Jazda defensywna, ecodriving, czyli… jak nie wydać bez sensu worka pieniędzy

Jazda defensywna, ecodriving, safety driving to pojęcia, które na konferencjach, szkoleniach, sympozjach zostały już wielokrotnie odmienione przez wszystkie przypadki oraz przywołane chyba we wszystkich możliwych kontekstach, i co?

2020-04-22 11:21:31

I nadal mamy jedne z najniebezpieczniejszych dróg w Unii Europejskiej, nadal norma średniego zużycia paliwa jest wyznaczana poprzez dodanie do spalania miejskiego deklarowanego przez producenta od 20% do 40%, nadal nie zmniejsza się szkodowość we flotach.

Można być zaskoczonym przyczynami, które sprawiają, że zdecydowana większość wdrożeń systemów telematycznych ukierunkowanych na poprawę bezpieczeństwa oraz obniżenie kosztów kończy się piękną katastrofą.

Flotowiec kontra HR

W ciągu ostatnich dekad postrzeganie, a właściwie rola fleet managera w organizacji przeszła istotną ewolucję. Z człowieka od wydawania kluczyków i polis czy organizowania przeglądów okresowych stał się on pełnoprawnym managerem, zarządzającym sporym majątkiem, mającym do dyspozycji istotne budżety, a coraz częściej także twardo zdefiniowane cele.

Wśród tych celów oczywiście może się pojawić poprawa bezpieczeństwa we flocie, obniżenie emisji CO2, a co za tym idzie obniżenie kosztów eksploatacyjnych. Jednak żeby postawienie takich celów miało sens, fleet manager nie może być pozostawiony sam sobie, bo polegnie jak zdecydowana większość jego kolegów i koleżanek. Dlaczego?

Otóż dlatego, że pracownicy we flotach są nieco większymi próbami polskiego statystycznego kierowcy. Innymi słowy takiego, który przecenia swoje umiejętności, jest przekonany o swojej nieomylności, ma skłonności do rywalizowania na drodze, z umiarkowanym szacunkiem traktuje obowiązujące przepisy. Co w takiej sytuacji ma zrobić fleet manager? Powiedzieć kierowcy, nie rób tak więcej, uważaj, bo zrobisz komuś lub sobie krzywdę, nie boisz się, że stracisz prawo jazdy? Uśmiechnąłem się, wyobrażając sobie minę tak pouczanego pracownika.

Z moich wieloletnich doświadczeń przećwiczonych na setkach projektów wynika, że jeżeli flotowiec nie otrzyma realnego wsparcia z działów HR, finansowego, a czasem zarządu, nie jest w stanie niczego zmienić. Czym zatem jest realne wsparcie?

Jazda z poszanowaniem dla przepisów ruchu drogowego, bezpieczeństwa i ekologii musi stać się jednym z elementów (zwykle zupełnie nowym) kultury organizacyjnej. I podobnie jak każdy inny element tej kultury powinna być podstawą do oceniania pracownika z jednoczesną możliwością nagradzania i/lub karania za osiągane wyniki.

Jeżeli dział finansowy nie wyznaczy celów ilościowych (oszczędności), dział HR – celów jakościowych (zsyntetyzowane cele bezpiecznej/ekonomicznej jazdy), a fleet manager nie zostanie wyposażony w narzędzia, które pozwolą mu zdiagnozować sytuację, zidentyfikować przyczyny oraz spowodować ich neutralizację, hasło „jeździmy bezpiecznie i ekologicznie” pozostanie pustym sloganem.

Fleet manager - od czego zacząć zmiany?

Jeżeli mamy już wsparcie ze strony zarządu i podległych mu jednostek, albo przynajmniej jego obietnicę, konieczna jest krótka zabawa w psychologa.

W organizacji będą zmieniane pewne zasady. Pracownicy poruszający się samochodami służbowymi (ich zdecydowana większość) będzie musiała zmienić dotychczasowe nawyki, które są przez nich uznawane za najlepsze. Do tego dojdzie jeszcze system ocen, punktacji, nagród, w niektórych przypadkach pewnie także sankcji. Innymi słowy, wybijamy ludzi z ich strefy komfortu, a oni – podobnie jak ja – bardzo tego nie lubią. Pewnie bez większych oporów przyjmą do wiadomości zmiany zachodzące w organizacji. Doświadczenie jednak wskazuje, że wielokrotnie będą podejmowali próby podważenia wiarygodności narzędzi, które mają oceniać ich styl jazdy. I tu dochodzimy do kolejnego słowa klucza.

Wiarygodność firmy telematycznej - jak sprawdzić?

Zarówno zakres zbieranych danych mających wpływ na ocenę kierowcy, jak i jakość zbierania tych danych nie może budzić żadnych wątpliwości. Na naszym rynku jest kilka firm, które deklarują dostarczanie rozwiązań do identyfikowania/mierzenia stylu jazdy kierowców. Nie pozwolę sobie na to, żeby bezpośrednio pisać (ani dobrze, ani źle) o poszczególnych rozwiązaniach. Pozwolę sobie za to zadać kilka pytań, na które warto znaleźć odpowiedź.

  1. Kierowca cztery razy na 100 km przekroczył obroty silnika powyżej 3500 (jak jedzie z obrotami 3499, to już o tym nie wiesz). To jest dobrze czy źle?
  2. Kierowca dwa razy na 100 km przekroczył prędkość 150 km/h. To jest dobrze czy źle?
  3. Kierowca raz na 100 km gwałtownie zahamował. To jest dobrze czy źle?
  4. Kierowca dwa razy na 100 km gwałtownie pokonał zakręt. To jest dobrze czy źle?

Postawiłem te pytania, ponieważ zdecydowana większość systemów telematycznych dostarczy kierowcy i organizacji informację w postaci liczby zdarzeń odniesionej do jakiegoś dystansu lub jednostki czasu. A przecież większość parametrów, które mają wpływ na bezpieczeństwo i ekonomię jazdy, można pomierzyć w trybie ciągłym i wskazać, że kierowca przejechał łącznie 35% dystansu w ruchu miejskim z przekroczeniem prędkości o ponad 40 km/h.

W kontekście wiarygodności pozwolę sobie zacytować pytanie od jednego z kierowców, rozpoczynającego swoją przygodę z ecodrivingiem (zachowana pisownia oryginalna).

„Na jakiej zasadzie jest prowadzony ten ranking skoro mamy różne samochody (różnią się parametrami, silnikami, emisja CO2, momentem obrotowym) tak się tylko zastanawiałam jak to działa i czy ten ranking w ogóle ma sens patrząc na różnice we flocie jaką użytkujemy”.

I teraz wyobraźmy sobie, jakie mamy szanse na powodzenie naszego przedsięwzięcia, jeżeli kierowca nie uzyska odpowiedzi mniej więcej takiej:

  1. Terminal telematyczny dla każdego typoszeregu samochodu jest kalibrowany odrębnie. Ustawienia te są zależne od:
    1. marki,
    2. modelu,
    3. mocy silnika,
    4. rodzaju paliwa,
    5. rodzaju skrzyni biegów.
  2. Proszę także zwrócić uwagę na fakt, że tak detaliczna konfiguracja ma wpływ tylko na niektóre elementy stylu jazdy, składające się na łączną ocenę, a mianowicie:
    1. dynamika przyspieszania,
    2. RPM,
    3. właściwie dobrany bieg.

Wszystkie pozostałe elementy cząstkowe są niezależne od tego, jakim samochodem porusza się kierowca, a jedynie od tego, jak to robi.

  1. Odnosząc się do kwestii ekologii (emisja CO2) oraz ekonomii (średnie spalanie), odnosimy się do właściwych dla każdego typoszeregu samochodu normatywów, które zostały powiększone wskaźnikiem urealniającym dane deklarowane przez producentów. Obliczając nademisję CO2 czy nadmiernie wysokie spalanie, odnosimy się do tych właśnie normatywów, a nie do jednej ustalonej wartości. Co jeszcze ważniejsze, ustalone cele emisji oraz średniego spalania są wyrażone w wartościach bezwzględnych (procentach). Jeżeli więc ktoś przekracza o 50% założony cel i jeździ samochodem z silnikiem o mocy 250 KM, to uzyskuje taki sam wynik, jak osoba przekraczająca o 50% założony cel, ale poruszająca się samochodem o mocy na przykład 115 KM.
  2. Istotnym czynnikiem, który nie został poruszony, a także jest niezmiernie ważny z punktu widzenia prawidłowości ocen, jest tryb jazdy. Rozumiem przez to jazdę miejską, pozamiejską, drogami szybkiego ruchu. Dla każdego z trybów jazdy jest dokonywana odrębna ocena, a ocena łączna jest średnią ważoną ocen z każdego trybu jazdy, gdzie wagą jest procent dystansu przejechanego w danym trybie jazdy. Przykład: jeżeli kierowca przejeżdża 47% dystansu w ruchu miejskim, 23% w ruchu pozamiejskim i 30% po drogach szybkiego ruchu, wówczas ocena uzyskana w jeździe miejskiej stanowi 47% oceny łącznej, pozamiejskim 23% oceny łącznej, a w jeździe autostradowej 30% oceny łącznej.

 

Jeżeli organizacja decyduje się na wdrożenie mechanizmów kontrolujących styl jazdy kierowcy, musi się liczyć z koniecznością odpowiadania na tego typu pytania, a brak jednoznacznej i wiarygodnej odpowiedzi sprawia, że cały system zostanie podważony i nie przyniesie oczekiwanych skutków.

GPS a telematyka

Ktoś wiele lat temu niefortunnie postawił znak równości pomiędzy monitoringiem GPS i telematyką. Wdrożenie systemu telematycznego do oceny stylu jazdy kierowców jest możliwe bez konieczności uruchamiania monitoringu satelitarnego. Do takich rozwiązań dużo przychylniej podchodzą pracownicy, ponieważ nie mają poczucia ich permanentnej inwigilacji. Oczywiście mają świadomość tego, że pracodawca wie, jak jeżdżą, ale też komfort, że ich jazdy nie są umiejscawiane w czasie i przestrzeni.

Komfort kierowcy a telematyka

Jeżeli doszliśmy już do tego, że kierowca wie, co i w jaki sposób w jego technice jazdy jest oceniane, warto też zadbać o to, żeby otrzymał odpowiednią informację zwrotną. Rozumiem przez to wskazanie ocen czy punktacji elementów składających się na styl jazdy, pokazanie osiągnięć kierowcy na tle kolegów (ranking), czytelne zobrazowanie progresu w uzyskiwanych wynikach oraz przekazanie wskazówek, co zmienić w najbardziej newralgicznych elementach techniki jazdy, żeby w możliwie najkrótszym czasie uzyskać widoczną, pozytywną zmianę. W programach poprawy bezpieczeństwa we flotach bardzo efektywnym elementem jest grywalizacja.

Grywalizacja jako narzędzie pracy fleet managera

Jest bardzo ciekawym narzędziem, którym można oddziaływać na pracowników w ujęciu pojedynczych elementów techniki jazdy, zbioru tych elementów lub całości, na które się one składają. Z punktu widzenia firmy ważne jest to, żeby w zakresie organizowania grywalizacji nie być zależnym od dostawcy systemu i posiadać proste w obsłudze narzędzia, pozwalające na tworzenie i zarządzanie grywalizacjami.

Jaki system telematyki wybrać?

Nie odpowiem na to pytanie wprost, ale podpowiem, gdzie popełniane są błędy, które najczęściej decydują o niepowodzeniu przedsięwzięcia.

Przetarg a wybór firmy telematycznej

Spisanie wymagań i ogłoszenie postępowania zakupowego. Większość z nas wie, że papier jest bardzo cierpliwy. Można na nim zadeklarować wszystko. I bez względu na to, jakimi kryteriami wyboru oferty posłuży się organizacja, o tym, jak dostawca spełni oczekiwania, dowiemy się po kosztownym, absorbującym czasowo, złożonym logistycznie wdrożeniu.

Sprzedawca wie, co chcesz usłyszeć

Jeżeli nie trafisz na niedoświadczonego handlowca, możesz być pewien, że podczas spotkania/prezentacji usłyszysz niemal wszystko, czego oczekujesz. Bez specjalistycznej wiedzy będzie ci bardzo trudno zweryfikować to, co słyszysz, a o stanie faktycznym przekonasz się po wdrożeniu.

Zapłać za wiedzę i doświadczenie

Nikt nie ma obowiązku znać się na wszystkim. Za ułamek wartości wdrożenia systemu telematyki możesz zatrudnić osobę, która pomoże w zdefiniowaniu wymagań technicznych oraz funkcjonalnych. Będzie też w stanie bardzo szybko zweryfikować, czy to, co czytasz/słyszysz od sprzedawców ma pokrycie w faktach. Jeżeli konsultant znajdzie słabości proponowanych rozwiązań, będzie w stanie w przystępny sposób wytłumaczyć, czego dotyczą i jaki mogą mieć wpływ na całe przedsięwzięcie, a finalna decyzja o wyborze będzie podejmowana w oparciu o fakty, a nie deklaracje sprzedawcy.

Przeprowadź testy produkcyjne

Gdy zostanie zdefiniowana lista dwóch do czterech potencjalnych dostawców, zażądaj przeprowadzenia testów. Wybierz do nich dwa samochody tej samej marki, z takimi samymi silnikami. Z całej puli wybierz ten, który ma największe, i ten, który ma najmniejsze zużycie paliwa. Niech każdy z potencjalnych dostawców zainstaluje swoje rozwiązanie w obu samochodach (test równoczesny). W ten sposób bardzo szybko się przekonasz, które z rozwiązań najlepiej odpowiada na pytanie, dlaczego takie same auta mają tak różne spalanie. Bardzo szybko też utwierdzisz się w przekonaniu, z którym narzędziem będzie ci się najlepiej pracowało. Ale zanim to zrobisz…

OKREŚL CELE WDROŻENIA

Projekt, który nie ma zdefiniowanych celów oraz czasu na ich realizację, nigdy nie zakończy się sukcesem. Dostawca nie tylko musi zrozumieć te cele, ale przede wszystkim odzwierciedlić je w dostarczanym narzędziu, umożliwić szybką analizę poziomu ich wykonania, śledzenia trendów oraz oddziaływania na osoby je realizujące.

Co będziesz z tego mieć?

Jeżeli rozmawiasz z handlowcem z firmy telematycznej, który bez wskazania tego, o czym pisałem powyżej, powie, że na wdrożeniu możesz zaoszczędzić od x% do y%, wyrzuć go za drzwi. Piszę to śmiertelnie poważnie. Dla mnie wiarygodność człowieka, który nie znając mojej organizacji, sytuacji we flocie czy głównych problemów, próbuje deklarować, ile jestem w stanie dzięki jego rozwiązaniom zaoszczędzić, jest najzwyczajniej w świecie zerowa.

Profesjonalnie działający handlowiec najpierw zdefiniuje sytuację we flocie, określi główne przyczyny zastanego stanu rzeczy, dobierze narzędzia do optymalizacji i dopiero wtedy wskaże obszary do generowania oszczędności. Jeżeli ustalone oszczędności będą wynosiły co najmniej dwu- lub trzykrotność kosztów wdrożenia i zostanie potwierdzona skuteczność proponowanych narzędzi, wówczas można podejmować decyzję o zakupie.

Autorem tekstu jest  Łukasz Nowak, Cash Saver/ Web-Sat.

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 3/2020.

 

ZNAJDŹ NAS: