Spotkanie ze zmodernizowanym Oplem Insignią

Opel jest świadomy popularności swojego flagowego modelu wśród odbiorców instytucjonalnych. Z tego względu utrzymanie Insignii w dobrej formie stało się kluczową kwestią, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Jednak czy wprowadzone zmiany wystarczą?

2020-12-14 16:00:53

W firmowych flotach liderami od lat są samochody od Skody, Volkswagena oraz Opla. Ten ostatni zasłynął przede wszystkim za sprawą modeli: Astra oraz Insignia. Zwłaszcza ten drugi spotkał się dobrym odbiorem wśród pracowników podróżujących na długich dystansach, a w bogatszych odmianach, idealną opcją dla menadżerów wyższego szczebla. Nie ma się co dziwić. W końcu poliftingowa odmiana mierzy 4919 mm (liftback). Jest to więcej od kultowej Skody Superb, która ma 4869 mm długości.  

Co się jeszcze zmieniło?

Najwięcej zmian widać na froncie. Insignia otrzymała nowe reflektory, które zaczęły korespondować z nowym wizerunkiem marki. Widać to zwłaszcza po listwie świateł do jazdy dziennej, która została przeniesiona z górnej części lamp na ich dół – podobnie jak w Oplu Corsie. Ponadto reflektory LED stały się standardem w każdej odmianie. W wyższych wariantach można natomiast wybrać ich bardziej zaawansowaną odmianę – IntelliLUX z 84 elementami świetlnymi na lampę.

Inne zmiany jakie można dostrzec w stylistyce auta są: zmieniona atrapa chłodnicy i przeprojektowany kształt zderzaka. Z tyłu natomiast zniknęło oznaczenie modelu oraz wariantu silnika, które do tej pory były umieszczone na klapie bagażnika, jak też w wprowadzono reflektory w pełni LEDowe oraz w zderzaku znalazło się miejsce na atrapy układu wydechowego.

Wnętrze po staremu

O dziwo wnętrze poliftingowej Insignii zostało zachowane bez większych zmian. Przez to Opel pozostał w tyle za konkurencją. Ciężko ocenić czy jest to błąd. Bez wątpienia ten model stał się ewenementem na rynku, który nadal króluje pod względem ergonomii wnętrza, gdzie większość funkcji steruje się w tradycyjny sposób, za pośrednictwem przycisków i pokręteł.

Systemy na rzecz bezpieczeństwa

Opel, podobnie jak większość producentów sprzedających swoje auta w Europie, kładzie silny nacisk na bezpieczeństwo. Z tego względu Insignia została doposażona o system rozpoznawania pieszych i rowerzystów. Dodano również ikonę wyświetlającą się na hed-up’ie jeżeli przed autem znajdzie się pieszy albo rowerzysta. Poprawiono również kamerę cofania, która w końcu jest lepszej jakości. 

Mniejszy wybór

Poliftingowa odmiana Opla Insignii została okrojona z jednostek napędowych. W obecnej chwili do wyboru można wybrać jeden z czterech wariantów silnikowych. W tym są dwie wersje 2-litrowej jednostki benzynowej o mocach 170 i 200 KM (oba połączone z 9-biegowym automatem) oraz dwa diesle: 1,5-litra o mocy 122 KM oraz 2-litrowy generujący 174 KM. Oba warianty wysokoprężne mogą być zsynchronizowane z 6-biegową przekładnią manualną lub 8-biegowym automatem.

Nieco większy wybór jest w przypadku wersji wyposażenia. Tutaj Opel dosłownie zaszalał, gdyż można wybrać jedną z 7-wariantów: Edition, Business Edition, GS Line, GS Line+, Elegance, Business Elegance oraz Ultimate.

Dla menadżera z budżetem

Wraz z wprowadzeniem polifitnowej Insignii zmienił się również jej cennik. Najtańszy wariant stanowi 1,5-litorwy diesel o mocy 122 KM w wyposażeniu Edition, kosztujący od 123 300 zł. Za doposażenie auta w automatyczną skrzynię biegów (dla diesla jest jego 8-biegowy wariant) trzeba dopłacić 8 tys. zł (od 131 300 zł). Mocniejszy wariant Diesla (174 KM) otwiera cennik kwotą od 147 400 zł (wyposażenie: GS Line).

Wybór benzyny wiąże się z bogatszym wyposażeniem, gdyż jako podstawowy wariant przyjęto GS Line. Jednak to przekłada się na cenę. Podstawowy model o mocy 170 KM z 9-biegowym automatem kosztuje od 144 800 zł. Z kolei 200-konna odmiana to wydatek o 8 tys. więcej (152 800 zł). Opel zaoferował swoim klientom również wariant z napędem na cztery koła AWD. Jest on dostępny wraz z najmocniejszym dieslem. Cena takiego auta zaczyna się od 168 400 zł.

Na koniec słów parę

Opel Insignia mimo upływu lat nadal wydaje się być w formie. Oczywiście w porównaniu do konkurencji pozostaje z tyłu, zwłaszcza jak popatrzy się na wnętrze. Nie znajdziemy w nim w pełni elektronicznej tablicy rozdzielczej, a centralny wyświetlacz mimo swojej czytelności jest stosunkowo małych rozmiarów. Ponadto wybór jednostek napędowych jest mocno okrojony. Brakuje też odmiany hybrydowej, co w przypadku innych aut z segmentu D zaczyna być pozycją obowiązkową.

Nie da się jednak ukryć, że Insignia zyskała po wprowadzonych modernizacjach i przy okazji pozostała, w pewnym stopniu, analogowa w cyfrowym świecie.

Autor tekstu: Maciej Gis

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: