Popularność SUV-ów – znak czasów czy chwilowa moda?

Według danych zebranych przez firmę analityczną JATO Dynamics w 2017 r. SUV-y i crossovery stanowiły 34% rejestracji wszystkich nowych samochodów na świecie – zwiększając udział w rynku o 11,6% względem 2014 r. Nie da się zatem ukryć, że auta o nadwoziu tego typu są hitem sprzedażowym i nie ma przesłanek, by przewidywać, że wzrost ich popularności zostanie zahamowany. Co takiego mają w sobie, że zyskują tak duże uznanie w oczach kolejnych klientów?

2018-09-03 09:51:24

Kilka cech SUV-ów i crossoverów można uznać za uniwersalne – wszystkie samochody tego typu oferują podwyższone nadwozie, a co za tym idzie, wyższą pozycję za kierownicą. U wielu kierowców – zwłaszcza kobiet – przekłada się to na wzmocnione poczucie bezpieczeństwa. Konsekwencją budowy SUV-ów jest również większy prześwit, który przydaje się nie tylko w terenowych zastosowaniach, ale także w zmaganiach z elementami infrastruktury stworzonej przez człowieka. Mniejsze samochody tego typu są również przestronniejsze w środku niż klasyczne hatchbacki, dzięki czemu są bardziej uniwersalne.

Żeby nie było zbyt pięknie – wyższe nadwozie nie oznacza jedynie zalet. Wadą takich konstrukcji jest pogorszenie właściwości jezdnych w porównaniu z niższymi samochodami. Są oczywiście różne SUV-y i różne np. sedany, ale uśredniając: pojazdy o środku ciężkości umiejscowionym na mniejszej wysokości będą delikatniej przechylać się podczas jazdy i lepiej zachowywać w zakrętach. Bardziej masywna bryła przekłada się również na wyższe spalanie.

Pomimo zbioru wspólnych cech wynikających z założeń budowy SUV-ów, producenci starają się o wyróżnienie swoich konstrukcji na rynku – czy to nadając im bardziej unikalną tożsamość, czy to poprzez zagospodarowywanie rynkowych nisz, aby możliwie skutecznie dopasować te samochody do potrzeb różnych grup klientów.

Właściwości terenowe

Jeep na cechę, która ma wyróżnić go z grona rywali rynkowych, wybrał właściwości terenowe – co w sumie jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę historię tej marki. Model Renegade, czyli średniej wielkości SUV, już na pierwszy rzut oka nawiązuje swoją bryłą do jednego z symboli samochodów na bezdroża, czyli Wranglera. W środku można w nim znaleźć kilka sympatycznych dodatków, budujących terenowy klimat – takich jak czerwone pole obrotomierza zastąpione grafiką błota czy napis „SINCE 1941”, nawiązujący do czasu powstania pierwszego modelu dla armii amerykańskiej.

Ale nie tylko kwestie estetyczne mają wyróżniać Renegade’a na rynku. W wersji TrailHawk (od 128 500 zł) prześwit tego samochodu wynosi 21 cm, podwozie ma wzmocnione osłony, a na pokładzie znajduje się reduktor i napęd 4×4. Są to cechy potrzebne stosunkowo niewielkiej liczbie klientów, ale unikalne dla Renegade’a i wyróżniające ten model z grona bezpośrednich konkurentów. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by Jeepa kupić w bardziej „cywilnej” odmianie, za cenę startującą od 70 900 zł. Dostajemy wtedy napęd na przednią oś, bardziej miejski silnik 1.6 E-Torq 110 KM, bagażnik mający 351 l i przestronny, dzięki kwadratowej bryle, przedział dla pasażerów. Terenowy duch jest obecny nawet w takiej bazowej odmianie.

Na właściwości terenowe postawiła również Dacia w modelu Duster. W tym przypadku jednak celem producenta nie było dostarczenie najlepszego off-roadowego samochodu w segmencie, ale uzyskanie najkorzystniejszego współczynnika możliwości jazdy po bezdrożach do ceny. Większość SUV-ów oferuje bowiem opcję zakupu wersji z 4×4, ale za 53 400 zł trudno jest kupić nowe auto tego typu z napędem na wszystkie koła.

W Dacii jest to możliwe, bo za wspomnianą kwotę otrzymujemy wersję Essential z silnikiem benzynowym SCe 115 KM 4×4. Lista wyposażenia nie zawiera wtedy chociażby klimatyzacji, ale fakt zostaje – za cenę średnio wyposażonego hatchbacka z segmentu B dostaje się samochód, którym ze zdecydowanie mniejszymi obawami można zjeżdżać z asfaltu. Niska cena Dacii Duster jest dużym magnesem również dla klientów, którzy nie poszukują napędu na wszystkie koła, a po prostu chcą mieć SUV-a prosto z fabryki za niską cenę. Model ten z cennikiem startującym od 39 990 zł od lat utrzymuje się w czołówce najlepiej sprzedających się aut tego typu w Polsce.

Średnie SUV-y

Zdecydowana większość SUV-ów użytkowana jest jednak jak „zwykłe” samochody, a dla ich nabywców właściwości terenowe czy napęd 4×4 nie są kluczową kwestią. Liczy się atrakcyjny wygląd, przestronność kabiny, rozsądnie mocny silnik i tymi cechami bardzo wielu producentów rywalizuje o uznanie klientów poszukujących samochodu tej klasy o średnich gabarytach.

Do ich grona należy Nissan, wystawiający „do walki” model Qashqai, którego pierwsza generacja przed laty przecierała szlaki, pokazując, że konsumenci są zainteresowani samochodami tego typu. W chwili obecnej w salonach sprzedaży dostępne jest drugie wcielenie tego modelu, które debiutowało w 2013 r., a w 2017 r. przeszło lifting.

Cena tego modelu startuje od 79 750 zł za bazową wersję Visia z silnikiem benzynowym 1.2 DIG-T o mocy 115 KM. Nabywca dostaje w niej manualną klimatyzację, radio z Bluetooth, elektrykę szyb i lusterek, pakiet systemów bezpieczeństwa, a także 401 l przestrzeni na bagaże. Cennik zamyka topowa odmiana Tekna+ z ceną od 118 850 zł, a kwotę tę powiększyć można, dokupując system półautonomicznej jazdy ProPILOT. Bez ingerencji kierowcy utrzymuje on odległość od poprzedzającego pojazdu, a także sam koryguje tor jazdy, aby samochód pozostał na swoim pasie. Nie jest to jedyny tego typu system obecny na rynku, ale zazwyczaj tacy asystenci oferowani są w samochodach premium, a Nissan oferuje ich również w swoim SUV-ie. Tutaj warto oczywiście nadmienić, że tego typu rozwiązania mają jedynie wspierać kierowcę w jeździe, a nie zwalniać go z konieczności zachowania maksymalnej uwagi na drodze.

Grupa VAG weszła w świat średniej wielkości SUV-ów w podobnym okresie co Nissan, ponieważ w 2007 r. zadebiutowała pierwsza generacja modelu Tiguan. W 2015 r. model ten doczekał się nowego oblicza, które sprzedawane jest obecnie w cenie startującej od 97 790 zł za wersję Trendline z silnikiem 1.4 TSI 125 KM. W cenie tej zawarte są manualna klimatyzacja, radio z Bluetooth, czujnik deszczu, samościemniające się lusterko wsteczne czy asystenci bezpieczeństwa, zawierający system awaryjnego hamowania czy utrzymywania samochodu na pasie ruchu. Tiguan ma duży bagażnik o pojemności 615 l.

Zdecydowanie później do tego segmentu dołączyła Škoda, która w 2017 r. pokazała model Karoq. Względem Volkswagena Tiguan model ten w paru miejscach jest mniej dopieszczony, np. w kwestii zastosowanych materiałów wykończeniowych i ma trzy-, zamiast czterocylindrową jednostkę napędową w podstawie, ale nadrabia to ceną, która startuje od 87 900 zł, za którą dostaje się silnik 1.0 TSI 115 KM. Wyposażenie zawiera za to dwustrefową automatyczną klimatyzację, tempomat, radio z Bluetooth, czujniki parkowania z tyłu czy aluminiowe felgi 17-calowe. Bagażnik w Škodzie liczy 521 l.

Również SEAT w ostatnim czasie prowadził swojego przedstawiciela w gronie średniej wielkości SUV-ów – czyli model Ateca. Jest to bliźniacza konstrukcja względem Karoqa, dlatego auta ta dzielą bazowe silniki 1.0 TSI 115 KM. Zbliżona jest w nich także pojemność bagażnika i w przypadku SEAT-a Ateca wynosi 510 l. Jednocześnie trochę inaczej skonstruowany jest tu cennik. Samochód w bazowej odmianie dostępny jest od 79 700 zł, ale jest on wyposażony gorzej od Škody – ma stalowe felgi 16-calowe zamiast aluminiowych o cal większych czy manualną klimatyzację.

Osoby zainteresowane SUV-em pochodzącym z grupy VAG mają zatem trzy porównywalne, ale jednak różniące się wyjściową ceną modele – tak, aby każdy znalazł coś dla siebie. Na osoby, które chcą mocniej doposażyć swoje samochody, obojętnie czy SEAT-a czy Volkswagena, czeka bardzo dużo opcji dodatkowych, wśród których wypada wspomnieć o wirtualnym kokpicie – czyli ekranie LCD, znajdującym się w miejscu klasycznych zegarów. Coraz więcej producentów stosuje tego typu rozwiązania, ale te proponowane w samochodach grupy VAG są jednymi z bardziej dopracowanych na rynku.

Koreańscy producenci również nie stronią od produkcji tego typu samochodów. I tak np. KIA oferuje model Sportage, który startuje z ceną 75 990 zł za wersję S, pod której maską pracuje silnik 1.6 GDI o mocy 132 KM. Producent ten, w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych, proponuje bazową jednostkę napędową bez turbiny, za to legitymującą się wyższą mocą 132 KM. W standardzie dostaje się w odmianie S manualną klimatyzację, elektrykę szyb i lusterek czy systemy bezpieczeństwa, ale brakuje chociażby możliwości połączenia systemu audio przez Bluetooth i sterowania z kierownicy. Aby mieć te elementy, należy wydać 82 990 zł za lepiej wyposażoną wersję M. Bagażnik Sportage ma 503 l pojemności.

Z kolei Hyundai oferuje klientom model Tucson, za który należy zapłacić minimum 86 490 zł, za odmianę z takim samym jak w KII wolnossącym silnikiem benzynowym 1.6 GDI 132 KM. Wyposażenie jest tu jednak bogatsze, bo zawiera np. radio z Bluetooth czy 16-calowe felgi aluminiowe. Pojemność bagażnika to 513 l.

W teren zabudowany

Pomimo tego, że prawo nie zabrania wjazdu do miasta SUV-em dopuszczonym do ruchu, to jednak im mniejsze rozmiary nadwozia, tym łatwiej w terenie zabudowanym można się poruszać. Biorąc to pod uwagę, coraz więcej producentów oferuje swoim klientom również bardzo kompaktowe, podwyższone modele.

Jednym z nich jest Ford, który stosunkowo niedawno, bo w 2017 r., wprowadził na rynek w Polsce model EcoSport. Zwlekał z tym sporo, ponieważ globalnie EcoSport debiutował już w roku 2012 – ale dopiero po dużym liftingu przeprowadzonym ostatnio trafił do salonów między innymi nad Wisłą. Porównanie jego rozmiarów z Fiestą, od której jest dłuższy o jedynie 6 cm, potwierdza to, co wspominałem w poprzednim akapicie – że kompaktowe SUV-y, bez generowania nadmiernego dodatkowego stresu dla kierowcy podczas manewrowania, mogą służyć za auta do miasta.

Ford EcoSport dostępny jest w cenie zaczynającej się od 66 830 zł, w ramach której pod maską otrzymamy silnik 1.0 EcoBoost 100 KM, na liście wyposażenia obecna jest chociażby klimatyzacja manualna, radio z Bluetooth czy skórzana kierownica. W bagażniku do dyspozycji oddanych zostało 356 l.

Innym stosunkowo świeżym przedstawicielem grona kompaktowych SUV-ów jest Citroën C3 Aircross, będący bardziej „napompowaną” odmianą zwykłego hatchbacka C3. Oryginalne linie nadwozia można dodatkowo personalizować, stosując różne jego kombinacje kolorystyczne. Miejskie SUV-y często starają się przyciągnąć klientów młodzieżowym, lifestyle’owym wyglądem i przypadek Citroëna jest tego przykładem.

C3 Aircross kosztuje od 52 900 zł w wersji Live z silnikiem wolnossącym 1.2 PureTech 82 KM. Na pokładzie znaleźć można wtedy niezbyt dużo, bo obecna jest klimatyzacja manualna i rozpoznawanie znaków drogowych, ale radia czy aluminiowych felg już brakuje. Bagażnik w tym modelu oferuje od 410 do 520 l – tylna kanapa Citroëna może być przesuwana w poziomie i to różnicuje ilość przestrzeni w kufrze.

Przykładem miejskiego crossovera z Azji może być za to Mazda CX-3, która pomimo również kompaktowych rozmiarów (4275 mm długości), dzięki projektowi swojego nadwozia sprawia wrażenie, jakby była autem z wyższego segmentu. Jest to zupełnie inne podejście niż w przypadku opisywanego Forda czy Citroëna, gdzie łatwo jest dostrzec, że mamy do czynienia z autami o bardziej młodzieżowym charakterze. Cennik CX-3 rozpoczyna się kwotą 68 400 zł za wersję SkyGO z silnikiem mającym wyjątkowo rzadko spotykaną jak ten segment pojemność 2.0 i legitymującym się mocą 120 KM. Mazda od lat opiera się zmniejszaniu pojemności silników i dla swoich kompaktowych SUV-ów nie robi wyjątków.

Poza dużą jednostką napędową na pokładzie znaleźć można w odmianie SkyGO radio z CD i MP3, manualną klimatyzację, elektrykę szyb i lusterek, a także podstawowe systemy bezpieczeństwa. Bagażnik mieści 350 l.

Segment SUV-ów regularnie powiększany jest o nowe modele, dlatego nie sposób wymienić ich wszystkich. Przegląd modeli z tego artykułu powinien jednak dać lepszy obraz tego, czego można spodziewać się w kwestii ceny, wyposażenia czy ilości miejsca na bagaże – jeśli ktoś myśli o popularnych w naszym kraju samochodach tego typu.

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 7/2018.

ZNAJDŹ NAS: