[Felieton] Katarzyna Kozak-Piskorska: Zhakujmy rok 2020

Planując nowy rok, zadania i projekty zawodowe, często zapominamy o własnych zasobach, które umożliwiają ich realizację, czyli – o swoim zdrowiu. Z jednej strony – chociaż statystycznie połowa z nas wchodzi w 2020 r. z postanowieniami noworocznymi, to zaledwie jedna na 20 osób zdoła je przekuć w plan i zrealizować.

2020-06-15 13:06:10

Z drugiej strony – to właśnie początek roku jest najlepszym momentem na wdrażanie nowych zwyczajów, więc warto wykorzystać ten czas na zaplanowanie o-się-dbania (self-care). Któż inny bowiem pociągnie nasze dalekosiężne plany, jeżeli nam zabraknie w końcu sił?

Na co dzień w pracy dajemy z siebie wszystko, prawda? Przykładamy dużą wagę do detali, terminów i wyników. Począwszy od wysokobudżetowych przedsięwzięć, na nienagannym profilu na LinkedIn skończywszy. Nie po drodze nam z bylejakością. Ale czy to samo możemy powiedzieć o tej części życia, która pracą nie jest? Czy nasze życie rodzinne lub towarzyskie, nasz sposób żywienia, czy choćby nasz sen spełniłyby wszystkie wymogi wysokiej jakości? Bóle tłumione pigułkami ze stacji benzynowej, dyskomforty pacyfikowane szklanką whisky zaraz po powrocie do domu, kolory życia przygaszone niekończącymi się myślami o służbowych obowiązkach… Brzmi znajomo?

Paradoks polega na tym, że oddając swojemu organizmowi należyty szacunek i odnajdując work-life balance (lub przynajmniej go poszukując!), jesteśmy w stanie wspiąć się na nieznane nam dotąd wyżyny produktywności, kreatywności i odporności na stres. Wysokiej jakości sen, odpowiednie treningi ciała i umysłu oraz wartościowa żywność nieprzetworzona uzupełniona właściwą suplementacją są w stanie wynieść nas na szczyty dotychczas przykryte gęstą mgłą.

Zhakujmy zatem ciała. Ciało współpracujące to ciało zadowolone. A ciało zadowolone to ciało wypoczęte, silne i dobrze odżywione. Ciało nie potrzebuje pustych kalorii i toksyn zawartych choćby w fast foodach, wrzucanych w pośpiechu, w trasie, na okoliczność dyskomfortu w postaci głodu. Ciało, żeby chętnie współpracować, potrzebuje wartościowych mikro- i makroelementów, a naszym obowiązkiem jest mu je dostarczać. Dzięki temu będziemy mogli realizować nasze cele sprawnie i bez przykrych niespodzianek.

Zhakujmy też umysły. Jednym z najlepiej udokumentowanych naukowo sposobów treningu umysłu jest praktyka uważności mindfulness, czyli nauka świadomego bycia tu i teraz bez odruchu oceniania. Codzienny trening uważności polegający na kilkuminutowej koncentracji na oddechu i uważnym wykonywaniu codziennych czynności może być znakomitą szansą na zmianę relacji ze stresem oraz na uwolnienie uśpionych pokładów koncentracji, a co za tym idzie – produktywności. Badania dowodzą, że aż w 60% za nasze samopoczucie psychiczne odpowiada poczucie wdzięczności, której praktykę również warto włączyć do codziennych nawyków. Siłownię umysłu dobrze znają zarówno sportowcy (LeBron James, Michael Jordan, Nico Rosberg), jak i wielcy przedsiębiorcy. Praktyka uważności przeprowadziła przez życiowe zakręty m.in. Billa Forda, prezesa Ford Motor Company.

 

Zhakujmy relacje. Uważność pomoże nam również w relacjach, nie tylko tych prywatnych. Naturalnym uzupełnieniem uważności jest bowiem współodczuwanie, które radykalnie zwiększa szanse na realizację celu każdej relacji. A – w idealnym świecie – jest nim porozumienie, przy poszanowaniu potrzeb i racji wszystkich stron. Nie bez powodu uważność jest wysoko cenionym narzędziem w zarządzaniu, pozwala bowiem wyłączyć autopilota i otworzyć się na prawdziwy potencjał swój i swojego zespołu. Mindfulness wdraża się w strukturach organizacji takich jak Google, Starbucks czy Salesforce.

Porozumienie (bez przemocy) wydaje się również kluczowe w kwestii relacji użytkowników dróg. Wzajemna uważność, zrozumienie i umiejętność postawienia się w sytuacji drugiego człowieka zmniejszają ryzyko niebezpiecznych zachowań i zwiększają poziom bezpieczeństwa drogowego. Zaplanujmy więc odpowiednie wdrożenia i zhakujmy rok 2020!

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 1-2/2020.

ZNAJDŹ NAS: