[Felieton] Katarzyna Kozak-Piskorska: Bezpieczeństwo na zdrowie

Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję w sprawie światowego bezpieczeństwa drogowego – ponownie zachęca państwa członkowskie i społeczność międzynarodową do zintensyfikowania współpracy na rzecz realizacji ambitnych celów w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego zawartych w Agendzie na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030. Zgromadzenie zatwierdziło Deklarację Sztokholmską oraz ogłosiło lata 2021–2030 Drugą Dekadą Działań na rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Ma to na celu zmniejszenie liczby ofiar w ruchu drogowym o co najmniej 50%.

2020-10-26 08:25:51

Deklaracja wskazuje m.in. na powiązanie bezpieczeństwa ruchu drogowego ze zdrowiem psychicznym i fizycznym, rozwojem i edukacją, podkreślając współzależność między różnymi celami zrównoważonego rozwoju i przypominając, że są one zintegrowane i niepodzielne. Ponieważ co roku na świecie w zdarzeniach komunikacyjnych ginie więcej osób niż w konfliktach zbrojnych, a jeszcze więcej zostaje rannych, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) od dawna traktuje bezpieczeństwo drogowe jako element polityki prozdrowotnej. Czy to właśnie z tego powodu w Polsce temat BRD leży i kwiczy zaraz obok niewydolnej służby zdrowia, aktualnie dobijającej Polaków brakiem opieki ze względu na COVID-19?

W 2015 r. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oszacowała, że jedna ofiara śmiertelna kosztuje Polaków ponad 2 mln zł. Pod uwagę wzięto koszt prac służb policyjnych i ratowniczych, koszty usług prosekcyjnych i pogrzebu, koszty hospitalizacji, koszty postępowania karnego, koszty rekompensat i zadośćuczynienia, straty materialne i straty gospodarcze kraju spowodowane „nieobecnością” pracownika… Koszt ofiary ciężko rannej skalkulowany został na 2,3 mln zł, jednak niektórzy specjaliści twierdzą, że wartości te są mocno niedoszacowane. Precyzyjne są zaś policyjne statystyki. W 2019 r. ciężko rannych w wypadkach drogowych było 10 633, a śmierć poniosło 2 909 osób – ponure kalkulacje nasuwają się niestety same.

Analogicznie sytuacja wygląda w systemie „opieki zdrowotnej” – w Stanach Zjednoczonych wspomniana opieka i błędy medyczne są trzecią przyczyną zgonów. Co więcej, na całym świecie brak odpowiedniej prewencji skutkuje horrendalnymi kosztami spowodowanymi przez zachorowania, których w 80% można było uniknąć. Każdego roku na całym świecie 40 mln ludzi umiera z powodu chorób cywilizacyjnych, które w języku angielskim nazywa się jasno lifestyle diseases – chorobami zależnymi od stylu życia, czyli zazwyczaj od nadmiaru stresu oraz niedoboru ruchu, odpoczynku i substancji odżywczych. Wciąż zbyt mało mówi się, że genetyka determinuje stan naszego zdrowia w zaledwie kilku procentach.

Zbyt mało też mówi się, że dobry i bezpieczny kierowca to kierowca spokojny, wypoczęty i przede wszystkim – zdrowy, czyli nienarażony na przykład na nagły udar bądź atak serca. Zwykłe kichnięcie, podczas którego kierowca przejeżdża kilkadziesiąt metrów z zamkniętymi oczami, może doprowadzić – i nie raz doprowadziło – do tragedii. Warto pamiętać, że nasze funkcje poznawcze nie są cechą stałą, raz daną na całe życie, lecz zmienną, którą mamy możliwość zarządzać, wprowadzając subtelne modyfikacje w stylu życia i podnosząc poziom odporności. Zmienny może być również poziom stresu, z jakim się borykamy na co dzień. Niestety w szkole raczej nie nauczono nas, jak sobie z nim radzić.

W obliczu niewydolności systemu, odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo leży na naszych, obywatelskich i ludzkich, barkach. To, jakie decyzje zdrowotne podejmiemy dzisiaj, stanowi o tym, kim będziemy jutro. Jako że w czasach COVID-19 profilaktyka może być potrzebna jeszcze bardziej niż dotychczas, postanowiłam rozpocząć działalność certyfikowanego Health Coacha pod marką Coachella.pl – podróż po zdrowie. Chcę pokazywać, że przejmowanie odpowiedzialności za swoje zdrowie może być fascynującą przygodą, a droga ta niekoniecznie musi być długa i kręta.

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 9/2020.

ZNAJDŹ NAS: