobre auto, to i tak ciężko będzie przekonać klienta marek japońskich czy też niemieckich do produktu brytyjskiego. Tym bardziej, że ich oferta dynamicznie się rozrasta. Choć nie jest to oczywiście niemożliwe.

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: