[WYWIAD] Piotr Pawlak, Ford Polska: Chcę, by postrzegano nas jako markę przyjazną klientom

Związany z branżą motoryzacyjną od 2011 r., zdobywał doświadczenie w koncernach motoryzacyjnych w Belgii i Wielkiej Brytanii. Odpowiadał między innymi za przygotowanie planów sprzedaży, analizy rynku, budowę strategii i planowanie produktu. Był dyrektorem regionalnym odpowiedzialnym za działalność operacyjną w Wielkiej Brytanii. We wrześniu 2020 r. Piotr Pawlak objął stanowisko Prezesa i Dyrektora Zarządzającego Ford Polska i odpowiada za całokształt działań sprzedażowych tej marki na polskim rynku. Rozmawialiśmy z nim o największych wyzwaniach, planach i wielopokoleniowej pasji motoryzacyjnej.

2020-11-12 12:05:23

Zaczyna pan w najtrudniejszym z możliwych momencie. W czasach pandemii, gdy wszystkie marki notują ogromne spadki sprzedaży, a przyszłość jest niepewna.

To ciekawy moment, by zacząć pracę w nowej marce. Pandemia to tymczasowa sytuacja, nie będzie trwać wiecznie. Widzimy już, że rynek powoli zaczyna rosnąć nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Wrzesień był pierwszym miesiącem, w którym sprzedaż osiągnęła poziom wyższy niż w ubiegłym roku. Sądzę, że powoli będzie się odbudowywać. Jestem nastawiony optymistycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o Forda i nasze nowe produkty. Wprowadziliśmy w tym roku nową Pumę, najbardziej zelektryfikowany model w historii Forda – Kugę – i Explorera. Wprowadziliśmy gamę zelektryfikowanych zespołów napędowych w większości z naszych modeli. Dużo się dzieje w naszej gamie produktowej i to z pewnością w kolejnych latach zaprocentuje.

Jakie wyzwania związane z pandemią oraz wywołanymi przez nią ekonomicznymi i społecznymi zmianami staną w najbliższych latach przed branżą motoryzacyjną?

Przemysł motoryzacyjny znalazł się w okresie burzliwych zmian jeszcze przed wybuchem pandemii. Miało to związek między innymi z elektryfikacją napędów w związku z coraz bardziej restrykcyjnymi normami emisji spalin. Po drugie, duże zmiany zachodzą w procesach sprzedaży. Są związane z szeroko pojętą sprzedażą on-line. Następuje przejście z tradycyjnego modelu off-line u dealera – do modelu on-line, jeśli chodzi o początkowe etapy procesu sprzedaży. Dużym wyzwaniem dla producentów jest dostosowanie się do tych zmian i połączenie tej pierwszej fazy poszukiwań samochodu, który odbywa się on-line, z doświadczeniami off-line, czyli fizyczną wizytą w salonie sprzedaży. Chodzi o to, by proces zakupu był dla klienta jak najłatwiejszy, jak najprostszy i jak najbardziej transparentny, bo przemysł motoryzacyjny – choćby w porównaniu z Amazonem – jest pod tym względem w tyle. Ogromnym wyzwaniem jest digitalizacja naszych procesów zakupu i sprzedaży. Trzecim aspektem jest zmieniający się proces dystrybucji samochodów. Widać to zwłaszcza na zachodzie, gdzie dochodzi do dużej konsolidacji sieci dealerskich. Analizujemy i będziemy dostosowywać naszą strategię do zmian, które obecnie się dzieją lub nadejdą już wkrótce.

Pandemia stała się jedynie akceleratorem zmian, które i tak by nastąpiły?

Zdecydowanie, zwłaszcza gdy mówimy o znaczeniu internetu w procesie zakupowym. Wbrew pozorom krótkoterminowo pandemia w pewnym stopniu wpłynie pozytywnie na sprzedaż samochodów. Związane to jest z kwestiami bezpieczeństwa sanitarnego. We własnym samochodzie czujemy się bezpieczniej niż w komunikacji publicznej. To zjawisko dotyczy przede wszystkim samochodów tańszych, z niższych segmentów oraz aut używanych.

Puma, Kuga, Explorer. Ford rozwija gamę SUV-ów oraz crossoverów i ją elektryfikuje w ramach strategii Bring On Tomorrow. To nie jest łatwe zadanie, dla żadnego z producentów. Co jest największym wyzwaniem w tym procesie?

Wyzwań jest tak naprawdę kilka. Pierwszym jest publiczna infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych i plug-in, która w Polsce nie jest zbyt dobrze rozwinięta. Inwestycją, której koszty nasza sieć dealerska będzie musiała ponieść, są zarówno same ładowarki, jak również infrastruktura związana z naprawą samochodów elektrycznych i akumulatorów trakcyjnych. To także szkolenia mechaników i doradców serwisowych. Ogromne wyzwanie i równie poważny koszt. Po drugie, producenci nie mają pewności, która z obecnych na rynku technologii zyska największą akceptację wśród klientów. Dlatego mamy różnego rodzaju napędy, miękkie hybrydy, hybrydy, plug-in, napędy w pełni elektryczne i wodorowe. Rozwiązań jest mnóstwo, nie wiemy jednak, które z nich w przyszłości zyskają największą popularność i w które z nich warto inwestować. Kiedyś do wyboru był tylko napęd benzynowy lub Diesla. Dziś możliwych do zastosowania rozwiązań jest znacznie więcej. Kolejnym wyzwaniem jest kwestia podatków i dopłat rządowych. Na zachodzie system dopłat do samochodów zelektryfikowanych oraz podatków jest skonstruowany w ten sposób, aby wspierać zakup samochodów niskoemisyjnych. W Polsce wiemy, jak to wygląda. I w końcu, klienci muszą być przekonani, że zakup samochodu niskoemisyjnego ma sens, i cechować się pewnego rodzaju świadomością ekologiczną, która na Zachodzie jest dużo bardziej rozwinięta niż w Polsce. To nie zawsze musi być związane z kwestią finansową, ale z chęcią klientów do przyczynienia się w pewnym sensie bezpośrednio do poprawy na przykład jakości powietrza.

 Na które z nich postawi Ford?

Stawiamy obecnie na wszelkiego rodzaju rozwiązania, bo również i my badamy, które z tych rozwiązań najlepiej odpowiadają preferencjom konsumenta. Nowa Kuga jest dostępna z silnikami konwencjonalnymi, a także miękką hybrydą i hybrydą plug-in. Teraz wprowadzamy klasyczny napęd hybrydowy. W modelach Fiesta, Focus i Puma stosujemy miękkie hybrydy, napędy hybrydowe są dostępne także dla modelu Mondeo. Transit sprzedawany jest w technologii plug-in. Analizujemy które z tych rozwiązań zyskują największą akceptację wśród klientów. W przyszłym roku zadebiutuje nasz samochód elektryczny, czyli Mustang Mach E, który będzie produktem rewolucyjnym.

Mam wrażenie, że Ford znalazł dla siebie niszę w postaci hybrydyzacji samochodów dostawczych w gamie modeli Transit i Tourneo.

Oczywiście, elektryfikacja to również samochody dostawcze, które będą odgrywać coraz ważniejszą rolę w naszej sprzedaży. Obecnie mamy ponad 11-procentowy udział w segmencie polskiego rynku aut dostawczych i około 15-procentowy w Europie. Jak widać, nie jesteśmy jeszcze liderem sprzedaży na polskim rynku, a Ford już nim jest w Europie od wielu lat. Poszerzamy gamę produktów i zelektryfikowanych napędów, to już się dzieje. Transit to nasz flagowy model dostawczy, jeden z najważniejszych pod względem wielkości sprzedaży, dlatego wprowadzamy w nim innowacyjne i niskoemisyjne rozwiązania, które będą docierać do coraz większej grupy klientów.

W ogólnopolskim plebiscycie Fleet Awards Polska 2020 Ford okazał się najbardziej utytułowanym producentem w Polsce. Za najlepszy kompaktowy samochód flotowy branża uznała model Focus. Statuetki najlepszych w swojej klasie otrzymały również modele Puma i Transit Custom. Nagrody zdobyły też Ford Leasing Opcje w kategorii finanse i system FordPass Connect w kategorii rozwiązania telematyczne.

Jest dla nas niezwykłym wyróżnieniem, że produkty Forda nadal cieszą się olbrzymią popularnością wśród klientów flotowych. Miło nam zwłaszcza, że klienci doceniają nasze innowacyjne działania, jeśli chodzi o rozwój produktów finansowych czy rozwiązania telematyczne. Chciałbym pogratulować całemu zespołowi Ford Polska i wszystkim dealerom Forda, bo to dzięki nim możemy być dumni z takich nagród. Chciałbym również podziękować wszystkim naszym klientom za zaufanie i zapewnić, że nieustannie dążymy do poprawy jakości obsługi.

Przez lata zajmował się pan analizami rynku motoryzacyjnego. Co dzisiaj można wyczytać i wywnioskować z dotyczących go danych?

Zauważalnych jest kilka trendów. Pierwszym, tak jak już mówiłem, jest elektryfikacja i malejąca sprzedaż samochodów z silnikami Diesla, które są zastępowane napędami zelektryfikowanymi. Drugi, to rosnąca popularność samochodów z nadwoziami typu SUV i crossover oraz migracja klientów z tradycyjnych segmentów B,C,D, reprezentowanych przez modele takie jak na przykład Fiesta, Focus i Mondeo, w kierunku SUV-ów, jak Kuga, Puma i Explorer. W Polsce to jeszcze mniej widoczne, lecz na Zachodzie ten trend jest bardzo wyraźny. Klienci z różnych przyczyn zaczynają wybierać samochody o charakterystycznej linii nadwozia i z podwyższonym zawieszeniem. O ile dwa pierwsze trendy dotyczą preferencji konsumenckich, trzecim jest konsolidacja sieci dealerskiej i pewnego rodzaju zmiana modelu sprzedaży. Obserwujemy stopniowe odchodzenie od wielkich budynków, mieszczących salony sprzedaży i serwis, w stronę modelu hybrydowego, oddzielnych punktów sprzedaży i stacji serwisowych, oraz tworzenie salonów brandowych, w których bardziej eksponowane są lajfstajlowe atrybuty produktów. Zmienia się model dystrybucji.

Dojdzie do marginalizacji sieci dealerskich w formie, którą znamy, na rzecz sprzedaży internetowej?

Zdecydowanie nie. Oczywiście proces sprzedażowy coraz częściej zaczyna się dziś w internecie. Statystycznie przed dokonaniem zakupu auta klienci zamiast ośmiokrotnie odwiedzają salony już tylko około półtora raza. Proces wyboru auta zaczyna się w sieci, tam szukamy samochodów, ale nadal – by odbyć jazdę testową i dokonać zakupu – przychodzimy do salonu. Moim zdaniem, znaczna liczba technologii związanych z elektryfikacją sprawi, że znów będziemy częściej odwiedzać salony. Współcześni klienci nie do końca rozumieją różnice pomiędzy poszczególnymi napędami i nie wiedzą, który z nich jest dla nich tym najodpowiedniejszym. Oczywiście, odpowiedzi na to pytanie również możemy szukać w sieci – ale łatwiej jest, by ktoś wyjaśnił i doradził klientowi bezpośrednio w salonie. We współczesnych samochodach znalazły się również nowe technologie aktywnego bezpieczeństwa oraz rozbudowane multimedia. Samochód staje się coraz bardziej skomplikowanym i zaawansowanym technologicznie produktem. Właśnie dlatego nie przewiduję, by sprzedaż przeniosła się szybko do internetu. Weźmy również pod uwagę, że samochód jest wciąż zakupem emocjonalnym. Drugim pod względem wielkości wydatkiem, zaraz po zakupie nieruchomości. Chcemy móc go zobaczyć i przetestować. W tym właśnie upatruję rolę salonów.

Ale na polskim rynku mamy do czynienia głównie z klientami korporacyjnymi. W drugim rzędzie z małymi firmami i mikroprzedsiębiorstwami. Najwięksi flotowi klienci nie dokonują zakupów emocjonalnych, robią je z kalkulatorem w ręku.

Dla nich najbardziej liczy się TCO, czyli całkowity koszt użytkowania pojazdu. Wiele firm na tym bazuje, ale również klienci flotowi chcą samochodów, którymi przyjemnie się jeździ. Ten aspekt pozostaje ważny także w tym przypadku. Każdy chce mieć samochód dostarczający pozytywnych wrażeń z jazdy i użytkowania.

Co zmieni się w strukturach i działaniu Forda w Polsce pod pańskimi rządami?

Jest kilka strategicznych obszarów, które chcielibyśmy zmienić. Po pierwsze, zwiększyć sprzedaż samochodów dostawczych. To bardzo ważna część naszej strategii. Chcemy być w Polsce liderem. Druga kwestia to wzmocnienie sprzedaży wśród klientów detalicznych. Ford jest w naszym kraju kojarzony niemal wyłącznie ze sprzedażą flotową. Mamy bardzo profesjonalne, silne i rozbudowane struktury odpowiedzialne za sprzedaż dla firm, która stanowi około 80% naszej całkowitej sprzedaży. Jeżeli chodzi o sprzedaż detaliczną, wciąż jest bardzo dużo do zrobienia. Nasz udział w rynku detalicznym w Polsce jest na około dwuprocentowym poziomie. Dlatego mocno skupimy się na tym kanale sprzedaży, bazując na naszej gamie zelektryfikowanych samochodów, SUV-ów i crossoverów, które są bardzo popularne wśród klientów detalicznych. Zarówno jako Ford Polska, jak również w naszej sieci dealerskiej musimy poprawić nasze działania operacyjne. Mamy nową ofertę produktową. Zmienimy strategię komunikacji. Będziemy pracować z dealerami, aby jeszcze szybciej odpowiadać na leady, czyli zapytania ofertowe i nieustannie poprawiać jakość obsługi klienta.

Mam wrażenie, że w czasach pandemii duże firmy nie tylko te z branży motoryzacyjnej zaczynają przykładać coraz większą wagę do nowych klientów, marginalizując znaczenie dotychczasowych. Cierpi na tym obsługa posprzedażna.

Pierwszy samochód sprzedaje salon. Drugi – obsługa posprzedażna, która jest niezwykle istotna, zwłaszcza gdy chodzi o samochody dostawcze. One są narzędziami pracy, a przedsiębiorcy nie mogą sobie pozwolić na to, by stały na parkingu. Dlatego duży nacisk kładziemy na minimalizację czasu postojów. Dla dużych klientów flotowych mamy specjalne oferty serwisowe, program Business Service Club (BSC). Obsługa posprzedażna klientów będzie odgrywać coraz większą rolę wraz ze wzrostem wymagań dotyczących całości kontaktów z marką. Sam jestem klientem wielu marek i uważam, że odpowiednie traktowanie klienta – nie tylko w procesie sprzedaży – silnie wpływa na to, czy ktoś zostanie z daną marką.

Czy w kontekście współpracy z flotami, pojawią się nowe oferty dla małych i mikroprzedsiębiorstw?

Uważam, że jesteśmy w stanie poprawić naszą ofertę produktów finansowych. Dla przykładu w Anglii, gdzie miałem okazję przez dłuższy czas pracować, sprzedaż produktów finansowych jest na bardzo wysokim poziomie. Nawet u klientów indywidualnych stanowią one 80% sprzedaży. Wraz z naszymi partnerami finansowymi pracujemy nad rozwojem nowych produktów finansowych, zarówno dla flot, jak i klientów detalicznych. Takie oferty już dziś są dostępne dla małych i średnich przedsiębiorstw, a także dla dużych flot w różnych opcjach finansowania: klasycznego leasingu, full service leasingu oraz kredytu. Możemy te oferty ulepszać i dostosowywać do potrzeb naszych klientów. Mamy nowego partnera zajmującego się finansowaniem. Uważam, że sprzedaż ratalna stanie się powszechna wśród klientów na całym rynku samochodowym.

 W branży motoryzacyjnej jest pan obecny od 2011 r. Pracował pan dla Toyoty w Belgii.

Swoją pracę w branży rozpocząłem zaraz po ukończeniu tam studiów magisterskich. Podjąłem pracę w Europejskiej Centrali Toyoty w Belgii, w dziale sprzedaży Toyoty, pracując jako asystent w zespole odpowiedzialnym za sprzedaż na Europę Wschodnią. Na bardzo specyficznych rynkach, jak Rosja i Kazachstan. Następnie zostałem country managerem odpowiedzialnym za sprzedaż aut w Kazachstanie. Sprzedawaliśmy tam wówczas około 5000 samochodów, lecz dochodowość była olbrzymia. Nabywców znajdowały głównie Land Cruisery i Camry. To zupełne inny rynek od tych w centralnej i zachodniej Europie. Podobnie jak w USA, największą popularnością cieszą się tam duże, prestiżowe auta terenowe i SUV-y oraz oczywiście sedany, kojarzące się nabywcom z limuzynami. Następnie trafiłem do Działu Planowania Produktu, co z punktu widzenia pasjonata motoryzacji było realizacją marzeń. Odpowiadałem za rozwój strategii marketingowej towarzyszącej wprowadzeniu na europejski rynek nowej Corolli. Ten samochód okazał się dużym sukcesem i jestem dumny z tego co osiągnęliśmy. Drugim projektem była praca nad face liftingiem Camry, na dwa i pół roku przed wprowadzeniem tego auta na rynek. Pracowałem nad planem produktu, specyfikacją, strategią cenową. Współpracowałem z japońskimi planerami bezpośrednio odpowiedzialnymi za ten proces. Była to świetna okazja, by poznać tajniki projektowania inżynieryjnego, planowania produkcji oraz sprzedaży. We wczesnej fazie planowania, czyli na pięć lat przed rozpoczęciem produkcji, zajmowałem się również wprowadzeniem trzech nowych modeli na rynek rosyjski – począwszy od definicji konceptu. Poznałem cały proces planowania produktu, od wczesnych faz koncepcyjnych aż po wprowadzenie aut na rynek. Zajmowałem się również doskonaleniem procesów sprzedaży.

Kontynuował pan karierę na stanowisku dyrektora regionalnego marki Nissan w Wielkiej Brytanii?

Najpierw przeniosłem się do brytyjskich struktur Toyoty, a stamtąd trafiłem do Nissana. Brytyjski rynek samochodowy to moim zdaniem „liga mistrzów” przemysłu motoryzacyjnego, pod względem wielkości drugi w Europie – tuż za Niemcami. Nie jest jednak tak zdominowany przez rodzimych producentów, jak w Niemczech i Francji, a przez to bardzo konkurencyjny. Właśnie tam pojawia się mnóstwo innowacyjnych rozwiązań, zwłaszcza w kwestiach związanych z finansowaniem i digitalizacją procesu sprzedaży. Specyficzna jest również zaawansowana struktura sieci dealerskich. Rynkiem rządzą bardzo duże grupy dealerskie, skupiające nawet po 130 stacji. Charakterystyczna dla brytyjskiego rynku jest również ogromna liczba kanałów sprzedaży, około 20. Do każdego z nich trzeba dopasowywać strategię sprzedaży. To bardzo interesujący rynek. Zapoznanie się z nim polecałbym każdemu, kto pragnie związać swoją karierę z motoryzacją.

 Zdradzi nam pan kulisy swojego transferu na stanowisko szefa Forda w Polsce?

Po pierwsze, bardzo się cieszę, że otrzymałem tę szansę. Z moich poprzednich stanowisk przynoszę wiele pomysłów i doświadczeń, z których możemy skorzystać na polskim rynku. Ford to jedna z najbardziej kultowych marek w przemyśle motoryzacyjnym. Praca dla niej to dla mnie zaszczyt. Niezmiernie się cieszę, że Ford zdecydował się obsadzić to stanowisko polskim managerem, bo w wielu firmach – nie tylko w branży motoryzacyjnej – na takie stanowiska delegowane są osoby z zachodniej Europy. To duże wyróżnienie. Skupiam się na polepszeniu naszego działania operacyjnego, aby Ford w Polsce mógł poprawić swoją pozycję w rankingach sprzedaży.

Jakie nowości zobaczymy w tym roku w gamie Forda oraz jakie premiery zostaną opóźnione lub przesunięte w związku z pandemią?

Z powodu pandemii opóźniła się już część zaplanowanych na ten rok premier samochodów. Pomimo to w firmie Ford rok 2020 obfituje w premiery. Wprowadziliśmy nową Pumę, Kugę, nowego Explorera i wiele zelektryfikowanych napędów, takich jak miękkie hybrydy do Fiesty i Focusa. W przyszłym roku naszą główną premierą będzie elektryczny Mustang Mach E. Wszyscy w Fordzie z niecierpliwością oczekujemy na to wydarzenie. Miałem okazję jeździć tym samochodem i wiem, że to rewolucyjny produkt. To będzie dla nas jeden z najważniejszych modeli w historii. Będziemy również kontynuować promocję nowej gamy naszych SUV-ów. Z powodu ograniczeń wynikających z pandemii będziemy musieli de facto ponownie wprowadzić te samochody na rynek.

Studiował pan ekonomię, ale motoryzacja nie pojawiła się pańskim życiu przypadkiem. Towarzyszyła panu od samego początku.

Mój dziadek prowadził warsztat samochodowy, w którym jako dziecko spędzałem mnóstwo czasu. Mój tata był w tamtym czasie kierownikiem jednego z zespołów rajdowych, dlatego weekendy spędzałem na trasach odcinków specjalnych. Motoryzacja towarzyszy mi od małego, jestem również fanem wszelkiego rodzaju sportów motorowych, jak F1 czy WRC. Nie było dla mnie innego wyboru niż kariera w przemyśle motoryzacyjnym, który jest również moim hobby.

Próbował pan swoich sił w rajdach?

Na razie nie, ale w wolnych chwilach uczę się sportowej jazdy. Nie jestem jeszcze na etapie pozwalającym na starty w rajdach, ale w przyszłości chciałbym spróbować. Duży problem mam teraz ze znalezieniem na to czasu, bo praca w Ford Polska jest bardzo angażująca. W wolnych chwilach z chęcią śledzę zmagania zawodników w sportach motorowych i doskonalę własne umiejętności. Moją ulubioną dyscypliną jest Formuła 1. Przed pandemią regularnie jeździłem na wyścigi. Fascynują mnie zastosowane tam rozwiązania technologiczne i techniczne zaawansowanie pojazdów. W czasach elektryfikacji niskoprężne silniki o potężnej mocy i niesamowitym brzmieniu robią ogromne wrażenie. To ekscytujące dla każdego, kto – tak jak ja – wychował się na tradycyjnej motoryzacji.

Bardzo ważną rolę w pana życiu odgrywa sport. Uprawia pan windsurfing i kitesurfing. Lepiej chyba być nie mogło, bo Ford promuje się właśnie poprzez te dyscypliny?

Od lat jesteśmy sponsorem zawodów Ford Kite Cup, a ja uwielbiam ten sport. Do dziś to moja ulubiona forma spędzania wolnego czasu, a muszę dodać, że przez 15 lat byłem profesjonalnym zawodnikiem windsurfingowym. Moim ulubionym miejscem do pływania są okolice plaży Prasonisi na greckiej wyspie Rodos. Przez 13 lat mieszkałem za granicą i dawno nie byłem na Półwyspie Helskim – ale mam nadzieję, że będzie teraz okazja. Finalizujemy właśnie plany marketingowe na 2021 r. i niedługo będziemy mogli ogłosić, jak będą one wyglądały. Zimą jeżdżę na nartach, oprócz tego biegam, gram w tenisa, staram się żyć aktywnie. Sport odgrywał i wciąż odgrywa w moim życiu ważną rolę, również w kształtowaniu ambicji i charakteru. Był dla mnie źródłem wielu życiowych lekcji.

Czego życzy pan Fordowi w Polsce?

Chciałbym, by Ford cieszył się coraz większą popularnością wśród klientów, był przez nich postrzegany jako przyjazna marka słynąca z najlepszej na rynku obsługi klienta. Aby klienci byli zadowoleni z naszych produktów, a także usług, które im oferujemy, i serwisu. Jeśli będziemy się cieszyć popularnością, nasza sprzedaż zacznie rosnąć.

Piotr Pawlak, Prezes i Dyrektor Zarządzający Ford Polska

Piotr Pawlak ukończył w 2009 r. Wydział Nauk Ekonomicznych oraz Wydział Marketingu i Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. W 2010 r. ukończył studia magisterskie z ekonomii biznesu na Wydziale Biznesu i Ekonomii Katolickiego Uniwersytetu Leuven w Belgii. Ważną rolę w jego życiu odgrywa sport. W wolnym czasie uprawia windsurfing i kitesurfing, gra w tenisa i piłkę nożną. Interesuje się motorsportem, ale przede wszystkim szeroko pojętym przemysłem motoryzacyjnym.

W roku 2020 na rynku debiutują nowe modele Forda: Puma i Kuga – najbardziej zelektryfikowany model Forda w historii a także Explorer i Transit w wersji Trail. Zgodnie z ideą Go Electric, do końca tego roku Ford wprowadzi 14 zelektryfikowanych modeli. Do końca 2021 r. będzie ich już 18. Alternatywne warianty napędów trafią do wszystkich modeli osobowych.

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 10/2020.

ZNAJDŹ NAS: